reklama

Marine Le Pen: Jestem anty-Merkel. Niemcy chcą dominować nad innymi [WYWIAD]

Agaton Koziński
Marine Le Pen - od 2011 r. kieruje Frontem Narodowym (zastąpiła swego ojca Jean-Marie Le Pena). Od 2004 r. europosłanka. Jest jedną z faworytek w przyszłorocznych wyborach prezydenckich we Francji
Marine Le Pen - od 2011 r. kieruje Frontem Narodowym (zastąpiła swego ojca Jean-Marie Le Pena). Od 2004 r. europosłanka. Jest jedną z faworytek w przyszłorocznych wyborach prezydenckich we Francji materiały prasowe
Trwa wielka wymiana polityczna na szczytach władzy. Merkel też może to spotkać. Taki los spotyka polityków, którzy rządzą wbrew woli własnych obywateli - mówi Marine Le Pen, europosłanka, liderka Frontu Narodowego, kandydatka w wyborach na prezydenta Francji.

Właściwie nikt w Europie nie chce, by Pani wygrała wybory prezydenckie we Francji - a mimo to ma Pani spore szanse. Jak możliwa jest tak paradoksalna sytuacja?
Proszę zobaczyć, co się dzieje we Francji, czy innych krajach europejskich. Wyraźnie widać, że cała Europa utknęła na mieliźnie. Kompletnie przestała działać.

Rozmawiamy w Parlamencie Europejskim w Strasburgu - i on działa.
Ale jednocześnie Europa nie jest w stanie odbudować wzrostu gospodarczego, skutecznie walczyć z biedą na kontynencie. Po prostu nie działa. A kryzys migracyjny był całkowitą porażką Europy na wszystkich frontach. Widać, że Europejczycy zaczynają sobie z tego zdawać sprawę. Ale jednocześnie im bardziej Europa przegrywa, tym bardziej staje się autorytarna, a nawet wręcz totalitarna, gdyż coraz częściej działa wbrew oczekiwaniom ludzi mieszkających na naszym kontynencie.

Totalitarna? To o Pani się mówi, że jest Pani faszystką. Niemiecki „Spiegel” niedawno umieścił Pani podobiznę w hitlerowskim mundurze na swojej okładce.
Każdy, kto nie zgadza się z obecnym porządkiem w Unii Europejskiej, jest tak nazywany. Przecież podobnie mówi się o Andrzeju Dudzie, Viktorze Orbanie, Donaldzie Trumpie, czy Władimirze Putinie. Każdy! Wszyscy, którzy nie akceptują teraz obowiązującego ładu, są określani jako faszyści. To żałosne.

Jakie określenie według Pani jest adekwatne?
Patrioci, demokraci. Chcemy sprawić, żeby obywatele w rzeczywistości mieli prawo podejmować samodzielnie decyzje dotyczące naszych krajów. Chcemy chronić kulturę, tożsamość naszych ojczyzn, kontrolować własne granice, to znaczy samodzielnie decydować o tym, kto może ją przekroczyć, a kto nie. Chcemy też mieć prawo wspierać patriotyzm gospodarczy, prowadzić samodzielną politykę monetarną. Tyle, że to wszystko jest odwrotnością kierunku, w którym zmierza Unia Europejska, dążąca do tego, żeby zmiażdżyć suwerenność poszczególnych narodów.

Unia zaczęła wykorzystywać Ukrainę. Rosja była niezadowolona, gdyż sprawa dotyczyła jej strefy wpływów

Chce Pani wzmocnić pozycję państw narodowych. Ale żyjemy w czasach daleko posuniętej globalizacji. Na Pani biurku stoi kubek z włoską kawą, używa Pani amerykańskiego lub koreańskiego telefonu komórkowego. Gdy zaczniemy zamykać granice, to wszystko stanie się niemożliwe - albo przynajmniej bardzo drogie.
Absolutnie tak nie będzie. To teraz mamy wykrzywioną sytuację, która sprawia, że Chińczycy wykonują pracę za Amerykanów za dużo niższą pensję. Na pewno globalizacja przyniosła wiele korzyści, zdecydowanie ułatwiła choćby wymianę towarów między krajami. Ale dzika globalizacja, to znaczy globalizacja, które nie jest uporządkowana żadnymi przepisami, żadnymi ograniczeniami, żadnymi regułami, jest totalitaryzmem.

Możliwość kupowania tanich produktów z innego kraju nazywa Pani totalitaryzmem?
To totalitaryzm zakładający, że wszystko można sprzedać. Globalizacja stała się ideologią, która przekracza granice, bariery, a jednocześnie niszczącą naszą pozycję gospodarczą. Opowiadam się za współpracą, także za rozwijaniem kooperacji handlowej, ale sprzeciwiam się wolności, która sprowadza się do oszukiwania innych. Dlatego właśnie opowiadam się przywróceniem granic - także w gospodarce.

To jest sprzeczne z podstawowymi prawami, na których oparta jest Unia Europejska.
Proszę zwrócić uwagę, co się dzieje obecnie. Teraz większość produktów, których używamy, powstaje w fabrykach ulokowanych w krajach, nie przestrzegających żadnych norm: społecznych, środowiskowych, prawnych. Dziś mamy sytuację, że długopis produkowany w Chinach kosztuje 2 grosze. Żadna fabryka we Francji nie jest w stanie tak bardzo obniżyć swoich kosztów produkcji - bo oznaczałoby to bardzo drastyczną redukcję pensji. To właśnie sprawia, że obecna sytuacja jest nie do zaakceptowania.
Pani zamierza walczyć z dziką globalizacją - tyle, że nie da jej się zatrzymać bez bliskiej współpracy z innymi państwami. Tylko w ramach porozumienia grupy krajów, choćby należących do UE, jesteśmy w stanie uporządkować reguły globalizacji. Pani natomiast chce rozbić Unię.
Tak, ponieważ Unia Europejska, którą mamy dziś, nie jest w stanie wyprodukować nic oprócz nędzy oraz nieszczęścia. Ona łamie ludzi, zmusza ich, by wyrzekali się własnych wartości. Unii nie da się naprawić. To niemożliwe. To jest jak z komunizmem - jego też nie dało się naprawić, choć przecież ciągle się o tym mówiło. Unia nie działa, bowiem Europejczycy mają jej dosyć. Mają dosyć kolejnych transferów suwerenności własnych krajów do Brukseli. Chcą, żeby ich wartości pozostały ich wartościami, żeby nikt nie naruszał ich tożsamości, chcą mieć wpływ na to, co się dzieje w gospodarkach ich krajów - po to żeby móc walczyć w nich z nędzą, niedostatkiem. Niemożność zapobiegania tym złym zjawiskom jest niezgodne z naszą kulturą, naszymi wartościami.

Teraz mówi Pani o kulturze francuskiej, czy europejskiej?
Oczywiście, że europejskiej - przecież na naszym kontynencie wszyscy odwołujemy się do dziedzictwa chrześcijańskiego.

Pani jest Francuzką. Francuski polityk może w ogóle wspominać o dziedzictwie chrześcijańskim?
Oczywiście, że może. Francja to kraj laicki, ale ma dziedzictwo francuskie. I to determinuje naszą wizję świata i nasze stosunki z innymi państwami. Nasze dziedzictwo sprawia, że na przykład nie akceptujemy takich typów gospodarek, w których dochodzi do neo-niewolnictwa: wykorzystywania pracy dzieci, czy wypłacania pensji pracownikom, które nie pozwalają im na choćby osiągnięcie minimum egzystencji - a jednocześnie istnieje wąska grupa osób, które z tego stanu rzeczy korzystają. To nie jest zgodne za regułami obowiązującymi w naszej kulturze. Narody muszą spróbować to zmienić.

Co według Pani należy zrobić?
Spróbować wziąć na siebie odpowiedzialność za pomyślność i bezpieczeństwo swoich obywateli. Do Unii Europejskiej nie należy przekazywać już niczego, żadnych kolejnych kompetencji. Ludzie muszą zacząć decydować sami za siebie. Ja na pewno nie chcę, by Bruksela podejmowała dalsze próby harmonizowania gospodarek krajów UE. Chcę wolności, prawa do samodzielnego decydowania o własnym kraju. Dziś im więcej Unii Europejskiej, tym jej członkowie bardziej pogrążają się w biedzie.

Pani naprawdę jest przeciw wspólnej Europie.
Nieprawda - tylko inaczej ją widzę. Wierzę w Europę wolnych, suwerennych państw, które ze sobą współpracują. Dobrowolnie, nie pod przymusem. Każdy kraj powinien samodzielnie decydować, do którego projektu zamierza się przyłączyć, nie powinno być tak, że jest obowiązek przyłączania się do poszczególnych rozwiązań. Jeśli będziemy zmuszać do przyłączania się, to taki system nigdy nie będzie działał. Choć taki system na pewno działa w przypadku Niemiec, które są dyrygentem całej orkiestry. Ale to, co się sprawdza w przypadku Berlina, nie musi być korzystne dla pozostałych.

W 2017 r. będziemy mieli serię wyborów i nie można wykluczyć, że w ich wyniku w sercu Europy rządzić będą trzy kobiety: Beata Szydło w Polsce, Angela Merkel w Niemczech i Pani we Francji. Jak będzie wyglądać taka Europa?
Ja jestem anty-Merkel. Angela Merkel broni przede wszystkim interesów Niemiec - i ja to świetnie rozumiem i mam za to dla niej szacunek. Ale to, że narzuca swój model innym krajom przy pomocy przymusu, jest dla mnie nie do zaakceptowania. Różnimy się całkowicie naszą wizją - pod względem politycznym, gospodarczym, społecznym. Różnimy się także tym, że ja swojej wizji nie zamierzam narzucać innym. Chcę natomiast, by każdy kraj miał prawo do realizowania i obrony swojego modelu państwa, swoich interesów narodowych. Ale im mocniej się mówi o zmianie obecnego sposobu funkcjonowania Europy, tym brutalniejsza jest obrona dzisiejszego stanu rzeczy. Słychać groźby, szantaż.
Mówi Pani, że jest Pani anty-Merkel - ale jeśli zostanie Pani prezydent Francji, będzie musiała Pani z nią współpracować. Jak to będzie wyglądać?
Nie mam zamiaru zrywać współpracy z Niemcami - po prostu sprzeciwiam się modelowi, jaki Merkel próbuje wprowadzić w Europie, przed chwilą to wyjaśniałam. Francja to stary kraj, który wielokrotnie walczył o to, by pozostać wolnym. Poświęciliśmy wiele pokoleń żołnierzy, by nie dopuścić do tego, aby inne kraje nad nami dominowały.

Angela Merkel chce zdominować Francję?
Podejmowała próby zdominowania całej Europy na poziomie gospodarczym. Całej Europie starała się narzucić swój punkt widzenia odnośnie migrantów, zapraszając do Niemiec milion przybyszów - a później chciała, by duża część z nich trafiła do innych krajów europejskich, które ich wcale u siebie nie chciały. Jak to nazwać, jak nie próbą narzucania innym własnego modelu?

W Polsce bardzo obawiamy się więzi, jakie ma Pani z Rosją, wyjątkowych stosunków łączących Panią z Władimirem Putinem.
Nie łączą mnie z nim żadne stosunki szczególne. Mam normalne relacje z Władimirem Putinem - takie same jak chociażby z Donaldem Trumpem. Jestem zwolenniczką budowy świata multipolarnego i uważam, że należy utrzymywać dobre stosunki z dwoma najważniejszymi potęgami świata: Stanami Zjednoczonymi i Rosją. Należy rozmawiać z Moskwą, bo inaczej ten kraj stworzy z Chinami jednorodny blok - a taka sytuacja byłaby dla Europy groźna. Francja ma szczególne relacje z Rosją, mam długą historię współpracy. Jestem przekonana, że Francja ma do odegrania wyjątkową rolę w budowaniu równowagi między krajami. Nie można poddawać Rosji ostracyzmowi, dążyć, by stała się pariasem.

Unia Europejska nie działa. Ale im bardziej przegrywa, tym bardziej staje się totalitarna. Wszystkich, którzy nie akceptują obecnego ładu, nazywa faszystami

Tyle, że to Rosja pogwałciła prawo międzynarodowe anektując należący do Ukrainy Krym.
Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. To Unia Europejska zaczęła wykorzystywać Ukrainę. Rosja z takiego obrotu sprawy była bardzo niezadowolona, gdyż dotyczyła jej strefy wpływów. Jakby reagowały Stany Zjednoczone, gdyby nagle Europa chciała wciągnąć w swoją strefę wpływów Kanadę?

Mówimy o krajach suwerennych - każde powinno mieć możliwość prowadzenia takiej polityki, jaką uzna za stosowne. Europa nawet nie myśli o tym, by zabrać Kanadzie Quebec.
Przypominam, że na Ukrainie doszło do zmiany władzy poprzez zamach stanu - a Europa ten przewrót wspierała. To bardzo niebezpieczna gra. Rosja nie chciała, by nagle u jej granic pojawiło się zmilitaryzowane inne państwo. Ale mam nadzieję, że stosunki między Władimirem Putinem i Donaldem Trumpem się ustabilizują. Taka sytuacja byłaby w interesie wszystkich. Francja ma w tym procesie ważną rolę do odegrania.

Jeśli zostanie Pani prezydentem, którą stolicę zagraniczną odwiedzi Pani jako pierwszą?
Pojadę do Berlina na spotkanie z panią Merkel. We Francji wybory zakończą się w maju, a niemieckie odbędą się jesienią, więc będę jeszcze miała okazję się z nią spotkać jako kanclerz.

Myśli Pani, że po niemieckich wyborach nie będzie takiej okazji? Trudno w to uwierzyć.
Pamięta pan to słynne zdjęcie z maja tego roku, na którym obok Merkel stoją Barack Obama, Francois Hollande, Matteo Renzi i David Cameron? Wszystkich oprócz pani kanclerz już nie ma. Mówimy o wielkiej wymianie politycznej na szczytach władzy. Merkel może też spotkać ich los. Taki los spotyka polityków, którzy rządzą wbrew woli własnych obywateli. Widać to wyraźnie w kolejnych wyborach, czy referendach w krajach Zachodu - wszędzie przywódcy, którzy nie słuchali swoich wyborców, przegrywają.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Marine Le Pen: Jestem anty-Merkel. Niemcy chcą dominować nad innymi [WYWIAD] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Karoline

Jeśli potrafili "tam" to tylko dlatego,że mieli coś do powiedzenia w sprawie rozwoju własnego,rodziny,stanu,federacji,jakąś wizję państwa zamiast żywcem przeflancowanej z b.ZSRR idei okrojonej z kontrolnej roli nad bandyckimi strukturami,nadal dzierżącej już z tylnego siedzenia za pysk narody,przywódczej,rozklonowanej na syndykaty,siły narodu. A ta jedna znowu ueber alles. Bez jednego wystrzału.

s
spokojny

Jak ta pani dojdzie do władzy we Francji, to zrobi to co Anglicy: wyjście z Unii i wywalenie wszelkich „obcych”, w tym Polaków. A potem będziemy mieli w podzielonej Europie znowu zlepek mniejszych i większych nacjonalistycznych państw i państewek i skoczymy sobie do gardeł.

Coś widocznie jest w nas, ludziach, że od czasu do czasu potrzebujemy wojny a jak Europa i Polska już będzie w ruinach, jak teraz Bliski Wschód i Syria, to wtedy znowu zaczniemy od początku budowanie Stanów Zjednoczonych Europy i tak w kółko.

Dlatego pytam: co byłoby z USA, gdyby powstało tam też pół setki niezależnych państw, zamiast federalnego państwa z 50-ma stanami? Zapewne wielokrotnie toczyłyby ze sobą krwawe wojny. Ale pozytywne doświadczenia USA nas nie interesują, my Stanów Zjednoczonych Europy nie chcemy, ale będziemy brnąć do III wojny światowej? I zaraz zacznie ktoś tu „udowadniać”, że „to co potrafili zbudować w USA jest niemożliwe w Europie”.

Tak? Ci sami narodowo Francuzi, Anglicy, Rosjanie, Polacy, Hiszpanie, Niemcy, Włosi itd.
potrafili tam a tu nie?
Bzdura.

t
tylko Mikke przywróci kś
Czy pani Merkel wprowadzi karę śmierci dla tych, którzy zabijają z premedytacją?? Na pewno nie!! Europą, jak długa i szeroka, rządzi lewactwo, które kary śmierci
nie wprowadzi. Wyjątkiem jest Łukaszenka, który karze śmiercią różnych wykolejeńców. Tylko kara śmierci dla morderców, najlepiej wykonywana publicznie, mogłaby
ich powstrzymać, choć gwarancji nie ma. Gdy Mikke, w sposób ostentacyjny, zakpił z minuty ciszy ogłoszonej w PE,po ataku terrorystycznym na redakcję "Charlie H."
manifestując jednocześnie, że jest "for death penalty",wówczas stał się obiektem niewybrednych ataków ze strony różnych lewaków. Pani Merkel! Mimo pani deklaracji nie czuję się się bezpieczny, a pani zapewnienia to czcze
frazesy i komunały.
c
ciągnący samolot

my nie możemy przyjąć ani jednego bandzira przebranego za uchodzce i zakaz wjazdu dlla ojca JÓZEFA BĄKA!

g
gość

Najłatwiej by było zaprowadzić "ład" i "porządek" na świecie, gdyby dało się stworzyć jeden typ człowieka i zmusić wszystkich aby za wszelką cenę starali się udawać, że są dokładnie tacy sami - czy o to chodzi "światowemu rządowi"?

Umiejętność współistnienia polega na wzajemnej tolerancji. Mądry człowiek cieszy się z tego, że każdy człowiek jest indywidualnością, bo to nadaje sens życiu istoty rozumnej, obdarzonej świadomością.

Każdy kraj na Ziemi ma także swoją OSOBOWOŚĆ i to jest bardzo dobrze; trzeba tylko umieć odnosić z tego pożytek, a nie zwalczać z powodu zazdrości i zawiści, że ten inny, może być lepszy. Pokaż, że ty jesteś lepszy; pokaż swoje możliwości w tym, w czym posiadasz odpowiednie predyspozycje i korzystaj z tych, którzy mają predyspozycje w innej dziedzinie.

Całe szczęście, że każdy człowiek to INDYWIDUALNOŚĆ!

H
Hans bleib do

Każmierczak-Merkel to głowa ekstremistyczno-lewackiej szajki która niszczy Niemcy.
Trzeba zjednoczyć się przeciw wspólnemu islamskiemu wrogowi a nie obrażać naród który muzułmanieje w takim samym tempie jak francuski.

a
abcd

ty też bierzesz kasę od putlerowskich zbirów frajerze ?
zapewne tak, więc nie zazdrość 500 zika których na których "nie jadę"

k
ko-marek

Wlasnie udowodniles teze le Pen. Nie jest na twojej linji wiec to jest faszyzm? Widze ze swirow nie brakuje.

k
krakau

Spokojny oddychaj gleboko Widac, nic nie zrozumiales. Le Pen nie chce Europy federalnej lecz Europy narodow. Czyli kazdy rzadzi u siebie.

k
ko-marek

Moze masz jakies argumenty? sam jestes nic nie rozumiejacym frajerem. Rozumiem ze jedziesz za 500+

i
internautka 50+

życie Niemcom ,,ubogacają" islamiści( zresztą na ich życzenie)

a
abcd

le pen to putinowSSka trolica - za kasę z kremla
powie i zrobi wszystko - tylko frajerzy tego nie wiedzą !

o
oburzony

No w Polsce tacy jedni też tak mówili, że nie są faszystami, tylko chcą 'dobrej zmiany'. I co się okazało? Że jednak faszyści, a właściwie to nawet narodowi socjaliści, niczym NSDAP. Tak więc nie wierz populistom jak psom.

w
wyborcza i wybory,

żeby je wygrać.
To proste.
Jak budowa cepa.

G
Gość

Dowodem na "faszyzm" ma być, cyt:
"Niemiecki „Spiegel” niedawno umieścił Pani podobiznę w hitlerowskim mundurze na swojej okładce".
Panie Koziński.
Wam, lewakom, bliżej jest do faszyzmu niż się panu wydaje.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3