reklama

Maciej Jodko: Trzecie igrzyska? Mała szansa

Tomasz RyznerZaktualizowano 
Maciej Jodko jest jedynym rzeszowianinem, który startował w zimowych igrzyskach.
Maciej Jodko jest jedynym rzeszowianinem, który startował w zimowych igrzyskach. Krzysztof Kapica
- Rozstanie z kadrą przebiegło w żałosnych okolicznościach - mówi rzeszowianin Maciej Jodko, dwukrotny olimpijczyk w snowboardowym krosie.

- 32 lata to dużo jak na zawodnika jeżdżącego na desce snowboardowej.

- W mojej konkurencji, w krosie, nie jest to podeszły wiek. Na zawodach startują nawet 40-letni zawodnicy.

- To dlaczego kończysz karierę?

- Zachęcił mnie do tego związek, a konkretnie Mariusz Kufel, który po przyłączeniu snowboardu do PZN-u nadal prowadzi kadrę.

- Trener ma prawo nie widzieć zawodnika w reprezentacji.

- Zgoda, ale można się zachować z klasą lub nie.

- Jak to było z tobą?

- Po igrzyskach w Soczi miałem ochotę na nowe wyzwania. Kiedy związek snowboardu został wchłonięty przez PZN, zgłosiłem się do konkursu na trenera kadry. Wiedziałem, że nim nie zostanę, ale liczyłem, że może przydam się w pracy z juniorami.

Trener pozostał ten sam. W pewnym momencie przez trzecią osobę dotarła do mnie informacja, że trener czeka na moją odpowiedź. Chciał niby wiedzieć, czy nadal mnie interesuje kadra. Byłem zaskoczony, bo żadnego telefonu, sygnału nie dostałem. W końcu sam zadzwoniłem i powiedziałem, że jestem zainteresowany.

- No i co?

- Trenowałem we Włoszech, gdy z Internetu dowiedziałem się, że kończę karierę. Skontaktowałem się z Małgorzatą Kukucz-Legień, szefem szkolenia. Usłyszałem, że na stronie związku są podane tylko składy kadr. Oczywiście, nie było mnie w nich. Wysłałem mejle. Pytałem, dlaczego nikt nie ma czasu, aby jasno postawić sprawę.
- Doczekałeś się odpowiedzi?

- Szef wyszkolenia stwierdziła, że trener wiele razy próbował się do mnie dodzwonić, ale nie odbierałem telefonu. Potem dostałem sygnał, też od trzeciej osoby, że jestem w kadrze, ale nie będę finansowany.

- Żałosne.

- Inaczej trudno to nazwać.

- Boli taki kopniak.

- Boli, ale znałem człowieka, i aż takie zaskoczenie to nie jest. On był moim trenerem tylko na papierze. Do igrzysk w Soczi przygotowywałem się sam.

- Tylko ciebie się tak traktuje w kadrze?

- Panują w niej dziwne zwyczaje. Mistrzostwa świata w styczniu, a zawodnicy zmarnowali multum czasu. Trener raz jest, a raz go nie ma. Ma inne zajęcia.

- Jak oceniasz swoje dokonania na desce?

- Wygrywałem Puchary Europy, bywałem w dziesiątce Pucharu Świata. Nie było źle.

- Na igrzyskach nie poszalałeś.

- Prawda. Dwa razy byłem w trzeciej dziesiątce. W Soczi liczyłem na więcej, ale szyki pokrzyżowała kontuzja barku. Cóż, chciałem pojechać na igrzyska, i marzenie spełniłem. Tam nie startowali przypadkowi ludzie, tylko najlepsi na świecie, czołówka rankingu. Chciałoby się być wysoko, ale rywale to też inna półka finansowo-organizacyjna.

- Ile zainwestowałeś w snowboard?

- Nie chcę tego nawet obliczać. Ale nie żałuję. To moja pasja, startowałem z najlepszymi, czasem udawało się pokonać kogoś znanego.

- Dużo zdrowia zostawiłeś na śniegu?

- Mam problem z barkiem. Chyba będzie konieczna operacja. Dwa razy po upadkach traciłem przytomność, ale generalnie kontuzje mnie omijały.

- Plany na przyszłość...

- Trenuję dziewczynę z Bielska-Białej. Myślę, o założeniu własnego klubu, pracy szkoleniowej.

- Karierę rowerowego zjazdowca zarzuciłeś?

- Ciągle się liczę. W tym roku zostałem wicemistrzem Polski w najbardziej prestiżowej kategorii.

- Co słychać w życiu prywatnym?

- Sporo. Ożeniłem się. Niedługo urodzi mi się syn.

- Czym się zajmuje twoja żona?

- Jest stomatologiem. Poznaliśmy się dawno, znajomość odnowiliśmy rok temu.

- Na koniec powiedz, czy to naprawdę już koniec ze snowboardem. Przecież za 4 lata kolejne igrzyska.

- Igrzyska zawsze kuszą, ale małe są szanse, że w nich wystartuję.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3