Łzy radości i wzruszenia na lotnisku w Jasionce. Emigranci z Podkarpacia wracają na święta do domu

Anna Janik
Anna Janik
Na panią Edytę i jej 8-letnią córkę czekała dzisiaj na lotnisku w Jasionce rodzina.
Na panią Edytę i jej 8-letnią córkę czekała dzisiaj na lotnisku w Jasionce rodzina. Krzysztof Łokaj
Emigranci z Podkarpacia przylatują na święta. Niektórzy Bożego Narodzenia nie spędzali w domu od kilkunastu lat. Wielu z nich zapłaciło za bilety krocie, by w ten czas być z bliskimi. Bo ani najpiękniejsza choinka, ani najbardziej suto zastawiony stół, nie zastąpią bliskich.

Poniedziałek, hala przylotów rzeszowskiego lotniska Jasionka. Elektroniczne tablice pokazują, że planowany na godz. 10.15 samolot z Bristolu w Wielkiej Brytanii wyląduje blisko 20 minut przed czasem. Mija niecały kwadrans i pusta dotąd hala wypełnia się ludźmi, niecierpliwie wypatrującymi swoich bliskich.

Na emigracji brakuje rodziny

Sceny, jakie rozgrywają się w tym miejscu śmiało mogłyby stać się częścią wzruszającego, fabularnego filmu. Wybuchy radości, okrzyki „mama!” i „babcia!”, łzy i czułe objęcia to tylko niektóre przejawy ogromnej ilości emocji, która towarzyszy powrotom emigrantów z Podkarpacia w rodzinne strony.

- To będą moje pierwsze święta w domu od 11 lat. Rezerwowałam lot w maju, bo wiedziałam, że żeby nie wiem co, będę chciała być tutaj. Święta na Wyspach to nie święta, nie ma tam tej atmosfery, a przede wszystkim nie ma rodziny

- zawiesza głos pani Edyta, która przyleciała z Bristolu z 8-letnią córką Zuzią.

Rodzice pani Edyty podkreślają, że dzięki powrotowi do domu jednej z trzech córek, te święta Bożego Narodzenia będą naprawdę wyjątkowe. Nie zabraknie długich rozmów przy rodzinnym stole, wspólnego kolędowania i oczywiście pielęgnowania tradycji.

- Specjalnie nie ubierałam choinki wcześniej, żeby córka z wnusią mogły ubrać ją razem z nami i nacieszyć się takim dużym drzewkiem - uśmiecha się pani Irena.

W tej rodzinie wszyscy mają nadzieję, że czas rozstania kiedyś się skończy i jak dodaje pani Edyta faktycznie tak się może niedługo stać, bo od jakiegoś czasu regularnie myśli o tym, żeby wrócić do Polski na stałe.

- Mamy Brexit i choć sporo osób mówi, że dla Polaków się nic nie zmienia, to jednak spora cześć z nich już wyjechała i ja też coraz częściej o tym myślę - dodaje.

WIDEO: Bierówka k. Jasła. Tak swój dom z okazji świąt udekorował nasz internauta

Boże Narodzenie na wyspach to nie to samo co w Polsce

Takich planów na pewno nie ma pani Beata, na Wyspach inspektor lokalnej policji, którą na rzeszowskim lotnisku zauważyliśmy dzięki siostrze Małgorzacie, której łzy wzruszenia leciały po twarzy jak grochy.

- To właśnie cała moja siostra, taka wrażliwa, że jako jedyna płacze przy łamaniu się opłatkiem - obejmuje siostrę pani Beata, która za granicą pracuje już 17 lat i dopiero piąty raz spędza Boże Narodzenie w Polsce. - Ale rozumiem ją, ja też jestem cała roztrzęsiona, bo jednak w święta jestem tu bardzo rzadko, a to jest czas szczególny. Wtedy myśli się przecież tylko o tym, żeby być z rodzin - dodaje.

I zaznacza, że święta na Wyspach mało mają wspólnego z tym, co przeżywa się w Polsce. Choć w Boże Narodzenie wszyscy przygotowują uroczysty obiad z pieczonym indykiem w roli głównej, o tyle Wigilii po prostu nie ma.

- Niestety, w ten dzień Brytyjczycy idą po prostu do pubu. Ja sama staram się przygotować wieczerzę dla męża i znajomych i muszę powiedzieć, że poza bigosem, za którym moi goście raczej nie przepadają, polska kuchnia wszystkim tam smakuje

- uśmiecha się.

- Tutaj w Polsce będziemy się najzwyczajniej sobą cieszyć, rozmawiać, kolędować, wspominać i z sobą być. Przecież o to właśnie chodzi w święta! - wtrąca siostra pani Edyty.

Zobacz świąteczne i nie tylko hiciory z giełdy przy Dworaka ...

Wideo

Komentarze 21

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
polak z Sydney
24 grudnia, 20:53, on:

Najlepsze że w Polsce pokazuja się ładnie a za granica filcaki i pot z [wulgaryzm] leci ha ha ha ha

To zalezy w jakim kierunku pojechali NA EMIGRACJE.

Nie zawsze ta emigracja byla dobrowolna !

Sa tacy co ne emigracji chodza boso, w krotkich spodniach i bez koszuli bo sa pewnie "za biedni". he he he

Nie kazdego stac na kufajke, czapke uszanke i filcaki.

D
DT

a co świąteczny pudding angielski nie smakował? magii świąt na wyprzedażach 26.12 nie chcą zaznać?

h
hejkolenda

Beata z broszką i drugi sekretarz Joachim też wrócili z emigracji czy jeszcze nie odłożyli na bilet?

o
on

Najlepsze że w Polsce pokazuja się ładnie a za granica filcaki i pot z [wulgaryzm] leci ha ha ha ha

G
Gość
24 grudnia, 6:05, emigrant:

Ja jestem w takiej samej sytuacji. Dla mnie rodzina to najwieksze zlo jakie moze istniec na swiecie. Ciagle im sie od nas cos NALEZY. Wykorzystywali nas cale zycie i okradli. Nawet jak wyjechalismy na emigracje, bo jestem tutaj z zona i dziecmi to nas potrafili jeszcze postawic w sytuacji ze musielismy zaplacic za kradzieze ktore zrobil szwagier z tesciem po naszym opuszczeniu kraju. Ciagle dzwonia i pisza listy ze sie im od nas NALEZY. Ja mysle ze sie im nalezy ale po pyskach i pare dobrych kopniakow. Nie jest nam wcale teskno do rodziny. Bogu dziekujemy ze sa od nas z daleka i nie chce zeby ktos wiedzial gdzie jestem.

Zaraz zjawiaja sie "powinowaci" i "krewni" ktorzy zadaja pomocy. Koledzy ktorzy chca przyjechac na 3 miesiace, znajomi z bloku i osiedla itd itd.

A ja mam im szukac pracy i dawac zakwaterowanie u siebie gdzie mieszkam bo to przeciez "RODZINA" i znajomi. Malo tego uwazaja ze jak im dam oprocz zakwaterowania rowniez wikt to przeciez nie zbiednieje za te pare tygodni. Ta drzwi by sie nie zamykaly u mnie i musial bym to wszystko utrzymywac !

MOWY nie ma abym sie ujawnil gdzie jestem !

Na co mi te hieny ludzkie, na co ?

Do POLSKI mozemy przyjechac na wakacje, ale nie do rodziny.

Nie chcemy nawet widziec tej rodziny na oczy bo to banda hien i zlodzieji.

A ojciec żony i brat mają inne geny niż ona? Czy ona jest po prostu efektem przypadkowego zapomnienia matki i zablakanego plemnika sąsiada.

...
23 grudnia, 17:43, Gość:

Proszę o zapłacenie podaku akurat Ci mają szczego to moi sąsiedzi

Szczego..... Matko moja jak można było tak napisać... Wróć do podstawówki...

G
Gość
23 grudnia, 19:21, =:

wracajcie budujcie ekonomie wlasnego oraju a nie kalifatu brytyjskiego!!

23 grudnia, 13:41, arbait macht frei:

w ramach czynu obywatelskiego wracajcie budować socjalizm w kato-pislamistycznej, judeo-chrześcijańskiej krainie absurdu.

W punkt

J
Jan

Gdyby to było normalne państwo, to by swoim obywatelom stworzyło warunki do pracy i życia. A niestety tworzy tylko możliwość emigracji.

G
Gość
23 grudnia, 21:44, Gość:

No i po co wrócili? niech wracają na obczyzne i napędzają obcą gospodarkę! Nie chce mi się tych twarzy na zdjęciu oglądać,

Nie martw się przyleciała bo myślała ze coś się zmieniło , ale na nastepne przyleci po 22 latach

G
Gość

No i po co wrócili? niech wracają na obczyzne i napędzają obcą gospodarkę! Nie chce mi się tych twarzy na zdjęciu oglądać,

G
Gość

Z USA dwa razy w roku jestem w Polsce. Któreś święta do wyboru i obligatoryjnie wakacje. A tu z Anglii problem z przybyciem hahahaha. W stanach ludzie do pracy latają co dzień pokonując takie odleglosci

G
Gość

Bzdury bzdury i jeszcze raz bzdury. Jedyna prawda to ta że w Jasionce jest lotnisko i latają tam samoloty. Reszta to bajka dla naiwnych.

G
Gość

Cyt. "...Niektórzy Bożego Narodzenia nie spędzali w domu od kilkunastu lat. Wielu z nich zapłaciło za bilety krocie..."

Większych bzdur nie czytałem już od dawna. Bilety są tanie jak barszcz no chyba że ktoś jest bezdomnym w Anglii lub zwykłym nieudacznikiem na państwowym garnuszku.

Mam wielu znajomych w Anglii i Ci są raz na miesiąc lub dwa w domu na wekkend więc z tymi łzami to pojechaliście po całości. Mamy za kilka dni 2020 rok nie 1920 żeby tak śmieszna odległość była jakąkolwiek barierą.

G
Gościu

o tyle Wigilii po prostu nie ma /W Anglii/ pisze Pani Redaktor

- otóż pragnę Panią poinformować, że Wigilia zarówno W Anglii jak i w Polsce jest !

W Anglii nie ma uroczystej wieczerzy wigilijnej - na tym polega róznica :))) - po prostu

G
Gość
23 grudnia, 17:42, Gość:

2 godziny lotu i nie byli w domu 11 lat. To raczej wybór, a nie brak możliwosci.

w artykule jest napisane że dla tej Pani to pierwsze święta w Polsce od 11 lat, a nie że nie była w ogóle od 11 lat w domu.

Dodaj ogłoszenie