Lokale zamknięte, obroty spadają, branża tonie w długach. Restauratorzy z Podkarpacia modlą się o normalość

Kinga Dereniowska
Kinga Dereniowska

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Mijają kolejne miesiące odkąd branża gastronomiczna została zamknięta przez rząd z powodu koronawirusa i końca tych obostrzeń nie widać. Restauratorzy nie mają złudzeń - restrykcje na pewno zostaną wydłużone, a w ślad za tym zmaleją szanse na polepszenie fatalnej sytuacji finansowej, w jakiej się znajdują.

Daniel Aniołowski prowadzi kilka restauracji: w Mielcu i w Krośnie. Jedną z nich musiał zamknąć, kolejna jest "w uśpieniu".

- Otworzyliśmy ją w marcu 2020 roku, dokładnie dwa tygodnie przed zamknięciem wszystkiego. Krośnianie jej nie poznali, dlatego nie mogła się obronić wydawaniem dań na wynos. Ludzie zamawiali za mało, żeby można było utrzymać pensję kucharza, kierowcy i mediów. Otworzyliśmy się na chwilę w sezonie letnim, a potem znowu musieliśmy zamknąć - tłumaczy restaurator.

Kolejna jego restauracja z kłopotami to "Wino i Talerzyki". Jej siłą jest nietuzinkowa technika podawania dań, więc tu także wynos nie wchodziło w grę. Przedsiębiorca zdecydował się ją "uśpić".

- Stworzyliśmy tylko ofertę launchową, żebym mógł utrzymać kucharzy. W porze launchu codziennie robią coś innego i to dowozimy - dodaje Daniel Aniołowski.

Na wszystkie koszty "zarabiają" bary sushi.

- W najgorszej sytuacji jest gastronomia w wielkich miastach. W Warszawie czynsze sięgają 20 tys., a nawet 50 tys. za miesiąc. Jeśli ktoś się nie dogada z osobą, która wynajmuje lokal, to pada. W mniejszych miastach te czynsze są nawet 10 razy mniejsze. I też łatwiej się dogadać - zauważa restaurator.

Modlitwa o normalność

Obroty spadły też jednemu z rzeszowskich gastronomików, który prowadzi pizzerię.

- Spadki obrotów w porównaniu do poprzedniego roku sięgają ok. 20 proc., dochód się drastycznie zmniejszył, wiecej wydajemy na reklamę, ale nasza sytuacja na razie jest stabilna - mówi. - Chociaż, nie powiem, że nie przeszło mi przez myśl, żeby zamknąć to wszystko - dodaje.

Ciągle jednak walczy i wierzy w powrót lepszych dni.

- Nie mogę się doczekać, aby znowu działać normalnie. Modlę się, abyśmy już mogli się otworzyć - dodaje zdesperowany rzeszowianin.

Branża tonie w długach

Analitycy wyliczyli, że długi przedsiębiorców przez pandemię - od kwietnia do lutego - wzrosły o jedną dziesiątą, do prawie 715 mln zł. A aż 7 na 10 firm określa swoją kondycję finansową jako słabą i złą. Tak wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz Dun & Bradstreet.

Z kolei jak wynika z analiz Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej, w zeszłym roku sektor gastro mógł stracić nawet 30 mld zł. Nawet gdyby w najbliższym czasie ograniczenia zostały zniesione, to dla 15 tys. restauratorów może być już za późno.

- Konsekwencje mogą też być mocno odczuwalne w zatrudnieniu - przestrzega Izba. - Z około miliona osób, które pracują w gastronomii, pracę może stracić nawet 250 tys.

Ponad 750 kontroli w tygodniu

- Każdego dnia policjanci kontrolują i sprawdzają, czy przestrzegane są obostrzenia sanitarne w obiektach usługowych - zapewnia Ewelina Wrona z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. - Policjanci kontrole prowadzą sami, jak też z inspektorami sanitarnymi. Od poniedziałku do piątku przeprowadzili w Rzeszowie ponad 750 takich kontroli, w tym 120 razem z sanepidem.

Kontrola wykazała, że 5 przedsiębiorców nie przestrzegało narzuconych obostrzeń.

- W trzech przypadkach będą prowadzone czynności wyjaśniające. Dwie kontrole zakończyły się mandatem karnym - dodaje Ewelina Wrona.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ciemnota się nie liczy. Rząd swoje skasuje i ma resztę w poważaniu. Głebokim.

G
Gość

Spokojnie, najważniejsze jest że PISoBOLSZEWICKIE miernoty przeznaczyly 10 MLD zł na swoją reżimową szczujnie TVPIS.

Dodaj ogłoszenie