Mamy dość stresu i pożyczania pieniędzy!

Aneta Dyka-Urbańska
Urszula Malińska (na zdjęciu)  szefowa mieleckiej Solidarności, w piątek będzie reprezentować interesy pokrzywdzonych pracowników. Postara się także pomóc m.in. wicestarosta Józef Smaczny (z lewej).
Urszula Malińska (na zdjęciu) szefowa mieleckiej Solidarności, w piątek będzie reprezentować interesy pokrzywdzonych pracowników. Postara się także pomóc m.in. wicestarosta Józef Smaczny (z lewej). Fot. Aneta Dyka-Urbańsdka
Kiedy wypłata nie przychodzi na czas pojawiają się nie tylko problemy materialne. Przychodzi stres i wielki strach o jutro - mówią pracownice firmy sprzątającej szpital.

O sytuacji personelu sprzątającego szpital, któremu spółdzielnia pracy chronionej z Łodzi nie płaci wypłat o czasie, w piątek będą rozmawiały władze powiatu, lecznicy, firmy sprzątającej i przedstawiciele zatrudnionych w niej osób.

Przeżywają dramat

- Niektóre z pań są matkami samotnie wychowującymi dzieci. Inne to jedyne żywicielki rodziny. Przeżywają dramat. Zresztą niezależnie od ich sytuacji życiowej regularna wypłata powinna być normą, a nie wyjątkiem, jak to jest w tym przypadku - mówi Urszula Malińska, szefowa mieleckiej "Solidarności", którą ekipa sprzątających poprosiła o pomoc.

Ciągłe poślizgi

Kobiety nie ukrywają, że od 1,5 roku, bo tyle są zatrudnione w firmie zewnętrznej utrzymującej czystość w szpitalu, może trzy razy pensja zjawiała się na koncie o czasie. Szef łódzkiej spółdzielni tłumaczy się przejściowymi problemami finansowo-organizacyjnymi. Jak mówi Malińska, nie raz był zapraszany na spotkania z pracownicami. Efektów nie było.

Przerwały pracę

Zdesperowane kobiety tydzień temu przerwały pracę. Chciały pokazać, że ich cierpliwość się kończy. Jak mówią, wszystkie inne sposoby zawiodły.

Choć Leszek Kołacz, dyrektor szpitala, nazywa ich strajk dzikim i niekontrolowanym, to rozumie sytuację sprzątających.

- Solidaryzuję się z tymi paniami, bo każdemu pracownikowi należy się terminowa wypłata. Ja też jestem pracodawcą. Wiem, że moim zadaniem jest o to zadbać - mówi szef ZOZ-u.

Umowa z firmą

Przyznaje jednak, że w tej sprawie nie może zrobić tak wiele, jak by oczekiwał personel sprzątający. Nie ma podstaw by zerwać umowę z firmą.

- Ja mogę brać pod uwagę tylko czystość, punktualność, solidność. Do tej pory spółdzielnia wywiązywała się ze wszystkich tych punktów umowy. Kwestia wynagrodzeń to sprawa pomiędzy szefem firmy a jej pracownikami - przyznaje Kołacz.

Jeśli szpital będzie brudny...

A jeśli nieregularne wypłaty odbiją się w końcu na jakości pracy firmy?

- Jeżeli szpital będzie brudny, posiłki wydawane z opóźnieniem, pracownicy będą niepunktualni, wtedy oczywiście zerwę umowę. Takich rzeczy tolerować nie mogę - nie ukrywa.

Pracownicy firmy jednak nie zamierzają odgrywać się na pacjentach. Dla nich najważniejsze to spokojnie i szybko rozwiązać problem. Liczą, że uda się to w piątek.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie