Lektury Giertycha naszym kosztem

Beata Terczyńska Kinga Rymut - Sobala
Nawet, jeśli brakuje dziś lektur, wydawnictwa natychmiast zareagują i wznowią wydania - usłyszeliśmy w księgarni partnerskiej "Świat książki” w Rzeszowie. Pytanie tylko, czy będzie je za co kupić.
Nawet, jeśli brakuje dziś lektur, wydawnictwa natychmiast zareagują i wznowią wydania - usłyszeliśmy w księgarni partnerskiej "Świat książki” w Rzeszowie. Pytanie tylko, czy będzie je za co kupić. KRZYSZTOF ŁOKAJ
Udostępnij:
Minister edukacji zmienił listę lektur szkolnych. Zapomniał jednak dać szkołom pieniądze na ich kupno.

Jeśli dodatkowa kasa się nie znajdzie, za książki zapłacą oczywiście rodzice.

Teraz młodzież będzie obowiązkowo czytać "Cesarza" Ryszarda Kapuścińskiego, "Pamięć i tożsamość" Jana Pawła II i "Wspomnienia wojenne" Karoliny Lanckorońskiej. Problem w tym, że biblioteki szkolne albo w ogóle nie maja tych książek lub maja po kilka egzemplarzy.

Książek brakuje również w publicznych bibliotekach. W wojewódzkiej i miejskiej w Rzeszowie są tylko 37 egzemplarze "Cesarza", 19 "Pamięci i tożsamości" i zaledwie 3 "Wspomnień wojennych".

Poloniści się dogadają

Największy kłopot będą miały duże szkoły.

- U nas uczy się kilkuset uczniów. Żeby zaspokoić ich potrzeby, musimy kupić po ok. 120 egzemplarzy każdej nowej lektury - wylicza Andrzej Szymanek, dyr. II LO w Rzeszowie.

- Zaoszczędziliśmy pieniądze z budżetu miasta na pomoce dydaktyczne, więc nie ma problemu.

W III LO w Rzeszowie jeszcze nie oszacowano, ile książek trzeba będzie dokupić: - Na pewno nie dla wszystkich uczniów, ale ok. 70 - 80 egzemplarzy, aby wystarczyło dla dwóch klas. Poloniści umawiają się między sobą, aby w tym samym czasie nie omawiać jednej lektury.

Poradzą sobie?

Ministerstwo edukacji nie widzi problemu. - Na pewno bibliotekarze i szkoły sobie poradzą. Na lektury nigdy nie dawaliśmy pieniędzy - twierdzi Aneta Woźniak, rzecznik MEN.

Kto więc zapłaci za lektury? Oczywiście rodzice.

- Nie dość, że podręczniki są takie drogie, to jeszcze zrujnują mnie kolejne pomysły ministra edukacji - mówi Agata z Rzeszowa, matka IV-klastki i gimnazjalistki.

- Na mundurki muszę wydać prawie 200 zł, na książki - ok. 600 zł. A gdzie zeszyty, długopisy, plecaki, stroje na wf? Lektura kosztuje przynajmniej 30 zł, a mnie już nie stać na takie wydatki - żali się kobieta.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie