Maciej Nalepa, bramkarz z Rzeszowa: Świętoszkiem nie byłem

    Maciej Nalepa, bramkarz z Rzeszowa: Świętoszkiem nie byłem

    Tomasz Szeliga

    Nowiny

    Nowiny

    Maciej Nalepa ma 32 lata. Grał w Stali Rzeszów, Resovii, Hetmanie Zamość, Stali Sanok, Stali Stalowa Wola, Karpatach Lwów, Vencie Kuldiga (Łotwa), FK

    Maciej Nalepa ma 32 lata. Grał w Stali Rzeszów, Resovii, Hetmanie Zamość, Stali Sanok, Stali Stalowa Wola, Karpatach Lwów, Vencie Kuldiga (Łotwa), FK Charków i Piaście Gliwice. W latach 2003-2004 w reprezentacji. Zagrał przeciwko Kazachstanowi i Wyspom Owczym. Nie puścił gola. ©Krzysztof Kapica

    - W piłce jak w życiu - raz jest lepiej, raz gorzej. Nie wszystko zależy od nas. Kto wie, jak potoczyłaby się moja kariera, gdyby Karpaty nie zablokowały transferu do Malagi albo Spartaka Moskwa? Może rozmawialibyśmy na tarasie ładnego hiszpańskiego domku? - zastanawia się w rozmowie z Nowinami Maciej Nalepa.
    Maciej Nalepa ma 32 lata. Grał w Stali Rzeszów, Resovii, Hetmanie Zamość, Stali Sanok, Stali Stalowa Wola, Karpatach Lwów, Vencie Kuldiga (Łotwa), FK

    Maciej Nalepa ma 32 lata. Grał w Stali Rzeszów, Resovii, Hetmanie Zamość, Stali Sanok, Stali Stalowa Wola, Karpatach Lwów, Vencie Kuldiga (Łotwa), FK Charków i Piaście Gliwice. W latach 2003-2004 w reprezentacji. Zagrał przeciwko Kazachstanowi i Wyspom Owczym. Nie puścił gola. ©Krzysztof Kapica

    - Kilka miesięcy temu grałeś w Piaście Gliwice. Potem słuch o Tobie zaginął. Co porabiasz?

    - Po spadku Piasta z ekstraklasy wróciłem do Rzeszowa. Propozycji nie miałem, więc siedziałem w domu. Dla podtrzymania formy ćwiczyłem i nadal ćwiczę ze Stalą Rzeszów, w której występuje mój brat Grzegorz. Ostatnio mocno wziąłem się za siebie. Pojechałem na Ukrainę, gdzie pod okiem byłego trenera bramkarzy Karpat Lwów harowałem dwa razy dziennie. Doprowadziłem się do stanu, w którym można myśleć o transferze do poważnego klubu.

    - Chce Cię ponoć Tavria Symferopol, dziewiąty zespół ukraińskiej ekstraklasy.

    - Bardzo solidny klub, taki typowy średniak. Niewykluczone, że już końcem listopada pojadę na Krym na testy. Jest jeszcze propozycja z cypryjskiej ekstraklasy - też ciepłe klimaty, choć gdybym miał wybierać, nie wahałbym się ani chwili. Ukrainę znam jak własną kieszeń.

    - Najsłynniejszym polskim bramkarzem-grubasem był Artur Boruc, ale Ty też masz problem z wagą.

    - Po zakończeniu rundy, w grudniu, potrafię przytyć nawet 7 kilo. Potem szybciutko to zrzucam. Taki mam organizm.

    - Czy to tylko kwestia genów? Może jednak lubisz dobrze zjeść, wypić, poleniuchować przed telewizorem?

    - Nie będę opowiadał bajek, że w towarzystwie nie wypiję piwa albo drinka. Jeść człowiek też musi. Ale sportowiec powinien się pilnować. Gdy debiutowałem w polskiej ekstraklasie, ważyłem 94 kg. Po przygodzie z Piastem już 100. Dziś ważę 91 i mam do zrzucenia 3-4 kilogramy.

    - Alkohol wśród piłkarzy - to w Polsce najmodniejszy ostatnio temat. Wyobrażam sobie jednak, że dopiero na wschodzie zawodnicy lubią przysiąść z butelką.

    - Nie wydaje mi się, żeby w ukraińskich klubach piło się więcej, niż w polskich. Może tylko kary są surowsze. Choć lepiej było zapłacić te 5 tysięcy euro, niż zostać odsuniętym na kilka tygodni od drużyny. Grałem na Ukrainie osiem lat, różne rzeczy się tam działy, ale trenerzy i piłkarze problemy starali się rozwiązywać we własnym gronie. Afery rzadko wyciekały z szatni. Alkohol jest dla ludzi. Uważam, że lampka wina dzień przed meczem nie zaszkodzi, a pomoże. Czy zdarzyło mi się przekroczyć granice? Oj tak. Nie byłem świętym. Jak koledzy szli się zabawić, szedłem z nimi.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo