Lekką ręką wydali nasze miliony

Roman Kijanka
W zakresie obowiązków Kołakowskiego i Sosny było czuwanie nad jarosławskim szpitalem. Nie protestowali przeciwko łamaniu prawa w trakcie wydawania publicznych pieniędzy.
W zakresie obowiązków Kołakowskiego i Sosny było czuwanie nad jarosławskim szpitalem. Nie protestowali przeciwko łamaniu prawa w trakcie wydawania publicznych pieniędzy. Fot. Janusz Motyka/Roman Kijanka
Szpital kupił aparaturę do rezonansu magnetycznego za prawie 3 mln zł. Bez przetargu. Sprzętu nie ma, pieniędzy też...

Dlaczego? Bo sprawą zajął się Urząd Zamówień Publicznych. Ludzie, którzy odpowiadali za transakcję... awansowali.

Dostawcę aparatury wybrano bez przetargu. Janusz Szynal, dyrektor Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu wyszedł z założenia, że taki sprzęt sprzedaje tylko jedna, do tego znana mu firma. Na takie załatwienie sprawy zgodzili się Janusz Kołakowski, dziś już był wicestarosta, który odpowiadał za służbę zdrowia oraz Mirosław Sosna, były naczelnik wydziału zdrowia w powiecie.

Umowa jest nieważna

Firma zażądała za sprzęt 2,7 mln zł. Szpital zapłacił milion z dotacji wojewody (z pieniędzy na utworzenie oddziału neurologii). Na pozostałe 1,7 mln zł starostwo wzięło kredyt. Aparatury do rezonansu szpital nie dostał, bo umowę unieważnił prezes Urzędu Zamówień Publicznych. Sprawa trafiła do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych.

- Przetarg jest konieczny, bo zakup sprzętu musi mieć formę zgodną z prawem - mówi Tadeusz Chrzan, starosta jarosławski.

Pytanie, czy wojewoda nie zażąda teraz zwrotu dotacji?

Janusz Szkodny, obecny dyrektor COM w Jarosławiu przyznaje, że szpital, po poprzedniku, jest w złej kondycji. Jego decyzji o zakupie sprzętu bez przetargu nie chce jednak komentować. Czeka na opinię rzecznika. Liczy również na kontrolę NIK. Jej wyniki powinny pokazać również inne nieprawidłowości w zarządzaniu placówką.

Spokojnie odeszli

Janusz Szynal został odwołany m.in. za złe zarządzanie szpitalem. Janusz Kołakowski awansował na dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Żurawicy, a Mirosław Sosna na dyrektora departamentu zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim.

- Jeśli sąd uzna umowę za nieważną, to nie chciałbym być w skórze tego, który wziął prowizję za transakcję - mówi proszący o anonimowość pracownik szpitala.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie