Leśnicy apelują: nie zabierajmy młodych zwierząt z lasów i łąk. Ingerencja człowieka może im zaszkodzić

Ewa Gorczyca
Ewa Gorczyca
B. Machowska/Nadleśnictwo Brzozów
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Maj i czerwiec to okres, gdy podczas spacerów możemy natknąć się na młode potomstwo mieszkańców lasu. Co roku wiosną leśnicy przestrzegają przed zabieraniem młodych zwierząt z terenów leśnych i łąk. Ingerencja człowieka rzadko jest konieczna, a może sprawić, ze dzikie zwierzę nie będzie już mogło wrócić do swojego naturalnego środowiska.

Ludzie nie zawsze mają świadomość i wiedzę na temat tego, jak zachowują się zwierzęta i czy rzeczywiście potrzebują pomocy człowieka w konkretnej zaobserwowanej przez niego sytuacji. Stąd apele leśników, m.in. w mediach społecznościowych. Nadleśnictwo Brzozów dwa dni temu na swoim profilu na FB umieściło filmik malutkiej sarenki leżącej bez ruchu w wysokiej trawie.

„Nie próbujmy ich dotykać! Wówczas matka na pewno przyjdzie” – piszą leśnicy.

- Pomimo powtarzanych upomnień i organizowania akcji edukacyjnych, wciąż pokutuje przeświadczenie, że dzikie zwierzęta porzucają swoje młode. Najczęściej są to fatalne pomyłki obserwatorów i na skutek ich nadmiernej troski, młode sarny, jelenie czy zające są zabierane z lasu i przekazywane do ośrodków opieki nad dzikimi zwierzętami. Tym samym pozbawione są szansy na rozwój w naturalnym środowisku

– mówi Katarzyna Miłek z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.

Leśnicy i pracownicy ośrodków opieki nad dzikimi zwierzętami oraz klinik weterynaryjnych w całej Polsce wiosną borykają się z przypadkami niepotrzebnego zabierania młodych ssaków i ptaków z ich naturalnych środowisk. I tłumaczą, że dobre intencje ludzi, wrażliwych na los „braci mniejszych”, okazują się zgubne dla dzikich zwierząt.

Na Podkarpaciu również pojawiają się informacje o ratowaniu młodych saren, jeleni, czy zajęcy, napotkanych podczas wędrówek. Tymczasem takie akcje mogą wywołać więcej szkody niż pożytku.

- Strategia życiowa wielu gatunków opiera się na unikaniu drapieżników. Wyrywanie zwierząt z ich kryjówek powoduje stres, niepotrzebne oswajanie się z obecnością ludzi i utratę wolności – wyjaśnia Katarzyna Miłek.

Do podkarpackich nadleśnictw niejednokrotnie trafiają zgłoszenia o opuszczonych zwierzętach.

- Tymczasem młode sarny, jelenie, czy zające nie zostały porzucone, ani odseparowane od dorosłych osobników, lecz ukrywały się, leżąc nieruchomo w trawie po to, aby uniknąć czujnego wzroku drapieżnika. Możemy być spokojni, rodzice czuwają nad młodymi i obserwując otoczenie z daleka, przychodzą tylko na czas karmienia, żeby nie robić zamieszania i nie zdradzić kryjówki

- mówi Kinga Mazur z Nadleśnictwa Kolbuszowa, specjalista ds. ochrony lasu.

Mimo, iż mała sarenka leżąca w trawie wydaje się nam bezbronna a podskakujące niezdarnie pisklę niezdolne do życia, to nie zabierajmy ich ze schronień, bo w ten sposób możemy pozbawić je szansy na właściwy rozwój i naturalny tok życia.

- Zwierzęta mają różne taktyki przetrwania i doskonale sobie radzą same – podkreśla Katarzyna Miłek.

Wyjątkiem jest znalezienie dzikiego zwierzęcia na terenie miasta lub zauważenie osobnika widocznie rannego. Wówczas należy zawiadomić specjalistów, którzy pomogą.

Na terenie Podkarpacia działają dwa ośrodki, gdzie specjaliści pomagają dzikim zwierzętom. To Fundacja Bieszczadzki w Bukowsku (tel. 16 678-71-68) i Ośrodek rehabilitacji zwierząt w Przemyślu ( tel. 511-837-783 ).

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie