Małe sklepy upadają przez konkurencję

Anna Janik
Według danych Urzędu Statystycznego w Rzeszowie w 2014 r. na Podkarpaciu funkcjonowało ok. 15 tys. sklepów detalicznych. Ile z nich funkcjonuje dziś? To urząd podsumuje we wrześniu
Według danych Urzędu Statystycznego w Rzeszowie w 2014 r. na Podkarpaciu funkcjonowało ok. 15 tys. sklepów detalicznych. Ile z nich funkcjonuje dziś? To urząd podsumuje we wrześniu Bartosz Frydrych
Dlaczego małe sklepy upadają? Wpływ na sytuację mają nie tylko dyskonty, ale także deflacja.

Według danych wywiadowni gospodarczej Bisnode przez ostatnie pół roku liczba sklepów detalicznych w Polsce spadła o ponad 4,2 tysiące. To niewiele mniej niż w poprzednich latach w skali całego roku. Najszybciej ubywa nam sklepów ogólnospożywczych, odzieżowych i mięsnych.

- To efekt zaszłości z działań polityków z ubiegłych lat, a raczej ich braku, bo drobny handel w ogóle nie był wspierany, a został pozostawiony sam sobie. Ci, którzy nie rozwijali swoich biznesów dziś zostali w tyle - mówi Jan Sałata, wiceprezes sieci „Nasz Sklep”. - Rentowność małych sklepów jest mała, trudno im w ogóle przetrwać. Wygrywają ci, którzy zainwestowali odpowiednio wcześniej i właściwie odpowiedzieli na potrzeby zmieniającego się bardzo szybko rynku, wchodząc np. w sieci franczyzowe - dodaje.

Przetrwają najsilniejsi

Nie jest tajemnicą, że małe sklepy wykańcza nie tylko ostra konkurencja ze strony hipermarketów, ale i dyskontów. Powstają blisko osiedli mieszkaniowych i przejmują dotychczasowych klientów małych sklepów.

Potwierdzają to liczby. W dyskontach Polacy zostawiają aż 25 procent swoich wszystkich wydatków, a według prognoz w ciągu najbliższych kilku lat, procent ten ma się zwiększyć do 32. A wszystko to w warunkach deflacji.

- U silnych graczy deflacja wzmaga chęć wojowania ceną. I faktycznie silny jakoś utrzyma taką samą cenę nawet w gorszych warunkach, słaby z czasem z tego rynku wypadnie. To zjawisko będzie się pogłębiać, dlatego ci, którzy mają potencjał, zapasy finansowe, zdolność kredytową i zdolność do konsolidacji będą przejmować dobrych producentów żywności - prognozuje Maria Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

To właśnie już od dawna robią hipermarkety i dyskonty. We współpracy z dużymi producentami tworzą własne produkty, produkty na wyłączność, a nawet własne marki. Ale i to nie zawsze pomaga im przetrwać na coraz trudniejszym rynku. W Rzeszowie od września zniknie jeden ze sklepów sieci Tesco. W całej Polsce zamkniętych zostanie sześć kolejnych. Powód? Nierentowność. Problemy ma także sieć sklepów Alma, w których coraz częściej można zauważyć brak towaru na półkach. Bytu działających w handlu nie poprawia obecna sytuacja gospodarcza w kraju.

- Dziś mamy zaburzoną równowagę popytowo-podażową, mamy nadprodukcję żywności, a ograniczany jest potencjał dystrybucji. Skutek jest oczywisty. Trudniej jest dziś cokolwiek sprzedać - tłumaczy dyrektor Faliński. - Liczyć na eksport to rzecz ryzykowna i naiwna, bo w globalnym rynku Polska ma raptem jednoprocentowy udział i łatwo może zostać zastąpiona kimś innym - dodaje.

Korzysta Internet

Do tego dochodzą plany polityków, które zdaniem przedstawiciela handlowców tylko pogrążają cały sektor. Wśród nich jest np. zakaz handlu w niedzielę, ustawa o praktykach handlowych i ustawa wodna, podnosząca koszty wyprodukowania żywności. Ale ponieważ w gospodarce nie ma próżni na zamykających się sklepach korzystają sprzedający w Internecie. E-sprzedaż kwitnie, co potwierdzają dane Bisnode. W pierwszym półroczu 2016 r. liczba e-sklepów wzrosła o 1,2 tys. i wynosi obecnie ponad 20 tys. Na sprzedaż internetową decydują się nawet giganci. Ostatnio otwarcie sklepu internetowego ogłosiła Ikea.

Polacy wrócili do fast foodów

Wideo

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ewa
Małe sklepy robią wielkie problemy w przypadku zgloszenia reklamacji.Klient wówczas staje się przeciwnikiem i jest obarczany winą za towar niezgodny z umową.Np.nieszczelny atomizer w perfumach wina klienta.Zepsuty twarożek -wina klienta i tak dalej. Kilka razy straciłam kasę w ten sposób i teraz unikam małych sklepów jak ognia. W Lidlu reklamacje przyjmują zgodnie z ustawą z 2002r.a nasi sklepikarze nawet nie słyszeli o tej ustawie i zachowują się tak jak w 1990 roku. Brakuje jeszcze odręcznie napisanej kartki reklamacji nie przyjmujemy.
x
xyz

podstawą co zabija mały biznes i w ogóle biznes jest mega welka danina w postaci zusu! prawie 1200 zł co misiac płacic haraczu państwu w postaci zusu jest to wielka przesada jak taki maly ma konkurowac z duzym??? jak ma się rozwijac??? do tego inne podatki taie jak vat dochodowy kasa fiskalna i pozamiatane:) rok czasu i nie ma:)

M
Majstefan
W dniu 21.08.2016 o 23:25, Marek Czekaj napisał:

przecież miało być lepiej pis kupił głosy w cenie 500 złotych miesięcznie za jeden głos i ludzie mieli kupować w małych sklepach. dlaczego te sklepy upadają ? gdzie są pieniądze wydane na 500 minus ?


No wreszcie!
M
Marek Czekaj

przecież miało być lepiej pis kupił głosy w cenie 500 złotych miesięcznie za jeden głos i ludzie mieli kupować w małych sklepach. dlaczego te sklepy upadają ? gdzie są pieniądze wydane na 500 minus ?

G
Gienek

Małemu zawsze będzie ciężko konkurować z dużym. Czytam tu czy tam, bo w małych drogo, bo zdzierają. Chyba nie wszyscy zdają sobie sprawę, że te różnice biorą się z cen hurtowych. Duży bierze dużo i ma lepsze ceny hurtowe, sprzedaje dużo, więc starczą mu mniejsze marże, bo idzie na ilość. Inna sprawa, że niektórzy właściciele sklepów (szczególnie z innych branż niż spożywcza) zatrzymali się 15 lat temu gdy nie było galerii, dużych sieci, internetu i nie robią nic by być konkurencyjnym. Takie sklepy padają i mnie to w ogóle nie dziwi.

m
marek,swarek
W dniu 21.08.2016 o 07:55, krok napisał:

a niech padają. ceny z kosmosu, rzeczy po 2 lata po terminie, żule tylko siedzą i gruba krowa za ladą. Dobre sklepy małe i tak nie padną.

Ale można za to kupic ruską wódkę i cygary :)
M
Majstefan
W dniu 21.08.2016 o 15:55, ekonom z wykształcenia napisał:

Zamkną w niedziele i święta duże sieciówki to ludzie będą narzekać że w małych rodzinnych sklepikach drożyzna. Niestety podkarpackiemu człowiekowi popierajacemu PiS nie dogodzisz.Chyba że ten człowiek jest tak głupi że myśli że wtedy wszystko będzie tańsze.A to zawsze jest coś za coś tylko zazwyczaj to coś na coś zamienia się na lepsze a u nas pod rządami PiS jest na odwrót.

I zapomniałeś dodać, że to wina 500+
e
ekonom z wykształcenia

Zamkną w niedziele i święta duże sieciówki to ludzie będą narzekać że w małych rodzinnych sklepikach drożyzna. Niestety podkarpackiemu człowiekowi popierajacemu PiS nie dogodzisz.

Chyba że ten człowiek jest tak głupi że myśli że wtedy wszystko będzie tańsze.

 

A to zawsze jest coś za coś tylko zazwyczaj to coś na coś zamienia się na lepsze a u nas pod rządami PiS jest na odwrót.

K
Kuba
W dniu 21.08.2016 o 10:58, uczen 4 klasy SP napisał:

Odpowiedz jest bardzo prosta.Gdybys rozdal to i tak nie zarobisz bo ci co wezma nie kupia w sklepie.Gdy wyrzucisz tez nie zarobisz ale ci co by DAROWANE wzieli MUSZA KUPIC W SKLEPIE i sklep zarobi.Czy to tak ciezko zrozumiec dlaczego nie chca dawac ?Czy trzeba miec wiecej jak 4 klasy Szkoly Podstawowej aby to zrozumiec ?

Aha fajnie że wytłumaczyłeś tylko że to ironia była z mojej strony pokazująca to że ludzie kierują się tylko i wyłącznie względami finansowymi. Widać że postąpił byś tak samo skoro piszesz do mnie teksty typu czy tak łatwo zrozumieć itp najpierw to postaraj się zrozumieć Ty innych. Wkładają pieniądze w coś co i tak pójdzie do kosza zamiast pomyśleć czasem o tym ile co miesiąc wyrzucają i albo kupować tego mniej albo myśleć żeby zamawiać na bieżąco a nie z miesięcznym wyprzedzeniem tyle ile wlezie,  albo rozdać biednym które w naszym kraju nie mają nic z tych rzeczy takie to trudne pomyśleć choć raz sercem a nie portfelem ?  Dlatego dla mnie to jest nie zrozumiałe ale nie rozumiesz mnie bo każdy jest inny co nie znaczy że zaraz masz mi pisać czy tak trudno zrozumieć bo sam nie zrozumiałeś mojej myśli... a co do wcześniejszego Pana bądź dziecka piszącego Kubo naiwny proszę o jakieś uzasadnienie swojej odpowiedzi Kubo naiwny każdy umie napisać ....

O
On
Ci sklepikarze rozpijają lokalnych tubylców róznymi nalewkami i lewym alkocholem źeby utrzymac własne rodziny a powinni sie wziąsc za uciwą prace to oszusci
u
uczen 4 klasy SP
W dniu 20.08.2016 o 21:46, Kuba napisał:

Zgadzam się z przed mówcą bo nie ma kogo opłakiwać. Taka jest prawda że większość posiadających takie sklepy to pasożyt w kraju a to paragonów nie dają bo kombinują a to podwyższają ceny jak się tylko da. Biedni oni nie są i ciągle okradają państwo w taki czy inny sposób. A co do przykładu taki sklep sobie jest na wsi gdzie rozdawali za darmo jabłka z Unii czy ciul wie tam z czego i co i taki Pan właściciel sobie nabrał takich jabłek i je sprzedawał u siebie w sklepie paranoja. Wolę chodzić do sklepu znanego typu biedronka lidl i wiedzieć że kupuje za tyle ile powinienem i że to co sprzedają przynajmniej w większości jest dobrej jakości. A co do wypowiedzi że wolą wyrzucić niż sprzedać taniej lub dać pracownikowi to to prawda tak jest wszędzie nie wiem dlaczego tak jest ale chore to jest. 

Odpowiedz jest bardzo prosta.

Gdybys rozdal to i tak nie zarobisz bo ci co wezma nie kupia w sklepie.

Gdy wyrzucisz tez nie zarobisz ale ci co by DAROWANE wzieli MUSZA KUPIC W SKLEPIE i sklep zarobi.

Czy to tak ciezko zrozumiec dlaczego nie chca dawac ?

Czy trzeba miec wiecej jak 4 klasy Szkoly Podstawowej aby to zrozumiec ?

k
krok

a niech padają. ceny z kosmosu, rzeczy po 2 lata po terminie, żule tylko siedzą i gruba krowa za ladą. Dobre sklepy małe i tak nie padną. 

G
Gość
W dniu 20.08.2016 o 21:46, Kuba napisał:

Zgadzam się z przed mówcą bo nie ma kogo opłakiwać. Taka jest prawda że większość posiadających takie sklepy to pasożyt w kraju a to paragonów nie dają bo kombinują a to podwyższają ceny jak się tylko da. Biedni oni nie są i ciągle okradają państwo w taki czy inny sposób. A co do przykładu taki sklep sobie jest na wsi gdzie rozdawali za darmo jabłka z Unii czy ciul wie tam z czego i co i taki Pan właściciel sobie nabrał takich jabłek i je sprzedawał u siebie w sklepie paranoja. Wolę chodzić do sklepu znanego typu biedronka lidl i wiedzieć że kupuje za tyle ile powinienem i że to co sprzedają przynajmniej w większości jest dobrej jakości. A co do wypowiedzi że wolą wyrzucić niż sprzedać taniej lub dać pracownikowi to to prawda tak jest wszędzie nie wiem dlaczego tak jest ale chore to jest.


Kubo, naiwny...chyba w kolejce po wzrost stałeś, bo rozumu u ciebie, to tyle, co kot napłakal.
G
Gość

Ciekawe zjawisko ta delacja. W koszyku produktów mniej. Cena większa, waga mniejsza a w portwelu kasy ubywa. No ale przecież jest deflacja. 

K
Kuba

Zgadzam się z przed mówcą bo nie ma kogo opłakiwać. Taka jest prawda że większość posiadających takie sklepy to pasożyt w kraju a to paragonów nie dają bo kombinują a to podwyższają ceny jak się tylko da. Biedni oni nie są i ciągle okradają państwo w taki czy inny sposób. A co do przykładu taki sklep sobie jest na wsi gdzie rozdawali za darmo jabłka z Unii czy ciul wie tam z czego i co i taki Pan właściciel sobie nabrał takich jabłek i je sprzedawał u siebie w sklepie paranoja. Wolę chodzić do sklepu znanego typu biedronka lidl i wiedzieć że kupuje za tyle ile powinienem i że to co sprzedają przynajmniej w większości jest dobrej jakości. A co do wypowiedzi że wolą wyrzucić niż sprzedać taniej lub dać pracownikowi to to prawda tak jest wszędzie nie wiem dlaczego tak jest ale chore to jest. 

Dodaj ogłoszenie