Leśnicy chcieli zniszczyć protest Wilczyc w Bieszczadach? "Gdybyśmy nie wyszły na przeciw, zniszczyliby nasze namioty" [FOTO]

Kinga Dereniowska
Kinga Dereniowska
Na zdjęciach brama Wilczyc przed i po wizycie leśników. archiwum Wilczyc
W zimnym Mucznem w Bieszczadach zrobiło się gorąco, bo doszło do starcia protestujących przed wycinką części bieszczadzkiego lasu znanego pod nazwą 219a, z leśnikami. Wilczyce piszą o zniszczonej bramie i barykadach, a leśnicy tłumaczą, że tyko odśnieżali traktorem leśne drogi.

Od początku stycznia w Bieszczadach protestują Wilczyce - kolektyw, który nie zgadza się z wycięciem 100-letnich drzew przylegających do Parku Narodowego. Śpią w namiotach i niestraszne ani minusowe temperatury, ani padający gęsto śnieg.

REPORTAŻ Z BIESZCZAD: Wilczyce w Bieszczadach. Bronią przed wycinką stuletniego lasu

Kwestią czasu było, aby w końcu doszło do spięcia między protestującymi w Bieszczadach Wilczycami, a pracownikami Lasów Państwowych. W czwartek, 11 lutego 2020, przy obozowisku Wilczyc pojawił się traktor, który zniszczył m.in. bramę, zrobioną z patyków przez protestujące.

- Na teren naszego protestu wjechał traktor ze spychaczem, niszcząc wszystko, co stanęło mu na drodze. Gdybyśmy nie wyszły mu na przeciw, prawdopodobnie zniszczone zostałyby inne nasze obiekty, w tym namioty i tipi

- napisały w Internecie członkinie Wilczyc.

Relacjonują, że oprócz kierowcy maszyny na terenie Nory (taka nazwę nosi się obóz Wilczyc), pojawił się pracownik Lasów Państwowych, który nagrywał uczestników protestu.

- Jednocześnie zastraszając, grożąc i oskarżając o naruszenie nietykalności. Według nich utrudnialiśmy im wykonywanie obowiązków służbowych - oburzają się Wilczyce.

Kolektyw Wilczyce poinformował także, że wysłano do Nadleśnictwa Stuposiany pismo, w którym napisano o udrożnieniu drogi dla służb ratunkowych oraz przypomniano, że dziewczyny nie biwakują, lecz pokojowo i legalnie protestują.

Wilczyce blokują wycinkę starodrzewia w Mucznem w Bieszczadach

Lasy Państwowe: Odśnieżanie dróg leśnych to norma

Na odpowiedź Lasów Państwowych nie trzeba było długo czekać. Leśnicy tłumaczą, że "odśnieżanie dróg leśnych zimą, kiedy bardzo intensywnie pada śnieg, jest rzeczą normalną". A całą akcję zarejestrowano na nagraniu wideo. Dodają, że ciągnik przecierający trasę na drodze nr 7 nie wjechał na teren obozowiska protestujących.

Wspomniany Strażnik Leśny, który obecny był podczas "afery z ciągnikiem", pojawił się tam przypadkiem, bo był umówiony był z Komendantem Straży Leśnej w okolicach Zagrody Żubrzej i musiał przejść w pobliżu obozowiska protestujących.

- Tam spotkał się z prowokującym zachowaniem mężczyzny, który posługiwał się językiem niemieckim. Mężczyzna ten nie reagował na przekazywane komunikaty. Strażnik Leśny chcąc uniknąć sytuacji konfliktowych zszedł z drogi i stromym zboczem przemieszczał się wzdłuż obozowiska Kolektywu Wilczyc

- tłumaczą leśnicy.

Leśnicy dość mają zachowania ekolożek i o całej sytuacji poinformowali policję.

- Z uwagi na kierowanie pod naszym adresem insynuacji w celu rozstrzygnięcia tych spraw przekazaliśmy sprawę do organów ścigania - informują leśnicy.

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Tak trzymać dziewczyny . Jesteście Wielkie ! Trzeba powstrzymać tą hołotę niszczącą polskie lasy, czyli darmozjadów z "lasów państwowych"

Dodaj ogłoszenie