Lotnisko w Jasionce uziemione przez pandemię. Czy pomoc w wysokości 10 mln zł wystarczy, by przetrwać?

Andrzej Plęs
Andrzej Plęs
W październiku 2018 r. na lotnisku w Jasionce odbyły się ćwiczenia, których scenariusz zakładał zagrożenie epidemiologiczne. Nikt wtedy nie słyszał jeszcze o COVID-19. Krzysztof Kapica
W epidemicznym 2020 r. liczba obsłużonych na lotnisku w Jasionce pasażerów spadła o 537 092 w porównaniu z rokiem wcześniejszym. A pierwsze trzy miesiące tego roku będę jeszcze gorsze. W I kwartale 2021 r. przychody lotniska spadną o 90 proc. w porównaniu do analogicznego okresu roku 2019

Port Lotniczy w Jasionce w trudnej sytuacji finansowej, czeka na dofinansowanie z pieniędzy publicznych. Wsparcie finansowe dla strategicznego punktu podkarpackiej gospodarki - jak mówią jedni, czy „lanie wody do studni bez dna” - obawiają się sceptyczni.

Władze miasta Łódź chcą sprzedać lotnisko w Lublinku, którego właścicielem są w 95 procentach. „Łodzianie nie zasługują na to, żeby dokładać każdego roku do lotniska kilkadziesiąt milionów złotych” - uzasadniał wiceprezydent miasta.

Zarząd portu lotniczego w Szczecinie - Goleniowie z nadzieją wypatruje przyspieszenia akcji powszechnych szczepień i letniego sezonu urlopowego, które może pozwolą lotnisku przetrwać ekonomicznie. Może. Spółka Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa Modlin już w połowie ubiegłego roku powinna ogłosić upadłość. Uratowało ją tymczasowo 15 mln zł pomocy finansowej.

Pandemiczny rok, wstrzymanie lotów na trasach międzynarodowych, a często również krajowych, sprawiły, że ruch na lotniskach zamarł, pieniądze z bieżącej działalności przestały płynąć, straty finansowe narastały lawinowo (dla Modlina to ok. 176 mln zł w połowie ubiegłego roku), bez kroplówki publicznych pieniędzy nie miałyby szans przetrwać.

Port Lotniczy Rzeszów - Jasionka nie jest wyjątkiem. W minionym roku bywały tygodnie, w których nie przyleciał tu i nie odleciał stąd ani jeden samolot. Generującego wpływy ruchu pasażerskiego nie ma, koszty utrzymania są, przetrwać do lepszych czasów można dzięki dotacji publicznej. I dlatego szefostwo portu lotniczego poprosiło samorząd województwa podkarpackiego o 10 mln zł dokapitalizowania. Za tę sumę samorząd województwa otrzymałby 100 tys. nowych akcji spółki, wartej 100 zł każda. A samorząd województwa już jest większościowym udziałowcem lotniska (55,46 proc.), pozostałymi udziałami dysponuje Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” ( 44,54 proc.).

Lotnisko w Jasionce uziemione przez pandemię. Czy pomoc w wy...

Na lotnisku w Jasionce jest źle i coraz gorzej

„Spółka znajduje się w trudnej i stale pogarszającej się sytuacji finansowej, spowodowanej negatywnym wpływem ciągle trwającej pandemii COVID-19”

- można przeczytać w uzasadnieniu do projektu uchwały sejmiku wojewódzkiego o dziesięciomilionowym wsparciu lotniska.

W dokumencie jest kilka liczb: przychody spółki za 2020 r. były prawie 40 mln zł mniejsze niż rok wcześniej. Prawie zamarł ruch pasażerski: w 2018 r. z Jasionki wyleciało lub lądowało tu 771 000 pasażerów, rok później - 772 000. W epidemicznym 2020 r. „liczba obsłużonych pasażerów spadła o 537 092” w porównaniu z rokiem wcześniejszym. A pierwsze trzy miesiące tego roku będę jeszcze gorsze:

„Zarząd przewiduje, że przychody w I kwartale 2021 r. spadną o 90 proc. w porównaniu do analogicznego okresu roku 2019”.

Rok bez znaczących przychodów, najbliższa przyszłość nie wróży poprawy tej sytuacji, koszty stałe trzeba ponosić, nadzieją na przetrwanie finansowe jest pomoc z pieniędzy publicznych albo/i cięcie kosztów. Najprościej - kosztów pracy, więc uposażenia pracowników, z czego spółka skorzystała już pandemiczną wiosną ub. r. A co już wówczas wywołało niezadowolenie części załogi. O tym za chwilę.

Istniały obawy, czy Komisja Europejska zaakceptuje kolejną finansową pomoc publiczną dla publicznej instytucji. Pomysłodawcy przekazania lotnisku 10 mln zł i z tego wybrnęli: „Komisja Europejska w 2008 r. zezwoliła na udzielenie pomocy publicznej spółce do 31 grudnia 2015 roku” - można przeczytać w uzasadnieniu do uchwały. Określiła nawet wysokość tej pomocy: 707 440 000 zł. Do końca 2015 r. w ramach tej puli lotnisku przekazano 616 140 521,97 zł, więc trochę milionów z tego limitu zostało do wykorzystania. Na co ma być przeznaczone kolejnych 10 mln zł z budżetu województwa?

- 10 mln zł, które decyzją radnych Sejmiku Województwa Podkarpackiego zwiększy kapitał zakładowy portu lotniczego, zostanie w całości przeznaczonych na spłatę kredytu, który spółka musiała zaciągnąć w 2012 roku, aby sfinansować wkład własny do projektów z funduszy unijnych. Między innymi na budowę terminala pasażerskiego i pozostałej infrastruktury lotniskowej. Plan generalny portu przyjęty w 2014 roku przewidywał, że właściciele spółki pomogą jej ten kredyt spłacić, gdyż spółka nie będzie w stanie w tym okresie wypracować zysku umożliwiającego samodzielną spłatę zobowiązań. Obecne dokapitalizowanie jest realizacją założeń tego planu

- wyjaśnia Szymon Taranda, rzecznik prasowy Portu Lotniczego Rzeszów-Jasionka.

To nie pierwszy raz, kiedy samorząd województwa wspiera finansowo port w Jasionce. Pomijając lata wcześniejsze, w 2018 r. było to prawie 6 mln zł, rok później - równo 6 mln zł, w pandemicznym 2020 r. - już 10 mln zł. Pewnie dlatego podczas dyskusji o kolejnych 10 mln zł jeden z radnych wyraził wątpliwość, co do sensowności tego wydatku: „to wlewanie wody do studni bez dna”.

Dać albo nie dać? Oto jest pytanie

Kwestia 10 mln zł dla portu w Jasionce nieco rozpaliła emocje radnych wojewódzkich podczas ostatniej sesji.

Krzysztof Feret (KO) od razu zapowiedział, że on będzie przeciw uchwale. Przynajmniej dopóki zarząd spółki lotniskowej nie przedstawi planu pozyskiwania pieniędzy z działań innych, niż ruch lotniczy.

- Według ekspertów lotniczych najwcześniej w 2023 roku ruch lotniczy ma szanse po pandemii wrócić do poprzednich swoich rozmiarów

- przytaczał, sugerując obawy, że przynajmniej do tego czasu lotnisko będzie na garnuszku budżetu województwa.

To radny Feret był autorem porównania lotniska do studni. Wątpliwości, co do tego wydatku, miał także radny Piotr Tomański (KO). Postulował: jeśli na utrzymanie portu, to tak. Jeśli na inwestycje, to nie. Bo to nie jest dobry czas na inwestycje.

Marszałek Władysław Ortyl bronił pomysłu dotacji: wprost nie wypada, by samorząd województwa odmówił Jasionce 10 mln zł wparcia, podczas gdy mniejszościowy udziałowiec, czyli Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze”, już zadeklarował wsparcie w wysokości 40 mln zł.

- Porty regionalne mają problemy i będą miały problemy, ale trzeba je przezwyciężać - uprzedził.

I nie tylko o tym: kiedy powstanie planowany Centralny Port Komunikacyjny, będzie oddziaływał na prawie wszystkie regionalne lotniska. W lepszej sytuacji będą porty w Rzeszowie i Szczecinie, bo najbardziej oddalone od planowanej lokalizacji CPK.

I od marszałka dostało się mocno władzom Rzeszowa. Bo - zauważył Władysław Ortyl - nie ma w Polsce - poza Warszawą - lotniska, w którym udziału nie miałoby miasto wojewódzkie. Nie ma - poza Rzeszowem.

- Deklarują, zgłaszają, wycofują się - odniósł się do „hamletyzowania” władz miasta. - Tu głównie chodzi o świadomość prezydenta, bo radni miejscy Prawa i Sprawiedliwości popierali wejście kapitałowe miasta Rzeszowa. A „miasto” często mówi: na naszym lotnisku. Na jakim naszym? Są obok i są niezaangażowani.

O potrzebie dofinansowania Jasionki nie musiał przekonywać radnego Jana Tarapaty (PSL), który uznał, że inwestycja z port w Jasionce to inwestycja w przyszłość. A bez lotniska „bylibyśmy regionem ubogim” - oświadczył.

Jeszcze głębiej swoją analizą sytuacji sięgał radny Stefan Bieszczad: kiedy po pandemii „kurz opadnie”, to nie wiadomo, w jakiej sytuacji będą (i czy w ogóle jeszcze będą) lotniska sąsiednie. Te w kraju i te za naszymi granicami. Toteż może okazać się, że utrzymując port w Jasionce, utrzymujemy lotniczego lidera makroregionu. I przestrzegał nie tylko przed zaniechaniami inwestycyjnymi w port, ale też zwrócił uwagę na znaczenie wysoko wyspecjalizowanej załogi lotniska i „odradzał bym wszystkim manipulowanie doraźnie właśnie tą materią”. Odniósł się w ten dyplomatyczny sposób do doniesień medialnych o głębokim niezadowoleniu części załogi z decyzji zarządu spółki w minionym roku.

Redukcja kosztów i… załogi lotniska

Już w marcu ubiegłego roku przez personel obsługi lotniska w Jasionce przeszła fala niezadowolenia: decyzją zarządu spółki czas pracy, a co za tym idzie - płace - zredukowano o 20 procent m.in. pracownikom obsługi naziemnej, służby ochrony lotniska, działu utrzymania portu, straży pożarnej.

Niektórych pracowników w ogóle zwolniono, niektórym nie przedłużono umowy - jak wynika z nieoficjalnych doniesień z lotniska. Wielu z tych, którzy pracę utrzymali, straciło nie 20, a nawet 30 procent, bo ich pobory uszczuplono o niektóre dodatki, np. za pracę w godzinach nocnych.

Uczestniczący w sesji sejmiku prezes spółki Adam Hamryszczak wyjaśniał radnym przyczynę tych decyzji: jeśli nie ma pasażerów, to port lotniczy nie zarabia.

- Z dziesięciu rejsów dziennie w minionych latach, teraz obsługujemy jeden lub dwa - wyliczał. - A są dni, że ani jednego.

A były takie dwa miesiące w minionym roku, że z Jasionki żaden samolot nie odleciał i żaden nie lądował. Tymczasem lwią częścią stałych kosztów obsługi lotniska są wynagrodzenia.

- We współpracy z działającymi u nas związkami zawodowymi wypracowaliśmy porozumienie kryzysowe, zawiesiliśmy zakładowy układ zbiorowy pracy, był okres, że obniżyliśmy części pracownikom normę czasu pracy. To wszystko działo się w dialogu i dużym zrozumieniu załogi i związków zawodowych

- wyjaśniał sposoby redukcji kosztów wynagrodzenia.

Tymczasem niezadowoleni twierdzą, że może i porozumienia z dwoma działającymi w porcie związkami, NSZZ Solidarność i Solidarność ’80 były, ale z załogą nikt się nie porozumiewał. Co gorsza, pojawiły się wątpliwości, czy aby redukcje płac i zatrudnienia objęły również pracowników administracji lotniska. No bo jeśli by nie objęły, to byłoby to niesprawiedliwe i niesolidarne - oceniają ci, którym płace obcięto.

Spółka nieoficjalnie: „personel polowy” i tak nie miał co robić, bo nic nie latało, nie było czego obsługiwać. Za to pracownicy administracji mieli pełne ręce roboty. Choćby w związku z nowymi przepisami przeciwcovidowymi i udziale spółki w programie tarczy antykryzysowej. Ci mieli nie mniej, niż przed epidemią, ale więcej pracy, więc nie sposób było im zmniejszyć wymiaru czasu pracy, a tym samym - pracy.

Rzecznika portu zapytaliśmy o to, czy członkowie zarządu spółki również zachowali wysokość poborów sprzed epidemii. Czekamy na odpowiedź.

Podczas sesji padł jeszcze jeden argument za przyznaniem lotnisku w Jasionce 10 mln zł: w krajach zjednoczonej Europy 90 proc. lotnisk o znaczeniu lokalnym jest deficytowe i muszą być dofinansowywane, by istnieć.

Rossmann będzie miał silną konkurencję

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Obserwator

Po co Łodzi lotnisko Lublinek,skoro będzie nowe wielkie lotnisko w połowie drogi na Warszawę?

Dodaj ogłoszenie