Mamy taaaakie karpie! Z wizytą w Rudzie Różaneckiej u podkarpackich hodowców

Józef Lonczak

Wideo

Zobacz galerię (12 zdjęć)
Jeszcze kilka lat temu karp królował na wigilijnym stole. A dziś? Sprzedaż żywych karpi spadła. Dlaczego? Sprawdzamy to u podkarpackich hodowców.

Wyszukuję w internecie adres hodowli, dzwonię, mówię, że chcę napisać tekst o odłowach karpi na świąteczne stoły. W słuchawce nie słyszę sprzeciwu, ale kiedy dodaję, że przyjadę z fotoreporterem, bo chcemy zrobić zdjęcia i nakręcić film, to połączenie gwałtownie traci na jakości. W drugim gospodarstwie moja propozycja też nie budzi entuzjazmu. W trzecim słyszę, że karpie już zostały odłowione. Czwarta próba, wreszcie miło słyszeć:

- Zapraszam panów serdecznie, jest co oglądać.

- Kiedy możemy przyjechać?

- Najlepiej w lipcu lub w sierpniu, mamy piękne stawy i możecie wędkować do woli, mamy taaakie karpie - słyszę głos w telefonie i widzę oczami wyobraźni, jak właściciel rozkłada ręce, wskazując metrowe okazy.

Nici z reportażu o odłowie karpi? Domyślam się, że bez odrobiny zaufania żaden hodowca nie jest zainteresowany pokazywaniem dziennikarzom odłowu ryb na sprzedaż. Bo jak oni potem to przedstawią? I zaraz podniosą się krzyki o dobrostan zwierząt, odezwą się ekolodzy, zieloni, ktoś zacznie analizować przepisy sanitarne.

- Nie szukam sensacji - tłumaczę przy kolejnej próbie umówienia się.

Kobiecy głos w słuchawce zaprasza, ryby można fotografować i filmować, będzie nawet łatwiej, bo... już je odłowili, są magazynach, czyli w specjalnych stawach, z których trafiają do odbiorców.

Nie chcę ryb z półki

- Krzysztof, jedziemy - mówię do fotoreportera.

Krzysztof podpytuje, a gdzie, a jak daleko, a czy te stawy są duże i głębokie, czy potrzebne będą mu gumowce. Odpowiadam, że tych stawów i ryb nie widziałem, a karpie już są odłowione w magazynach. Krzyś na to, że nigdzie nie jedzie, bo ma w nosie fotografowanie ryb na półkach w magazynie. No to tłumaczę, że magazyny to przecież stawy. Już w drodze do Rudy Różanieckiej wspomina, jak kilka lat temu umówił się na fotografowanie ryb w hurtowni, a na miejscu zastał tylko mrożone płaty. A on chce żywe ryby.

Czytaj także

Gdy dojeżdżamy do celu, Agnieszka Andruszewska z Zarządu Dóbr Smolin S.C., przedsiębiorstwa rodzinnego zajmującego się m.in. produkcją ryb, już na nas czeka. Oprowadza, pokazuje. Mają karpie królewskie, ale również amury, tołpygi pstre i białe, sumy a nawet jesiotry. Obok nad stawem - magazynem uwija się kilku pracowników w ubraniach chroniących przed zimnem i wodą, bo temperatura wynosi ok. 2 stopnie Celsjusza i zacina drobny deszczyk. Widać, że ciężko pracują. Ostrożnie podchodzimy, bo brzegi stawu śliskie i pod powierzchnią wody dostrzegamy wreszcie ryby. Żywe, prawdziwe!

W oczach Krzysztofa błysk, aparat fotograficzny idzie w ruch, mamy chwilę zachwytu nad pięknem przyrody, wokół las, woda i ryby w swoim żywiole, w swoim środowisku, na łonie natury.

Obok karpi w stawach hodowlanych w Rudzie Różanieckiej żyją też amury, tołpygi, sumy, szczupaki, jesiotry.
Obok karpi w stawach hodowlanych w Rudzie Różanieckiej żyją też amury, tołpygi, sumy, szczupaki, jesiotry. Krzysztof Kapica

Nie męczyć żywych karpi

A widok karpi w marketach, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni? Wymęczone po długim transporcie, ciężko łapią tlen w sklepowym baseniku, a potem miotają się w foliowych torbach. Jeśli przeżyją, śmierć dopadnie ich w łazience, w wannie. Czy od razu? Ciosy zadawane niewprawną ręką wydłużają męki, brakuje narzędzi, brakuje umiejętności.

Gdyby karp przemówił w wigilijny wieczór, dowiedzielibyśmy się, co o nas myśli.

Wiemy, co myślą obrońcy praw zwierząt. Walczą o zakaz sprzedaży żywych karpi, przekonują do tego sieci handlowe i samych konsumentów, którzy coraz częściej rezygnują z zakupu żywych karpi. Co wrażliwsi kupowali karpie i wpuszczali je do rzek. Co na to hodowcy?

- Wypuszczenie zakupionej ryby do rzeki, czy nawet dzikiej sadzawki, nie jest dobrym pomysłem. Karp hodowany przez trzy lata w naszym stawie nie nadaje się do życia w rzece. Tam są inne warunki i niesprzyjające środowisko dla naszych karpi. Ma on inną florę bakteryjną od ryb żyjących na wolności

- tłumaczy Agnieszka Andruszewska.

Obrońcy praw zwierząt zarzucają hodowcom złe traktowanie ryb, zbyt duże zagęszczenie i niewłaściwe pasze.

- Nie dotyczy to naszego gospodarstwa w Rudzie Różanieckiej i wielu innych gospodarstw, które znam - zaprzecza pani Agnieszka. - Nasze ryby hodujemy w stawach o powierzchni 220 hektarów znajdujących się na terenach "Natura 2000" - dodaje.

Jakby na potwierdzenie jej słów niedaleko nas przelatuje ogromny ptak. Orzeł?

- Tak, to orzeł bielik - potwierdza rozmówczyni.

Czytaj także

W sezonie letnim ptaków jest tu mnóstwo. Ale są też szkodniki, m.in, częściowo chronione kormorany i wydry, które wyżerają ryby. Te pierwsze polują na niewielkie "kroczki", ale potrafią ich zjeść pół kilograma dziennie. Z kolei wydry, gdy się najedzą, zabijają duże ryby dla zabawy. Tylko jedna para wydr zjada w ciągu roku około tony ryb, (ponad 1,5 kilograma dziennie), więc straty przy dużej liczbie drapieżników mogą być duże.

Dla hodowców w Rudzie Różaneckiej (obok jest także gospodarstwo rybackie "Dębowy Dwór") Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydaje zezwolenia na ich odstrzał i odstraszanie.

Kiedy ryba lepiej smakuje

W rejonie Rudy Różaneckiej stawy mają podłoże gliniasto-piaszczyste, co korzystnie ma wpływać na walory smakowe ryb i być może dlatego dobrze się sprzedają.

- Ponadto na każdym etapie hodowli ściśle współpracujemy z Powiatowym Lekarzem Weterynarii w Lubaczowie, Zakładem Higieny Weterynaryjnej w Krośnie Pracownia Chorób Ryb i Chorób Zakaźnych Zwierząt w Przemyślu oraz Państwowym Instytutem Weterynaryjnym w Puławach, w celu zapewnienia bezpieczeństwa i jakości ryb. Po prostu dbamy, aby nasze ryby były smaczne i zdrowe - zapewnia pani Agnieszka. - Stosujemy wyłącznie pasze naturalne w postaci zbóż pochodzących z naszego gospodarstwa rolnego i od miejscowych rolników.

Mamy taaaakie karpie! Z wizytą w Rudzie Różaneckiej u podkar...

Dobra ryba nie będzie tania

Jedzmy więcej ryb - radzą dietetycy, wyliczając, że mają one dobrze przyswajalne białko i cenne składniki, jak fosfor, potas, magnez, witaminy, kwasy tłuszczowe omega-3.

Tymczasem Polacy zjadają tylko ok. 12 kg ryb na rok na jednego mieszkańca. To najmniej w Europie!

Tradycjonaliści mają za złe przeciwnikom sprzedaży żywych ryb, że obrzydzają karpie, powołując się na komunistyczną tradycję. Faktem jest, że orędownikiem karpi na Wigilię był Hilary Minc, minister przemysłu i handlu w czasach mrocznego komunizmu. Po II wojnie światowej karp był łatwą w hodowli i tanią rybą.

POLECAMY: Żywy karp na wigilię Świąt Bożego Narodzenia? Coraz rzadziej go kupujemy

Upadł mit karpia jako ryby taniej, bo tradycyjne gospodarstwa rybackie zmniejszyły zagęszczenie ryb i rygorystycznie dbają o ich zdrowie, unikając antybiotyków, starają się o maksymalną czystość wody. Jeśli nie sprzedadzą teraz karpi, to zmuszeni są trzymać je jeszcze rok, co znacznie podnosi koszty.

Karpie muszą także konkurować na rynku z innymi rybami. Hodowcy, podobnie jak rolnicy, narzekają, że to duże sieci dyktują ceny detaliczne i zyski zgarniają dla siebie.

Co robią hodowcy, gdy spa-da opłacalność hodowli karpi? Sami zaczynają przetwarzać swoje ryby, ale to wymaga inwestycji i trudno im konkurować z wypromowanymi produktami z innych ryb.

- Zjadanie ryb łowionych w Bałtyku jest niebezpieczne dla zdrowia, a i niektórych ryb sprowadzanych zza granicy także. Natomiast nasze zdrowe karpie nie są wypromowane i sieci handlowe nie chcą płacić nam za nie przyzwoitej ceny

- narzeka podkarpacki hodowca, który nie chciał, aby fotografować odłów jego karpi.

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Olelo
25 grudnia, 10:49, Gość:

Cytuję "Wypuszczenie zakupionej ryby do rzeki, czy nawet dzikiej sadzawki, nie jest dobrym pomysłem. Karp hodowany przez trzy lata w naszym stawie nie nadaje się do życia w rzece. Tam są inne warunki i niesprzyjające środowisko dla naszych karpi. Ma on inną florę bakteryjną od ryb żyjących na wolności"

I to mówi hodowca?! Hodowca co sprzedaje ryby PZW, a PZW zarybia rzeki i stawy. Pomijam czy zarybiają mało, czy za mało, ale coś tam zarybiają.

25 grudnia, 11:48, Gość:

Mowa o niewpuszczaniu do rzek osobników dużych, trzyletnich. Narybek, czy kroczek przystosuje się do każdych warunków, ryby starsze już niekoniecznie. Jak mówi stare przysłowie pszczół - nie przesadza się starych drzew.

25 grudnia, 21:34, F... K pzw:

Pzw i państwowa straż rybacka to komunistyczne złodzieje!!!!!!

Jak widzę n tym forum jest kilkoro nawiedzonych ekologów , któtym nie podobają się słowa prawdy o wypuszczaniu odhodowanych starszych ryb . Jakim trzeba być jełopem aby tego nie rozumieć ?!? Zgodnie z teorią ,którą "wyznajecie" można by wypuścić "na wolność" 300 kg tuczniki , krowy , lisy hodowlane i "crem de la crem" ukochane przez wielu ludzi maltańczyki ,yorki i "cziłały" - "potomków" wilków. Bo trzymanie ich w blokowiskach to "tłumienie ich pierwotnych instynktów ;odrywanie od naturalnego środowiska w którym żyli ich przodkowie"

Zanim napiszecie jakąś pierdołę o wypuszczaniu karpii , czy kurczaków ; pomyślcie . Inaczej po prostu pierd.....cie

F
F... K pzw
25 grudnia, 10:49, Gość:

Cytuję "Wypuszczenie zakupionej ryby do rzeki, czy nawet dzikiej sadzawki, nie jest dobrym pomysłem. Karp hodowany przez trzy lata w naszym stawie nie nadaje się do życia w rzece. Tam są inne warunki i niesprzyjające środowisko dla naszych karpi. Ma on inną florę bakteryjną od ryb żyjących na wolności"

I to mówi hodowca?! Hodowca co sprzedaje ryby PZW, a PZW zarybia rzeki i stawy. Pomijam czy zarybiają mało, czy za mało, ale coś tam zarybiają.

