Lekcje w czasach koronawirusa. Coraz więcej szkół w Rzeszowie dobrze radzi sobie z prowadzeniem zdalnego nauczania

Beata Terczyńska
W I LO w Rzeszowie nauczyciele prowadzą zdalne lekcje, są w stałym kontakcie z uczniami i ze sobą.
W I LO w Rzeszowie nauczyciele prowadzą zdalne lekcje, są w stałym kontakcie z uczniami i ze sobą. Krzysztof Łokaj
Skype, Teams, dziennik elektroniczny, e-mail... Nauczyciele różnymi sposobami radzą sobie, by w czasach koronawirusa prowadzić e-lekcje, tłumaczyć, wyjaśniać, zadawać zadania, wysyłać materiały, ale od 25 marca także wprowadzać nowe tematy, sprawdzać wiedzę i oceniać uczniów.

Piotr Wanat, dyrektor I LO w Rzeszowie mówi, że u niego nauczyciele prowadzą zdalne lekcje, są w stałym kontakcie z uczniami i ze sobą. Korzystają z programu Microsoft Office 365. Podobnie, jak inne szkoły w Rzeszowie, bo projekt obejmuje w sumie ok. 4 tys. pedagogów i ponad 30 tys. uczniów. Technologiczne możliwości wykorzystywali już wcześniejszej pracy, więc teraz to doświadczenie procentuje.

Andrzej Szymanek, dyr. II LO w Rzeszowie zwraca uwagę, że zgodnie z rozporządzeniem od 25 marca rozpocznie się prawdziwa realizacja podstawy programowej, bo do tej pory to były powtórki.

Jak dziś tak technicznie wygląda zdalna nauka?

- Nie najgorzej to idzie. Przez dziennik elektroniczny, Skype, Office 365, na różne możliwe sposoby, w zależności od tego jak zaawansowani technologicznie są uczniowie i nauczyciele, a także od przedmiotu. Z humanistycznymi pewnie jest troszkę łatwiej, bo można zlecić lektury, materiał. Z kolei ścisłych nie da uczyć bez pokazania, wytłumaczenia.

Dodaje, że zaczną też sprawdzać wiedzę i oceniać. Jak? Uczeń wykona polecenie w domu i wyśle później do sprawdzenia?

- Tak do końca nie będzie, bo chcemy, by praca była samodzielna. Przykładowo, gdyby zadanie z matematyki zostało odesłane po 2-3 godzinach, to z dużą dozą prawdopodobieństwa należy przypuszczać, że jeden rozwiąże a reszta przepisze. Dlatego nauczyciele pracują nad metodami, by takie procedery ukrócić.

Ci pedagodzy, którzy mają problem ze sprzętem czy dostępem do internetu mogą przyjść do szkoły i skorzystać z komputerów. Jeżeli byłaby taka potrzeba, mogą też je pożyczyć.

FLESZ: E-nauczanie. Czy to działa?

Marek Plizga, dyr. III LO w Rzeszowie też zapewnia, że nieźle sobie radzą w tej ekstremalnej dla wszystkich sytuacji.

- Korzystamy z Office365, gdzie znajdują się różne narzędzia, m.in. do wysyłania lekcji, odsyłania do filmów, załączników - wylicza dodając, że oczywiście nie wszystkie lekcje odbywają się online z kamerką. - To nierealne, bo trzeba zachować właściwe proporcje między czasem pracy a wypoczynkiem. Uczeń nie może 7 godzin siedzieć przy ekranie. Nie wszyscy mają dostęp do komputerów. Bywa, że muszą się dzielić z rodzeństwem.

Dlatego chce, by tylko te trudne, powtórzeniowe lekcje były prowadzone "na żywo".

- Oczywiście przygotowujemy się też do "odpytywania" na odległość. Mamy pomysły, jak to zrobić. Swoją grupę zaproszę o określonej godzinie, udostępnię lekką formę sprawdzenia wiedzy i odeśle mi testy w danym momencie.

Wideo

Komentarze 21

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zenada to terapia zdalna i zdalna rehabilitacja.

G
Gość
24 marca, 21:34, Anka:

Chcę pochwalić szkołę podstawową nr 2 w Strzyżowie. Kadra pedagogiczna szczegolnie klas 1-3 staje na wysokości zadania!!! Cieszę się że mój syn tam się uczy i ma takich nauczycieli

To chyba opinia samych nauczycieli. Bo generalnie jest dramat.

P
Polak

kiedy wreszcie urzędnicy zostaną wysłani na urlopy bezpłatne, przecież to jest zgromadzenie ludzi w jednym miejscu...czy to nie jest zabronione ?

S
Szymon

Zniknął problem roznegliżowanych panienek z I LO. Z pewnością w domu uczestniczą w lekcjach online nago. :)

P
PanMłody
24 marca, 22:28, Gość:

Ale bierzcie pod uwagę, że nie wszyscy mają internet w domu i co wtedy?

25 marca, 6:30, PanMłody:

Gminy/powiaty mają pomagać w takich wypadkach i w jakiś sposób dostarczać darmowe połączenie internetowe. Lecz rodzi to pytanie, dlaczego rodzic zaniedbuje w ten sposób rozwój dzieci w bardzo ważnym aspekcie obecnego i nadchodzącego sposobu funkcjonowania naszej cywilizacji. W obecnym czasie brak przekazania wiedzy o tym jak funkcjonować i selekcjonować wiedzę w internecie można porównać do nienauczenia dziecka dodawania.

25 marca, 6:44, Ojciec ucznia:

Nie przyszło Ci do tej tępej pały, że nie wszędzie, gdzie mieszkają uczniowie i nauczyciele jest zasięg internetu, nawet mobilnego? To jedno.

Drugie, to polecenie przeczytania jakichś rozdziałów to nie jest nauczanie zdalne, ale samokształcenie uczniów. Nie wszystkich przedmiotów można w taki sposób uczyć. Są przedmioty, gdzie trzeba tłumaczyć (n.p. przedmioty ścisłe).

Nie są ogólnodostępne darmowe narzędzia do pracy zdalnej, gdzie wszyscy mogliby się co najmniej słyszeć, a nauczyciela widzieć i gdzie nauczyciel mógł udostępniać swój pulpit.

Informacja (nie)rządu, że będzie się odbywać nauka zdalnie, to jak zwykle bełkotliwa propaganda, a nie prawda. To nie jest nauczanie zdalne, ale co najwyżej próba zapędzenia uczniów do samokształcenia. I stawianie ocen za efekty nauczania, które się nie odbyło, byle (nie)rząd mógł odtrąbić sukces. A ciemny lud to kupi.

No tak. Ale co w tym zaskakującego? Żyjemy w tym Państwie z kartonu i każdy myślący człowiek wie jak jest. Napisałem tylko co rząd obiecał, a jak należy traktować obietnice rządu każdy dorosły obywatel powinien wiedzieć.

Dodatkowo, jeżeli w danym miejscu internetu nie ma, to nie ma przeciwskazań w staraniu się oń, bądź założenia własnej infrastruktury. Także jest to po części także wina ludzi na danym terenie zamieszkujących. Kwestia chęci, samozaparcia i/lub przedsiębiorczości.

Uprzedzając, wiem, mam pusty łeb i nie przenarzekałem całego życia na to jak jest ciężko i nic nie da się zrobić. ;)

Przykładowo mam ślub za miesiąc, i jakoś pomimo tej sytuacji udało mi się ogarnąć by mogło być 10 osób w kościele mieszczącym osób 1000. ;)

O
Ojciec ucznia
24 marca, 22:28, Gość:

Ale bierzcie pod uwagę, że nie wszyscy mają internet w domu i co wtedy?

25 marca, 6:30, PanMłody:

Gminy/powiaty mają pomagać w takich wypadkach i w jakiś sposób dostarczać darmowe połączenie internetowe. Lecz rodzi to pytanie, dlaczego rodzic zaniedbuje w ten sposób rozwój dzieci w bardzo ważnym aspekcie obecnego i nadchodzącego sposobu funkcjonowania naszej cywilizacji. W obecnym czasie brak przekazania wiedzy o tym jak funkcjonować i selekcjonować wiedzę w internecie można porównać do nienauczenia dziecka dodawania.

Nie przyszło Ci do tej tępej pały, że nie wszędzie, gdzie mieszkają uczniowie i nauczyciele jest zasięg internetu, nawet mobilnego? To jedno.

Drugie, to polecenie przeczytania jakichś rozdziałów to nie jest nauczanie zdalne, ale samokształcenie uczniów. Nie wszystkich przedmiotów można w taki sposób uczyć. Są przedmioty, gdzie trzeba tłumaczyć (n.p. przedmioty ścisłe).

Nie są ogólnodostępne darmowe narzędzia do pracy zdalnej, gdzie wszyscy mogliby się co najmniej słyszeć, a nauczyciela widzieć i gdzie nauczyciel mógł udostępniać swój pulpit.

Informacja (nie)rządu, że będzie się odbywać nauka zdalnie, to jak zwykle bełkotliwa propaganda, a nie prawda. To nie jest nauczanie zdalne, ale co najwyżej próba zapędzenia uczniów do samokształcenia. I stawianie ocen za efekty nauczania, które się nie odbyło, byle (nie)rząd mógł odtrąbić sukces. A ciemny lud to kupi.

P
PanMłody
24 marca, 22:28, Gość:

Ale bierzcie pod uwagę, że nie wszyscy mają internet w domu i co wtedy?

Gminy/powiaty mają pomagać w takich wypadkach i w jakiś sposób dostarczać darmowe połączenie internetowe. Lecz rodzi to pytanie, dlaczego rodzic zaniedbuje w ten sposób rozwój dzieci w bardzo ważnym aspekcie obecnego i nadchodzącego sposobu funkcjonowania naszej cywilizacji. W obecnym czasie brak przekazania wiedzy o tym jak funkcjonować i selekcjonować wiedzę w internecie można porównać do nienauczenia dziecka dodawania.

P
Przetrzyjcie oczy

Co za bzdura, ten nasz reprezentant kraju, jak i cała mafia wymyślających bzdur na temat szkoły i ogólnie mówiąc reprezentowania kraju, to rozbój w biały dzień, polacy, otwórzcie oczy, nie można nauczać przez internet ! Szkoła to szkoła, dom to dom, a ryta glowa przez tv oraz ciężar domowników w domu to drugie, lekarz, pracownik dowodzący zywnosc, sprzedawca,i wielu innych narażonych osób nikną a są potrzebni do dalszych działań powrotu szybkiego do stabilijnosci zycia, a nie nauczyciel w tablecie czy tel. wysyłający zadanie domowe które jemu zajmie czas w miesiącu 4 h i dostanie penje normalna gdzie okaże się że trzeba materiał przeprowadzić ponownie, bo tak będzie, powodując następny przemyt pieniędzy do kieszeni za pomysł życia urzędnika, czy też te bzdury na granicach pracujących po 3 osoby max 5 straży granicznej powodujący te korki gigantyczne, gdzie w tych cierpieniach zostają nasze ciała osłabione gigantyczne, ale ktoś za ten pomysł zgarnie sumkę, a policja jak nie było tak nie ma ale akcja złap człowieka na 30 tys to będzie ,bo to dobry czas państwa na następny dochód do kieszonek, brawo Polacy, dajcie jeszcze na drony i ludzi którzy zobaczą co z toalety wyjdzie. Całe życie rolują, wymyślają głupoty, i dostają i dostaną pensje, a ty ? Ja poprosze, ja mogę i błagać a nie dacie nic, także uczcie sie, uczcie bo internet jest i przesył danych

G
Gość
24 marca, 20:48, Gość:

Pani Terczyńska, zdaję sobie sprawę z tego, że jak pani chodziła do szkoły to dzienników elektroniczch jeszcze nie było, ale na Boga trochę więcej profesjoonalizmu, trzeba wiedzieć o czym się pisze, a nie tylko żeby pisać.

24 marca, 21:15, Gość:

elektronicznych oczywiście

Dobre i cokolwiek!

B
B
24 marca, 22:28, Gość:

Ale bierzcie pod uwagę, że nie wszyscy mają internet w domu i co wtedy?

Zostaje gołąb pocztowy.

G
Gość

Ale bierzcie pod uwagę, że nie wszyscy mają internet w domu i co wtedy?

G
Gość

Nie oczekuję, że nauczyciel będzie 5 czy 6 godzin pracował z dzieckiem on-line codziennie ale wystarczy podzielić to np na 2 x po 45 min w ciągu dnia i dzieci naprawdę wiele mogą zrobić w tym czasie a rodzice mogą tylko zadanie domowe zrobić. Zawsze można znaleźć jakiś kompromis, wystarczy chęć

A
Anka

Chcę pochwalić szkołę podstawową nr 2 w Strzyżowie. Kadra pedagogiczna szczegolnie klas 1-3 staje na wysokości zadania!!! Cieszę się że mój syn tam się uczy i ma takich nauczycieli

G
Gość
24 marca, 20:48, Gość:

Pani Terczyńska, zdaję sobie sprawę z tego, że jak pani chodziła do szkoły to dzienników elektroniczch jeszcze nie było, ale na Boga trochę więcej profesjoonalizmu, trzeba wiedzieć o czym się pisze, a nie tylko żeby pisać.

elektronicznych oczywiście

G
Gość
24 marca, 20:31, Gość:

W naszej szkole dostaliśmy informację, że nauczyciele w godzinach 8.00-9.30 będą w zakładce "zadania domowe" codziennie wpisywać zadania do wykonania dla dzieci. Czyli rodzic nadal będzie siedział,uczył i odrabiał zadania zamiast nauczyciela....ot takie zdalne nauczanie mamy !

No, ale przecież jak była nauka normalnie, to nauczyciele nic nie uczyli tylko strajkowali, teraz to co w normalnych warunkach przekazaliby w ciągu 15 minut uczniowie muszą zgłębiać sami 1,5 godziny. Ot jak się nie wykręcisz zawsze winny nauczyciel. Trochę trzeba się zastanowić, a nie tylko pluć jadem na pedagogów.

Dodaj ogłoszenie