Luksusowe życie arcybiskupa Paetza

mmazur
W 2002 r. po zarzutach prasowych o molestowanie kleryków arcybiskup złożył rezygnację z urzędu metropolity, a Watykan zakazał mu sprawowania posługi biskupiej.
W 2002 r. po zarzutach prasowych o molestowanie kleryków arcybiskup złożył rezygnację z urzędu metropolity, a Watykan zakazał mu sprawowania posługi biskupiej. FOTORZEPA
Udostępnij:
Odszedł po skandalu seksualnym, ale nadal żyje na świeczniku.

Nawet milion euro może kosztować mieszkanie w luksusowej części Rzymu należące do abp. Juliusza Paetza, który pięć lat temu oskarżony o molestowanie kleryków musiał zrezygnować z funkcji metropolity poznańskiego.

Mieści się ono w samym centrum miasta przy via del Pellegrino 81, w zabytkowej kamienicy obok Panteonu. - Tu mieszkają bardzo bogaci: właściciele banków, ludzie kultury, a także potomkowie świetnych rodów - mówi Franco Pisano, watykanista agencji prasowej Asia News.

- To mieszkanie ma 80-100 metrów kwadratowych powierzchni - szacuje Paolo Pozza, były mąż Karoliny Paetz-Pozza, bratanicy arcybiskupa. - Są tam sypialnia, jeden lub dwa pokoje, ponad 25-metrowy salon, kuchnia, łazienka. Całość zdradza jego zamiłowanie do luksusu - na ścianach wiszą cenne obrazy w równie cennych ramach, pełno jest antyków, a podłogi pokrywają perskie dywany.

Według agencji nieruchomości, w tej okolicy cena jednego metra mieszkania wynosi ok. dziewięciu tys. euro (ok. 36 tys. zł).

- To nie jest normalna sytuacja, aby arcybiskup miał takie mieszkanie - podkreśla Franco Pisano. - Zazwyczaj ci, którzy pracują za Spiżową Bramą, mieszkają w apartamentach należących do Watykanu, natomiast przyjezdni zatrzymują się na czas pobytu w domach pielgrzymów, klasztorach.

Bogaci przyjaciele

Jak abp Paetz mógł sobie pozwolić na takie mieszkanie?
W latach 1976-82 był prałatem antykamery papieskiej, w bezpośredniej służbie papieży: Pawła VI, Jana Pawła I i Jana Pawła II. Ale nie mógł wtedy dużo zarabiać. W 1982 r. Paetz został mianowany biskupem łomżyńskim, a w 1996 r. - arcybiskupem poznańskim. Obie swoje siedziby pięknie wyremontował. Do pałacu biskupiego w Poznaniu sprowadził nawet, uchodzący za najlepszy, biały marmur z włoskiej Carrary.

Skąd brał na to pieniądze?

- Arcybiskup chwalił się mi niejednokrotnie, że ma wpływowych, bogatych przyjaciół na świecie, którzy go zresztą często gościli podczas zagranicznych podróży. I to oni mieli przekazywać mu datki na Kościół - relacjonuje Pozza.

Arcybiskup ma także zamożną rodzinę. Jego trzej bracia są dobrze sytuowani: jeden jest adwokatem, drugi notariuszem, a trzeci lekarzem. Z tym trzecim arcybiskup dzieli połowę willi, która miała być kupiona za pieniądze duchownego. Córce tego brata arcybiskup zapisał w testamencie swoją połówkę willi i rzymskie mieszkanie.

Niemile widziany

W 2002 r. po zarzutach prasowych o molestowanie kleryków arcybiskup złożył rezygnację z urzędu metropolity, a Watykan zakazał mu sprawowania posługi biskupiej. Mimo to abp Paetz jest w Poznaniu nadal osobą bardzo wpływową. Może dlatego pod nazwiskiem ludzie nie chcą o nim rozmawiać.

- Nie dziwiłoby mnie, gdyby abp Paetz chciał uczestniczyć w uroczystościach religijnych, tymczasem bryluje także na imprezach świeckich, np. w zeszłym roku był honorowym gościem obchodów Czerwca '56 - krytykuje wysoki rangą poznański duchowny.

- Widywany jest na rautach, balach i przyjęciach - mówi dziennikarz jednej z poznańskich gazet. - Nie wszędzie jednak jest mile widziany, bo gdy chciał osobiście odsłonić pomnik biskupa Walentego Dymka, obecny metropolita poznański Stanisław Gądecki mu tego zabronił.

Tymczasem abp Paetz coraz częściej widywany jest w Rzymie. Ostatnio telewizyjne kamery uchwyciły go podczas rozmowy z Ojcem Świętym, co wzbudziło spekulacje, że Paetz stara się o przywrócenie do dawnych funkcji. - Wydaje mi się niemożliwe, aby Benedykt XVI odwołał decyzję swojego poprzednika. Oznaczałoby to bowiem jej podważenie, a papież nigdy nie zrobiłby tego w stosunku do Wojtyły, swojego przyjaciela i współpracownika - uważa Marco Tosatti, watykanista dziennika "La Stampa".

Przeciw prawu

Pozza, który przez kilka lat był mężem bratanicy abp. Paetza, nie ukrywa, że ma żal do arcybiskupa i jego rodziny. Mimo kolejnych wyroków sądów polskich i włoskich, przyznających dzieci ojcu, była zona uprowadziła do Polski ich dwie córeczki.

- To nieprawdopodobne, ale gdy uzyskałem wyrok nakazujący natychmiastowe wydanie mi córeczek, policja nie mogła ich znaleźć przez dwa lata - opowiada. - Matka ukrywała się z nimi w drewnianej chatce w środku lasu. A gdy je znalazłem, znowu mi ich nie wydano, bo lekarz orzekł, że ze względu na stan zdrowia podróż nie jest wskazana.

Zdaniem Pozzy, opieszałość policji i organów sprawiedliwości to skutek wpływów rodziny Paetzów. - Bracia arcybiskupa i on sam mają znajomych wszędzie: w policji, prokuraturze, służbie zdrowia.

Ostatni wyrok w tej sprawie przyznaje córki matce. Powód - od chwili porwania minęło już siedem lat - okres zbyt długi, aby dziewczynkom zmieniać środowisko. Przez cały ten czas Paolo Pozza nie widział swoich dzieci.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie