MAGiera – coach, mistrz zen, taktyk, cudotwórca, ale przede wszystkim… normalny człowiek

Tomasz Bilewicz
Choć wszyscy go znali, kiedy grał w Legii, to nikt nie powiedziałby o nim – gwiazda. Magiera nie był postacią spektakularną. Nie nosił kontrowersyjnej fryzury, nie pyskował sędziom, nie był liderem na boisku, ani wodzirejem w szatni. Nie był bramkostrzelnym napastnikiem, fenomenalnym dryblerem w środku pola, ani charakternym obrońcą. Nie zagrywał piętą, nie strzelał goli z rzutów wolnych, ani z przewrotki. Wdzięku w jego grze nie było żadnego. Po boisku poruszał się raczej mało wytwornie. Nie robił furory. Ani na boisku, ani poza nim. Był jednak niesamowicie pracowity i solidny. Solidny jak nikt inny. Jakie to piękne, że w czasach wielkich gwiazd, showmanów, przebojowych indywidualistów, skandalistów, ludzi o gigantycznym ego, tak spektakularny sukces jak zwycięstwo polskiej drużyny w Lidze Mistrzów osiąga człowiek tak skromny, tak spokojny, tak elegancki, tak altruistyczny. Po prostu - normalny.

W bramce Szamotulski…

…w późniejszych czasach Boruc, w obronie Jóźwiak, w pomocy Vuković, no i w ataku Saganowski, a wcześniej Mięciel, był też Yahaya. Magiera grał z wieloma "gwiazdami" i „bad boyami” – w Legii nigdy nie brakowało piłkarzy kontrowersyjnych, głośnych, nieznośnych, niezdyscyplinowanych i porywczych. Czy postać Magiery była interesująca dla dziennikarzy? Nie. Bo to Mięciel „ładował” z przewrotki, „Szamo” pokazywał środkowy palec kibicom, Boruc strzelał karne, Sokołowski celował w „okienka”, Edson trafiał z wolnych w same widły, a Vuković? Wiadomo jaki był i jest. Magiera był dla mediów po prostu nudny. Prawie zawsze wymieniany gdzieś na końcu, taki „szaraczek”, piłkarz nie rzucający się w oczy, żaden gwiazdor, żaden macho, "aparycyjnie" i gabarytowo nie wzbudzający specjalnego respektu, słaby materiał na przestraszenie przeciwnika. Magiera był rzemieślnikiem pracującym głównie w środku boiska. W całej karierze strzelił dla Legii 19 goli w 232 meczach, z których pamięta się w sumie tylko jednego, po rękach Majdana przeciwko Wiśle Kraków (5:1).

I jeszcze taka bramka – po prostu gol-stadiony świata.

Tak było kiedyś. A jak jest teraz? Podobnie. Trzeba robić show, żeby wzbudzić zainteresowanie, znaleźć się na okładkach gazet, głównych newsach na portalach piłkarskich, w galeriach z memami. W trakcie meczów Legii w Lidze Mistrzów w internecie pojawiło się mnóstwo, najróżniejszych memów. Magierę widziałem tylko na kilku. Przy okazji meczu ze Sportingiem bardziej popularni wśród „memotwórców” byli prezydent Rzeczpospolitej (bezapelacyjny zwycięzca) i Stanisław Czerczesow, którego konferencje podczas pracy w Legii zawsze robiły ogromną furorę. A Magiera? No cóż, Magiera nie nadaje się nawet do memów…

Memy po meczu Legia - Sporting: Kapitanem... Wawrzyniak. Pom...

Przerażający stoicyzm

Dawno temu, jako licealista, spotkałem pana Jacka w katowickim Spodku podczas towarzyskiego meczu siatkarek Polska – Włochy, które „spikerował” brat obecnego trenera Legii – Marek (nawet gdzieś mam jeszcze autograf „Magica”, który wtedy wziąłem). Grała drużyna narodowa, emocje do niemal ostatniego punktu, mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla Polski, a Magiera co? A Magiera nic. Wszystko na pełnym spokoju, jakieś klaśnięcie, tyle. To był 2003 rok. Jak widać, nic się nie zmieniło.

Inna historia. Sporo świeższa. Jeden z ostatnich treningów Zagłębia Sosnowiec z Magierą. Trener snuje się w swoim jakby przyczajonym stylu po murawie obserwując gierkę swoich piłkarzy na „pomniejszonym” boisku na płycie głównej Stadionu Ludowego. Robimy materiał wideo, jakieś przebitki. W pewnym momencie kolega wchodzi na boisko i kładzie na murawie za bramką Szumskiego statyw z aparatem, żeby złapać kilka ujęć z innej perspektywy. Z racji, że na potrzeby treningowe boisko zostało zmniejszone poprzez ustawienie dodatkowych bramek przy kole środkowym, to nasz statyw znajdował się gdzieś tak na wysokości 40. metra boiska meczowego. Może nie powinniśmy się tam pchać, ale jakoś tak wyszło. Po chwili do naszego operatora powolnym krokiem podszedł trener Magiera. Stanął blisko z założonymi za plecami rękami i zapytał spokojnie i uprzejmie: Czy słyszał pan, że murawa to świętość? Po chwili kolegi, ani tym bardziej statywu, na murawie już nie było. Nie było też żadnych negatywnych emocji. Prosto, czysto, elegancko.

Kwadrans później nagrywaliśmy rozmowę z trenerem oraz piłkarzami Zagłębia – Sebastianem Dudkiem i Łukaszem Matusiakiem. Obaj zawodnicy dostali takie samo pytanie: Jakim trenerem jest Jacek Magiera? (od 2:58, ciekawostka - od 3:40 można zobaczyć w tle rozmowę Magiery z napastnikiem Zagłębia Vamarą Sanogo). Odpowiedzi były identyczne i bardzo pochlebne. A wiadomo przecież, że Dudek nie boi się powiedzieć tego, co myśli.

„Dużo było krzykaczy na ławce, a nic z tego nie wynikało”

Materiały GOL24 z 19 września 2016 roku

Językiem memów można powiedzieć: nie jestem pewny, czy to Zenon z Kition, czy Magiera z Częstochowy. W czasach, w których stoicka postawa to drzazga rzeczywistości, coś całkowicie mikroskopijnego, praktycznie nie występującego na co dzień w świecie sportu, trener Legii okazuje się być czystym opanowaniem, równowagą emocjonalną par excellence, oazą spokoju, którego nic nie jest w stanie zmącić. To wręcz przeraża - jak długo można sprawiać wrażenie osoby tak odciętej od emocji? Od EMOCJI! - kwintesencji sportowej rywalizacji. To jest niedorzeczne, to się ze sobą kłóci. A Magiera wydaje się zachowywać przez cały czas dokładnie w taki sam sposób. To jest jakieś nieludzkie, aż przeraża. Przeraża, ale i imponuje.

Jest taka stosunkowo nowa metoda relaksacji – floating. Polega ona na zanurzeniu ciała w specjalnej kapsule z ciepłą wodą i odcięciu się od bodźców świata zewnętrznego. Magiera nie potrzebuje ani tej wody, ani kapsuły, bo to Magiera jest spokojem. I to spokojem zaraźliwym – przechodzącym na innych ludzi. Kompletnie nie widać w nim kibica, a przecież każdy, kto ogląda piłkę trochę nim jest. Nie widać w nim osoby, która poddaje się emocjom, kiedy dzieją się sytuacje bliskie jej sercu. Gestykulacja ograniczona do minimum, stały, umiarkowany poziom głosu, równe tempo mówienia, kamienna twarz – tak to wygląda na zewnątrz. A jak jest w środku? Dowiemy się tego kiedyś z biografii Magiery, o ile taka się ukaże. To będzie bestseller.

W internecie znalazłem jedno “szalone” wideo. Lód, dużo lodu… A Magiera praktycznie niewzruszony… Coś jest nie tak z tym człowiekiem.

Ludzka spontaniczność – to kręci media. „Vuković szaleje w szatni” - info we wszystkich portalach piłkarskich. Reakcja Magiery? Zdecydowanie przesadził. Tak nie można.

Ale mamy dwa zdjęcia radości Magiery po końcowym gwizdku ze Sportingiem w tej galerii.

Zdjęcia z Legia Warszawa - Sporting Lizbona 1:0 [GALERIA cz. 2]

One of a kind?

Podczas meczu ze Sportingiem Canal+ powinien ustawić dwie kamery przy ławkach rezerwowych – jedną skierować na Magierę, drugą na trenera Jorge’a Jesusa. Potem porównać oba obrazy – obrazy totalnego przeciwieństwa. Portugalczyk praktycznie cały czas jedną nogą był na boisku, machał rękami we wszystkie strony, krzyczał, irytował się, frustrował, wyrzucał z siebie olbrzymie salwy negatywnych emocji. Oczywiście, częściowo wynikało to z krwi, z narodowości – taka wybuchowość południowców. Przy egzystującym jakby w zwolnionym tempie, głównie siedzącym, fragmentami stojącym lub spacerującym na małej przestrzeni Magierze wyglądał jak szaleniec. Na Legii tego dnia pojawił się również inny bardzo emocjonalny człowiek – Michał Probierz. Dobra, po jednym trenerze z Ligi Mistrzów i Ekstraklasy możemy już odhaczyć - to całkowite przeciwieństwa Magiery. Ale próbujmy dalej – znajdźmy drugiego Magierę. Thomas Tuchel – nie, to nie jest typ Magiery. Zinedine Zidane – tak, już bliżej. Francuz jest zwykle spokojny i opanowany, choć Magierze pod tym względem nie dorównuje. Wróćmy do Ekstraklasy. Stokowiec, Nowak, Rumak, Michniewicz, Kaczmarek, Zieliński, Bartoszek, Fornalik – to nie to. Latal, Bjelica, Moskal? Cieplej, cieplej, drzemią w nich pokłady spokoju, ale to też nie poziom Magiery. Jaki jest typowy polski trener? Na pewno równie aktywny jak wyżej wymienieni – „trzeba szaleć i pokazać się prezesowi. Niech zobaczy, że się staram”. W wielu polskich klubach tak to funkcjonuje.

  • Pięć wniosków po Legia - Sporting. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni!
  • Liga Europy. Na kogo trafi Legia w 1/16 finału?
  • LIGA MISTRZÓW w GOL24

    Więcej o LIDZE MISTRZÓW - newsy, wyniki, terminarze, tabele

    Legia wzięła przykład! Te polskie zespoły wygrały ważne mecze

    Najlepsze piłkarskie newsy - polub nas!

    Wideo

    Materiał oryginalny: MAGiera – coach, mistrz zen, taktyk, cudotwórca, ale przede wszystkim… normalny człowiek - Gol24

    Komentarze

    Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

    Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

    Podaj powód zgłoszenia

    Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
    Dodaj ogłoszenie

    Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

    To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

    Dziękujemy za Twoje wsparcie!

    Jasne, chcę odblokować
    Przycisk nie działa ?
    1.
    W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
    krok 1
    2.
    Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
    krok 2
    3.
    Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
    krok 3