Marina Łuczenko: nie czuję się gwiazdą

    Marina Łuczenko: nie czuję się gwiazdą

    Rozmawiał Władysław Borowiec

    Nowiny

    Nowiny

    - W "Tańcu z Gwiazdami" świetnie się bawię. Wygranie samochodu i kryształowej kuli jest tylko ozdobą tej rywalizacji.

    - W "Tańcu z Gwiazdami" świetnie się bawię. Wygranie samochodu i kryształowej kuli jest tylko ozdobą tej rywalizacji. ©Fot. Wojciech Zatwarnicki

    Rozmowa z Mariną Łuczenko. Gwiazdą w programie TVN "Taniec z Gwiazdami".
    - W "Tańcu z Gwiazdami" świetnie się bawię. Wygranie samochodu i kryształowej kuli jest tylko ozdobą tej rywalizacji.

    - W "Tańcu z Gwiazdami" świetnie się bawię. Wygranie samochodu i kryształowej kuli jest tylko ozdobą tej rywalizacji. ©Fot. Wojciech Zatwarnicki

    - Jak pani wspomina Stalową Wolę i Podkarpacie?

    - Wspaniale, bo przecież tam spędziłam swoje dzieciństwo i najpiękniejsze chwile. Mam w Stalowej Woli wielu przyjaciół, z którymi się kontaktuję i którzy obiecali mnie wspierać, głosując na mnie w "Tańcu". Wcześniej, gdy miałam więcej czasu, to przyjeżdżałam do Stalowej Woli bardzo często. Potem obowiązki: nauka, praca w Teatrze Buffo, estrada - to wszystko tak pochłonęło mi czas, że coraz rzadziej jestem w moim rodzinnym mieście.

    - Pani dziadkowie są z pochodzenia Polakami?

    - Tak, dlatego też znaleźliśmy się w Polsce.

    - Często jeździ pani na Ukrainę?

    - Czasem odwiedzam w Winnicy moją babcię i innych członków rodziny, którzy tam mieszkają, ale brak czasu nie pozwala na częste wyjazdy.
    - Zaprzyjaźniła się już pani z którymś z uczestników "Tańca"? Czy w ogóle można mówić o przyjaźni przy tak ostrej rywalizacji?

    - Może przyjaźń to za duże słowo, ale z większością uczestników zdążyliśmy się skumplować. W tym programie świetnie się bawię i podobnie traktują to pozostali uczestnicy. Wygranie samochodu i kryształowej kuli jest tylko ozdobą tej rywalizacji. Jestem szczęśliwa, że mogę brać udział w programie w towarzystwie takich gwiazd jak Kasia Figura, czy Tamara Arciuch. Ja nie czuję się gwiazdą. Może z racji podobnego wieku najlepszy kontakt mam z Wojtkiem Łobzowskim, a jeszcze bliższy z moim partnerem, Michałem Uryniakiem.

    - Europejską sławę przyniosło pani zdobycie trzeciego miejsca na festiwalu "New Wave" w łotewskiej Jurmali, gdzie Ałła Pugaczowa wręczyła pani indywidualna nagrodę...

    - Zdobycie tej nagrody było wejściem do piosenkarskiego raju, przepustką do sławy w całej Europie. Szkoda, że w Polsce nie transmitowano tego konkursu. Otrzymałam wiele propozycji koncertowych, także od Ałły Pugaczowej. Dostałam także propozycję zamieszkania w Rosji i stałego piosenkarskiego kontraktu. Ale wybrałam Polskę. Jednak co jakiś czas Ałła Pugaczowa zaprasza mnie na różne koncerty.

    - Wracając do "Tańca z gwiazdami"... Jak długo trwają przygotowania do poszczególnych odcinków.

    - Treningi zaczęliśmy miesiąc przed pierwszym odcinkiem. Teraz trenuję sześć godzin dziennie.

    - Wcześniej miała pani kontakt z tańcem towarzyskim?

    - Nie. Czasem na jakichś warsztatach artystycznych, ale to nie było nic profesjonalnego.

    - Ma pani nadzieję dotrzeć do finału?

    - Aż tak bardzo o finał nie walczymy, ale chcemy dojść jak najdalej. Jest tak wspaniała atmosfera: wspólne spotkania po próbach i nagraniach, że będzie mi tego brakować, gdy skończę przygodę z tym programem.

    - Życzymy zdobycia kryształowej kuli!

    - Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć. Pozdrawiam wszystkich Czytelników Nowin.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (3)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (3) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo