Leśniczy, o którym głośno zrobiło się w całym, kraju, gdy nagrał film i wrzucił do sieci, jak próbuje odpędzić wilki od niedźwiedzicy z niedźwiadkami, teraz opublikował nowe nagranie. Pyta "misia", czemu jeszcze nie śpi.

Film opublikowało wczoraj na facebooku Nadleśnictwo Baligród. Nagranie polubiło już ponad 1,5 tys. osób. Słychać na nim jak Kazimierz Nóżka z Leśnictwa Polanki pyta "misia": - Grzesiu, czego ty nie śpisz?

Internauci żartobliwie komentują: - "Podrósł i przestał się Ciebie Kaziu słuchać", "Grzesiu nie lubi być sam. Wyraźnie lubi towarzystwo pana Kazia", czy "Leśniczy musi zaśpiewać kołysankę".

Podziwiają leśnika, który z taką miłością podchodzi do zwierząt, a zwłaszcza do swych pupili niedźwiedzi. "Jest pan niesamowity. Taka Dobra Dusza!", "Panie Kazimierzu, oglądam pana filmiki już od ponad roku chyba i stwierdzam jedno. SZACUNEK, bo jest pan naprawdę leśnikem z powołania".

Kazimierz Nóżka mówi nam, że film został nagrany z bezpiecznej odległości, około 50 metrów. Miał po prostu dobry zoom w aparacie.

- Aż taki odważny nie jestem, żeby podchodzić blisko - śmieje się.

Na nagraniu widać 2-letniego Grzesia, niedźwiedzia, który ma brata Lesia. Wygląda, jakby był oswojony i reagował na głos leśniczego, ale jak słyszymy to absolutnie tylko złudzenie. To dzikie zwierzę.

- On szedł po tropach watahy wilków z myślą, że wilki coś upolują i też z tego skorzysta - tłumaczy Kazimierz Nóżka. - O tej porze niedźwiedź powinien już dawno spać, a właściwie to jeszcze być pod opieką matki, ale ta porzuciła go wcześnie, zaszła w kolejną ciążę - mówi.

W Leśnictwie Polanki (Nadleśnictwo Baligród) aktywnych "misiów", które nie zapadły jeszcze w zimowy letarg jest 5. A żyje tu około 8 - 10 osobników.

Rozpoznaje je pan?

- Tak, zwłaszcza, że widzi się je kilkanaście razy w roku, nagrane na foto - pułapkach, czy podczas obserwacji w terenie. Niedźwiedzie tak jak ludzie. Każdy jest inny - tłumaczy.

- Nadajemy im imiona, przydomki. Czasami patrząc na "urodę", podobieństwo do kogoś. Są Grzesiu i Lesiu, ich matka Aga. Dalej: Borys, Janek, Stefanek, Broda (bo ma wyraźną brodę, więc jest nie do pomylenia). Taki potężny samiec to Tata.

Dlaczego niektóre jeszcze nie zapadły w drzemkę i harcują po bieszczadzkich lasach? Przez pogodę?

- Choć aura przedstawiana jest w mediach niemal jak zima 100-lecia, to nie ma wielkich mrozów, a taki śnieg nie jest jeszcze dla niedźwiedzi przeszkodą. Zawsze coś do jedzenia znajdą. Tym bardziej, że wycwaniły się. Jak wataha coś upoluje to i dla nich coś smacznego zostanie. Po co więc się kłaść, skoro jest jedzonko. Oczywiście, gdyby przyszły teraz mrozy, to położą się.

Twardy, głęboki, mocny niedźwiedzi sen to mit. Misie zapadają w drzemkę, letarg. Wstają, szwendają się. Wystawiają z gawry łapę, głowę. Bywa, że zlizują spływającą w okolicy legowiska wodę, topniejący śnieg.

- Na pewno idą spać wszystkie samice, które w tym okresie wydają potomstwo. Maluchy będą w gawrach do początku kwietnia.


ZOBACZ TEŻ: "W górach śnieg może być po szyję". GOPR o warunkach w Bieszczadach

BIESZCZADZKIE KLIMATY