25 grudnia, 11:48, Gość:

Mowa o niewpuszczaniu do rzek osobników dużych, trzyletnich. Narybek, czy kroczek przystosuje się do każdych warunków, ryby starsze już niekoniecznie. Jak mówi stare przysłowie pszczół - nie przesadza się starych drzew.

Pzw i państwowa straż rybacka to komunistyczne złodzieje!!!!!!

W
Wege

Jeszcze kilka lat i mam nadzieję, że nikt nie będzie hodował zwierząt na rzeź

W
Wege

Mordercy

e
ekolożka rybożerna
24 grudnia, 17:35, Gość:

Te dziewczyny zrobią dla ciebie wszystko. Wejdź i zarejestruj się za darmo ----> http://getbadgirl.com

Wszystko? A czy zabiją karpia na święta?

P
Prawda

Dlaczgego was tam nie chciel w innnych akwenach w takich gospodarstwach nak starzawa sa ryby chore tylko jest to ukrywane

G
Gość
25 grudnia, 10:49, Gość:

Cytuję "Wypuszczenie zakupionej ryby do rzeki, czy nawet dzikiej sadzawki, nie jest dobrym pomysłem. Karp hodowany przez trzy lata w naszym stawie nie nadaje się do życia w rzece. Tam są inne warunki i niesprzyjające środowisko dla naszych karpi. Ma on inną florę bakteryjną od ryb żyjących na wolności"

I to mówi hodowca?! Hodowca co sprzedaje ryby PZW, a PZW zarybia rzeki i stawy. Pomijam czy zarybiają mało, czy za mało, ale coś tam zarybiają.

Mowa o niewpuszczaniu do rzek osobników dużych, trzyletnich. Narybek, czy kroczek przystosuje się do każdych warunków, ryby starsze już niekoniecznie. Jak mówi stare przysłowie pszczół - nie przesadza się starych drzew.

B
Benek756
25 grudnia, 7:00, Szpieg rydzyka:

Rzeźnicy którzy męczą karpie to wszyscy wyborcy pisu.

I tu jest wszystko jasne.

Taki tempy to się urodziłeś czy zdobyłes

G
Gość

Cytuję "Wypuszczenie zakupionej ryby do rzeki, czy nawet dzikiej sadzawki, nie jest dobrym pomysłem. Karp hodowany przez trzy lata w naszym stawie nie nadaje się do życia w rzece. Tam są inne warunki i niesprzyjające środowisko dla naszych karpi. Ma on inną florę bakteryjną od ryb żyjących na wolności"

I to mówi hodowca?! Hodowca co sprzedaje ryby PZW, a PZW zarybia rzeki i stawy. Pomijam czy zarybiają mało, czy za mało, ale coś tam zarybiają.

S
Szpieg rydzyka

Rzeźnicy którzy męczą karpie to wszyscy wyborcy pisu.

I tu jest wszystko jasne.

w
wieżonco

Ojciec Rydzyk godoł w Radyju że JENO PANGA na wigilijo, a te insze ryby jeść to grzych i to cienżki !

a
adwokat

Sz.P Lonczak dlaczego robi pan z ekoterorystami nagonke na chodowcow ryb? Niech sie pan zainteresuje Ile dzieci w kraju nie dosta£o dzis prezentu! Jesli pan lubi mrorzone ryby z zesz£ego roku smacznego! Przez takich jak pan niemozemy zabic w przysz£ych latach muchy czy komara! Bez zgody ministra gospodarki lesnej ! Nie dla Ekoterorystow oraz zidiocenia Narodu

p
pomysl,ze

kupujac lokalne produkty dajesz prace okolicznym mieszkancom##

C
Czytelnik
24 grudnia, 18:52, Rybok:

Panga jest zdrowsza od karpia i smaczniejsza

Panga owszem też smaczna ale niestety nie do końca taka super zdrowa wpisz sobie w google i poczytaj parę artykułów

R
Rybok

Panga jest zdrowsza od karpia i smaczniejsza

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3