Maria Andrejczyk twarda stąpa po ziemi przed igrzyskami, a złoty medal ze Splitu oddaje na szczytny cel

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Maria Andrejczyk twarda stąpa po ziemi przed igrzyskami, a złoty medal ze Splitu oddaje na szczytny cel
Maria Andrejczyk twarda stąpa po ziemi przed igrzyskami, a złoty medal ze Splitu oddaje na szczytny cel LUKASZ SZELAG/AFP/East News
- Wiem, że tym rzutem narobiłam sobie problemów. Natomiast będę skutecznie ucinać wszystkie tematy związane z Tokio w kontekście sportowym. O innych aspektach możemy rozmawiać godzinami, bo od dziecka marzyłam, aby zobaczyć to miasto - uśmiechała się Maria Andrejczyk, która w niedzielę podczas Pucharu Europy w Splicie rzuciła oszczepem 71,40 m. To trzeci wynik w historii dyscypliny!

Pierwszym skojarzeniem Marii Andrejczyk ze słowem "Tokio" jest sushi. Ale na nieco ponad dwa miesiąca przed igrzyskami olimpijskimi 25-letnia lekkoatletka może kojarzyć się z medalem. Głównie po tym, co zrobiła podczas Pucharu Europy w dyscyplinach rzutowych w Splicie. W pierwszej próbie posłała oszczep na odległość 71,40 m. To rekord Polski, trzeci wynik w historii dyscypliny i rezultat o 88 cm gorszy od rekordu świata.

- Czy już zdążyłam ochłonąć? Pewnie, że nie! - nie kryła 25-letnia Andrejczyk podczas spotkania wideo z fanami na facebookowym profilu Olimp Sport Nutrition, czyli marki, której jest ambasadorką. - Absolutnie nie chciało mi się wierzyć w to, co zobaczyłam na tablicy wyników. Pomyślałam: "Wow, ale hit". Fajnie, ale mam świadomość, że jest to sezon olimpijski, na który tak długo wszyscy czekali i dobrze wiem, że są inne rzeczy do zrobienia. Wynik jest przepiękny, ale w tym momencie nic mi nie daje. Oczywiście jest super motywacją i potwierdzeniem ciężkiej pracy, którą wykonałam z trenerem i psychologiem. Cieszę się, że wszystko tak fajnie się złożyło. Tylko zastanawiam się, czemu już teraz. To naprawdę potężny wynik. Nie ukrywam, że bark i łokieć mi teraz odpadają, bo takie przeciążenia były przy tym rzucie. Niemniej jestem zadowolona, naprawdę super - opowiadała lekkoatletka, która na każdym kroku podkreśla, że zawieszanie na szyję olimpijskiego medalu jeszcze przed igrzyskami jej nie grozi.

- Wiem, że tym rzutem narobiłam sobie problemów. Natomiast będę skutecznie ucinać wszystkie tematy związane z Tokio w kontekście sportowym. O innych aspektach możemy rozmawiać godzinami, bo od dziecka marzyłam, aby zobaczyć to miasto. Minimum już zrobiłam, bo konieczne było uzyskanie 64 m. Cieszę się więc, że z kadrą olimpijską polecę do Kraju Kwitnącej Wiśni. Nie mogę się doczekać! - nie dała się wciągnąć Andrejczyk, która zapewniła, że świadomie podchodzi do sukcesu.

- Ten wynik jest bardzo dużą motywacją, ale też obciążeniem. Cały świat będzie patrzył na to, co zrobię. Uważam, że wiem, na czym muszę się skupić. Przed tym startem wiedziałam, że głównymi elementami, nad którymi będę pracować, to poprawienie techniki. To samo zamierzam robić w kolejnych startach. Oczywiście mam stałą pomoc psychologa Jana Blecharza, z którym cały czas jestem na łączach. Naprawdę wierzę w jego pomoc, bo wyszliśmy z dużego syfu. Zdaję sobie sprawę, że teraz każdy będzie chciał, żebym rzuciła dalej, ale to nie takie łatwe. 71,40 m to kosmiczny wynik, trudny do powtórzenia. Fajne byłoby, jakbym regularnie rzucała ponad 65 m. To już byłaby klasa światowa - oceniła zawodniczka z Suwałk, która podczas igrzysk w Rio de Janeiro w 2016 r. była czwarta, a do miejsca na podium zabrakło jej dwóch cm.

- Bardzo szybko się z tym pogodziłam, choć co jakiś czas ktoś wokół mnie mi o tym przypominał. Dla mnie to i tak był życiowy sukces. W wieku 20 lat walczyłam o olimpijskie podium ze swoimi idolkami. Coś niesamowitego. Od zawsze traktowałam to jako motywację. Coś co muszę potwierdzać i się poprawiać, a nie w kółko rozmyślać o zaprzepaszczonej życiowej szansie. Absolutnie nie, wierzę, że musiało być tak, jak było. Mam swoje do zrobienia - zaznaczyła lekkoatletyka grupy sportowej Orlen.

Z Rio do Polski wróciła nie tylko z bagażem doświadczeń, lecz także z rozpoczętą znajomością ze wspomnianym Janem Blecharzem. 67-letni dziś profesor od blisko 30 lat współpracuje z polskimi sportowcami. Wśród nich byli Adam Małysz, Renata Mauer, a obecnie z jego doświadczenia korzystają najlepsi lekkoatleci.

- Pan profesor jest niesamowicie doświadczonym psychologiem, który sam uprawiał lekkoatletykę - zwróciła uwagę Andrejczyk. - Poznaliśmy się na lotnisku, gdy wracaliśmy z igrzysk. Myślałam sobie, co ten dziadek wie, a dziś się z tego wspólnie śmiejemy. Bardzo mnie do siebie przekonał, zaufałam mu. Bardzo się cieszę, że podjęłam z nim współpracę. Jest fundamentem, dzięki któremu współpraca owocuje super wynikami - przekonywała lekkoatletka, która od czasu z Rio zmagała się z kontuzjami przede wszystkim barku, stawu skokowego, ścięgnami Achillesa, a także zatok.

W niedzielę w Splicie poza odległością 71,40 m w pierwszym rzucie Polka uzyskała też 69,68 m, 65,24 m oraz 59,73 m. Jedną próbę specjalnie spaliła, drugą kolejkę odpuściła. - Nie chciałam zrobić sobie krzywdy jakimś nawet najmniejszym błędem. Musiałam mentalnie przygotować się do dalszej rywalizacji. Po tym pierwszym rzucie najgorsze było to, jak trener powiedział mi, że mam szansę pobić tego dnia rekord świata. Momentalnie zeszło ze mnie całe napięcie, wiedziałam, że się nie pozbieram - tłumaczyła zawodniczka, która trenuje pod okiem Karola Sikorskiego.

Dodajmy, że dwa najdalsze rzuty ze Splitu dałyby w Rio złoty medal, a trzeci - srebrny. - Fajnie, ale mnie to ani nie rusza, ani nic nie daje. Wolę się skupić na najbliższym treningu - ucięła Andrejczyk, która złoty medal Pucharu Europy na licytację, aby pomóc w leczeniu Antosia Kuczyńskiego.

Odpadamy, jedziemy do domu. "Studio Kadra" po meczu Polska - Szwecja

Wideo

Materiał oryginalny: Maria Andrejczyk twarda stąpa po ziemi przed igrzyskami, a złoty medal ze Splitu oddaje na szczytny cel - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie