Lekarz: w Anglii nie ma limitów na zabiegi

    Lekarz: w Anglii nie ma limitów na zabiegi

    Rozmawiała Ewa Kurzyńska

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    dr Andrzej Pluta

    dr Andrzej Pluta ©Archiwum

    Rozmowa z dr Andrzejem Plutą, hematologiem.
    dr Andrzej Pluta

    dr Andrzej Pluta ©Archiwum

    - Przez kilka lat pracował pan w Wielkiej Brytanii. Czy zabiegi tym kraju są limitowane?

    - Nie. Ponad 90 procent społeczeństwa leczy się w społecznej służbie zdrowia, finansowanej tylko ze składki zdrowotnej. Pacjent nie może ponosić poza tym żadnych dodatkowych kosztów. Wszystko, łącznie z wózkami inwalidzkimi kupuje państwo. Wyjątek stanowi wykupienie recepty. Kosztuje to 7 funtów. Bez względu na to, czy lek jest wart 5 czy 5 tys. funtów.

    - Czy Anglicy borykają się z kolejkami do specjalistów?

    - Kolejki są, ale mniejsze niż u nas. Czas oczekiwania zależy m.in. od rodzaju choroby. Na przykład na operacje stawu biodrowego czeka się do 2 lat i nikogo to nie dziwi, bo nie są to operacje pilne. Ale w schorzeniach wymagających natychmiastowej pomocy, chorzy przyjmowani są na bieżąco.

    - Określono maksymalny czas oczekiwania pacjentów na poradę albo zabieg planowy?

    - Czas oczekiwania na porady specjalistów jest określony przepisami. Np., jeśli istnieje podejrzenie choroby nowotworowej, chory musi dostać się do specjalisty w ciągu 2 tygodni od wystawienia skierowania przez lekarza rodzinnego. Leczenie musi rozpocząć się najpóźniej w 6 tygodni od czasu wystawienia pierwszego skierowania. W tym czasie musi być przeprowadzona pełna diagnostyka. W przypadku niedotrzymania terminu szpital płaci karę. Natomiast kolejki do operacji, z wyjątkiem ortopedycznych, nie przekraczają 3 miesięcy.

    - Czy angielskie szpitale są poddawane ocenie?

    - Owszem, zajmują się tym osoby zarządzające służbą zdrowia i władze lokalne. Kto ma więcej dobrych specjalistów, ten dostaje większe pieniądze. Pensje lekarzy są uzależnione od wykształcenia i czasu pracy po specjalizacji, zaczynają się od 40 tys. funtów rocznie i sięga do 250 tys. funtów, ponad połowę pochłaniają jednak różne podatki. Chory w każdej chwili może zadzwonić do swojego specjalisty, a ten jest zobowiązany do udzielenia porady. Skargi pacjentów są skrupulatnie sprawdzane i jeśli pacjent ma racje, lekarz najczęściej traci pracę.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (10)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (10) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo