Leszek Gajos: lubimy wspólną modlitwę

    Leszek Gajos: lubimy wspólną modlitwę

    Ewa Kurzyńska

    Nowiny

    Nowiny

    Leszek Gajos

    Leszek Gajos ©Archiwum

    Rozmowa z Leszkiem Gajosem, socjologiem z Rzeszowa.
    Leszek Gajos

    Leszek Gajos ©Archiwum

    - Wiele osób wyruszyło dziś pieszo z Rzeszowa do Częstochowy. Czy w innych krajach ruch pielgrzymkowy jest równie silny jak u nas?

    - Można powiedzieć, że to nasza polska specyfika. Uważam, że to objaw silnego, zwłaszcza na Podkarpaciu, katolicyzmu ludowego.

    - To znaczy?

    - Czyli manifestującego się silnym przywiązaniem do kultu maryjnego i obrzędów religijnych. A także chęcią publicznego manifestowania swojej wiary i potrzebą świętowania we wspólnocie.

    - Czy ruch pątniczy będzie równie silny w przyszłości?

    - Uważam, że będzie stopniowo zamierał. Obok wciąż bardzo licznej w naszym regionie rzeszy katolików, głęboko wierzących i praktykujących, poszerza się grupa osób, które z wiarą są związane już tylko kulturowo. To znaczy, że ludzie ci są przywiązani do wartości, jakie niesie chrześcijaństwo, obchodzą Wielkanoc i Boże Narodzenie, ale już na co dzień i w niedzielę nie chodzą do kościoła. W ich życiu nie ma miejsca na modlitwę. Jeśli laicyzacja społeczeństwa będzie nadal postępować, a wszystko na to wskazuje, ruch pielgrzymkowy także osłabnie.

    - Trudno mi uwierzyć, że opustoszeje sanktuarium na Jasnej Górze.

    - Nie martwiłbym się tym, że ruch pątniczy zaniknie całkowicie. Zwłaszcza w takich miejscach kultu, jak Częstochowa. Konsekwencją zachodzących zmian może być to, że pielgrzymki dla części uczestników mogą stać się w pierwszej kolejności wyjazdem turystycznym, a nie przeżyciem duchowym.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo