Miesiąc i jego Huragan

Marek Bluj
Kolegą klubowym Pawła Miesiąca w Huraganie Równe jest Andrij Karpov.
Kolegą klubowym Pawła Miesiąca w Huraganie Równe jest Andrij Karpov. ARCHIWUM
- Nie możemy być prawdziwym huraganem... - uśmiecha się Paweł Miesiąc, lider ukraińskiego Huraganu Równe.

- Bo gdybyśmy wymiatali wszystkich, to w przyszłym roku nie byłoby dla nas miejsca w lidze rosyjskiej - dodaje szybko.

Miesiąc w każdym meczu notuje dwucyfrówki.

- Rzeczywiście idzie mi dobrze. Jestem zadowolony. Jak się zdobywa punkty, to opłaca się jeździć w każdej lidze. Rosyjskiej też - mówi "Łełek". - Są tam na żużel duże pieniądze. Nasze mecze oglądają komplety kibiców. Pieniądze otrzymujemy systematycznie. Płacą nam w euro lub w dolarach.

10 godzin w powietrzu

Ponieważ kluby rosyjskie, z którymi Huragan rywalizuje w lidze rozrzucone są po całym tym wielkim kraju, zespół w podróżach na mecze przemierza tysiące kilometrów samolotami.

- Niedawno z Moskwy do Władywostoku leciałem, aż 10 godzin. Dłużej niż do Ameryki. Wcześniej z silnikiem w torbie podróżnej leciałem z Rzeszowa do Warszawy, a następnie do Moskwy. Samochodem trzeba było jechać aż dwa tygodnie - dodaje Paweł. - Już się przyzwyczaiłem do tych lotów. Za sam transport drużyny i motocykli do Władywostoku nasz zespół zapłacił ponad 60 tysięcy złotych.

Miesiąc we Władywostoku jeździł w lidze i nazajutrz w turnieju. Stawki za punkty są nawet atrakcyjne, ale akurat w tych zawodach najbardziej atrakcyjne były nagrody za czołowe miejsca.

- Zwycięzca otrzymał motocykl, ja za druga lokatę dostałem telewizor. Jeszcze go sobie do domu nie przywiozłem.

Poziom nie ten sam

- Nie ma, co porównywać poziomu sportowego lig polskiej i rosyjskiej. Nasza jest przecież najlepsza w świecie. Jednak częste starty są dla mnie bardzo ważne - twierdzi Miesiąc, który startuje także w szwedzkim Team DalaKraft Avesta, drużynie w niższej lidze, gdzie wybiera się w przyszłym tygodniu.

Po udanym spotkaniu w Rosji, wydawało się, że Miesiąc będzie zdobywał punkty w meczu Marmy z Unią Leszno. Nic z tego.

- Powinienem zdobyć przynajmniej kilka punktów, ale dysponowałem słabym motocyklem. Było już za późno, kiedy wykryliśmy awarię - usprawiedliwia się zawodnik.

- Wierzę, że wystartuję w piątkowym pojedynku z Unibaksem Toruń w Rzeszowie. W środę czeka mnie udział w krośnieńskim ćwierćfinale IMP. Z tego, co wiem awans uzyska pięciu najlepszych zawodników. Chcę znaleźć się wśród nich - zakończył żużlowiec.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie