Miko Marczyk: Wierzę, że jestem w stanie napisać nową historię polskiego motosportu (ROZMOWA)

Dawid Foltyniewicz
archiwum prywatne
Udostępnij:
Miko Marczyk, kierowca rajdowy zespołu ŠKODA Polska Motorsport, członek ORLEN Teamu i mistrz Europy juniorów Michelin Talent Factory 2021, opowiada nam o swojej drodze na szczyt i planach na podbój świata rajdów samochodowych.

Podobno w twojej rodzinie krąży legenda, że gdy miałeś niespełna pięć lat, prowadziłeś samochód, znajdując się na kolanach wujka. Ile w tym prawdy?
Jak najbardziej mogę to potwierdzić. W rodzinie krążą dwie anegdoty związane z moim dzieciństwem i samochodami. Pierwszej nie mam prawa pamiętać. Kiedy miałem półtora roku, tata posadził mnie za kierownicą. Zapłacił za to mandat, bo panom policjantom takie zachowanie się nie spodobało. Z tej drugiej historii mam nawet zdjęcie w pokoju, gdy prowadzę na kolanach wujka. Twierdzi, że przez 20 km krętej drogi ani razu nie dotknął kierownicy – byłem skupiony na jeździe i prowadziłem auto, co mocno go zaskoczyło. Wydawało mu się, że kilkuletnie dziecko nie będzie w stanie być tak długo skoncentrowane. Z przymrużeniem oka można więc powiedzieć, że żyłka do motoryzacji objawiła się u mnie już we wczesnych latach dzieciństwa.

Na początku przygody z kartingiem również czułeś, że masz intuicję do prowadzenia pojazdów?
Jako nastolatek poszukiwałem czegoś, w czym mogę być dobry. Stwierdziłem wówczas, że jeśli w młodości zacznę specjalizować się w jakiejś dziedzinie, w przyszłości osiągnę lepsze efekty. Zależało mi na tym, aby robić coś na wysokim poziomie, nie chciałem być przeciętny. Kiedy miałem 15 lat, brat zabrał mnie na gokarty. Intuicja podpowiadała mi, jak szybko pokonywać zakręty. Kiedy okazało się, że dobrze radzę sobie za kierownicą, wszystko połączyło mi się w całość.

Jakich umiejętności nauczył cię karting?
Starty w kartingu na pewno mnie zahartowały pod kątem psychologii sportu i rywalizacji. Gokarty były raczej przystępne finansowo, co przekładało się na to, że na starcie mistrzostw Polski stawało nawet 130 zawodników, którzy walczyli w pojazdach przygotowanych przez organizatorów. Na dobrą sprawę liczyły się tylko umiejętności, a nie zaplecze sprzętowe. Już wtedy miałem więc okazję, aby nauczyć się jeździć pod presją wielu przeciwników. Nikt wtedy specjalnie nie interesował się moją karierą. Z dala od blasku fleszy przygotowywałem się mentalnie do uprawiania motorsportu. W momencie, gdy przystąpiłem do rajdów, mogłem dość szybko zacząć realizować swoje cele.

Pierwotnie planowałeś jednak, aby do świata rajdów wejść jako mechanik. Z perspektywy czasu postawienie na edukację okazało się dobrym wyborem?
Myślę, że bardzo dobrym. Rodzice wspierali moją pasję, ale jednocześnie pilnowali, abym w przyszłości był gotowy do tzw. normalnego życia. Najpierw ukończyłem więc I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Łodzi, a potem poszedłem na studia w Niemczech, gdzie zajęcia były połączone z praktyką zawodową w koncernie BASF (największe przedsiębiorstwo chemiczne na świecie – przyp. red.). Miałem tam sześć trzymiesięcznych staży. Pracowałem w różnych działach – PR-u, HR-u, chemii kosmetycznej, chemii budowlanej, kontrolingu, ryzyka kredytowego. Dzięki temu poznałem, jak korporacja tego typu działa od środka. Gdy w przyszłości spotykałem się z osobami, od których zależała moja przyszłość w motorsporcie, rozumiałem charakter firm, jakie reprezentowali. Byłem świadomy, jakie wartości musi posiadać sportowiec, aby jego wizerunek mógł być potencjalnie spójny z filozofią marki.

Gdy miałeś 16 lat, zacząłeś prowadzić w internecie swój pamiętnik. Jaki był tego cel?
Dość szybko dotarło do mnie, że aby zaistnieć w myślach kibiców i sponsorów, trzeba być nie tylko mistrzem, ale także medialnym sportowcem. Pierwszy tytuł mistrza Polski w kartingu halowym był dla mnie dużą sprawą i kosztował sporo wyrzeczeń. Poza kilkoma znajomymi i rodziną niewiele osób się tym jednak zainteresowało. Zamiast się załamać, stwierdziłem, że muszę zarazić swoją historią wszystkich dookoła mnie. Internet i media społecznościowe pozwalają na to, że praktycznie każdy może być przekaźnikiem pewnych informacji. Stwierdziłem, że to, co interesuje kibiców, to nie tylko sam sport, ale także ludzka historia pokazująca drogę do osiągnięcia marzeń. W moim przypadku to zaprocentowało.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że kierowcy wyścigowi są szybcy i powtarzalni. Co imponuje ci zatem w rajdowcach?
Są to dla mnie królowie kierowców. Podczas rajdów asfaltowych trzeba utrzymywać niemal takie samo tempo jak na torze wyścigowym, a przy okazji przewidywać wszelkie zdarzenia, które mogą mieć miejsce na trasie. Rajdowiec pojedzie po nawierzchni piaskowej, szutrowej, mieszanej, po lodzie, śniegu, na oponach niedostosowanych do warunków atmosferycznych. Na torach pokonuje się setki okrążeń, z kolei w rajdach mamy tylko dwa przejazdy na czas, w których musimy starać się wyciągnąć maksimum prędkości w każdym zakręcie. Kierowcy to mistrzowie improwizacji, którzy potrafią opisać drogę w taki sposób, że w głowie otwierają się obrazy kolejnych zakrętów. Trasy są przeróżne, ponieważ ścigamy się w różnych regionach świata, przez co poznajemy też kulturę innych krajów. Jest więc wiele powodów, które sprawiły, że zafascynowały mnie właśnie rajdy.

Kiedy twoja kariera dopiero się zaczynała, sukcesy w Formule 1 odnosił Robert Kubica. Słynny kierowca kiedykolwiek był twoim idolem?
Oczywiście zapewne jak miliony Polaków interesowałem się wyścigami z udziałem Roberta Kubicy. Myślę, że w tamtych latach byłem jednak skupiony na poszukiwaniu swojej drogi i chciałem znaleźć kogoś, kto mógłby mnie inspirować. Historia Roberta Kubicy była dla mnie bardzo odległa. W młodym wieku wyjechał do Włoch, przeszedł bardzo profesjonalną szkołę motorsportu, zaczynając od profesjonalnego kartingu, a na Formule 1 kończąc. Ja w wieku 17 lat wciąż pozostawałem amatorem, który jeździł w kartingu, a mając 18-19 startowałem w amatorskich zawodach samochodowych. Jeśli miałbym wymieniać kierowców, którzy okazali się dla mnie autorytetami, wymieniłbym Kajetana Kajetanowicza, który odnosił swoje największe sukcesy, kiedy ja wchodziłem do rajdów.

Ze wspomnianym Kajetanem Kajetanowiczem miałeś przed laty okazję porozmawiać o tym, jak wejść do profesjonalnego świata motorsportu. Co wówczas ci powiedział?
Kajetan podkreślał, dlaczego paradoksalnie nie warto być kierowcą rajdowym. Zauważył chyba jednak we mnie sporo determinacji i polecił, abym jak najszybciej rozpoczął starty w rajdach i zbierał doświadczenie.

Jakie wydarzenia uznałbyś za kamienie milowe w swojej karierze?
Myślę, że było ich co najmniej kilka. Na pewno współpraca z zespołem Subaru Poland Rally Team i triumf w mistrzostwach Polski w klasie Open N. Potem rok 2018 i rozpoczęcie absolutnie wyjątkowego zespołu rajdowego Škoda Polska Motorsport. Następnie 2019 i tytuł najmłodszego w historii mistrza Polski. Ważnym wydarzeniem było także wejście do zespołu ORLEN Team. Mam nadzieję, że kolejnym krokiem będzie rozpoczęcie startów w mistrzostwach świata WRC-2.

Ile wysiłku kosztowało cię dostanie się do ORLEN Teamu?
Myślę, że nie jest to wcale takie proste, ponieważ wielu sportowców w Polsce zabiega o narodowe wsparcie. Sam musiałem się bardzo starać, aby je uzyskać. Całą moją drogą sportową starałem się dać powody, żeby zostać zauważonym. Przez półtora roku zabiegałem o spotkania i poszukiwałem rekomendacji. Z perspektywy czasu mogę przyznać, że wszystkie wysiłki były tego warte. Czasem mawiam, że sukces to przechodzenie od porażki do porażki z niegasnącym optymizmem.

Kiedy zdałeś sobie sprawę, że sukcesy w Polsce to dla ciebie za mało i zacząłeś poszukiwać okazji do startów na międzynarodowej arenie?
Pamiętam, że gdy w 2019 roku zostawałem mistrzem Polski i zjeżdżałem do mety ostatniego odcinka, zadałem sobie pytanie, czy taki wynik już mnie satysfakcjonuje. Po kilku sekundach stwierdziłem, że nie. Uważałem, że nie jest to mój limit możliwości, a dopiero początek. Byłem pewien, że mogę walczyć o większe marzenia. Podjąłem decyzję, że wraz z moim pilotem Szymonem Gospodarczykiem zadebiutujemy w mistrzostwach Europy. Pierwszy rok nie był łatwy, natomiast w drugim odnosiliśmy duże sukcesy. Zostałem mistrzem Europy juniorów i II wicemistrzem Europy w klasyfikacji generalnej.

Wspomniane sukcesy można traktować w kategorii pewnych zaskoczeń czy twoim zdaniem jest to po prostu efekt ciężkiej pracy?
Wchodząc na każdy kolejny etap, mówiłem: sprawdzam. Mimo wszystko nigdy nie ma stuprocentowej pewności, że zakładana przeze mnie teoria będzie miała odzwierciedlenie w rzeczywistości. Moja historia pokazuje jednak, że prowadzona przeze mnie analityka i prognoza wyników jest dość trafna. Dzięki temu jestem mniej więcej w stanie zaplanować nasze postępy w świecie wielu nieprzewidywanych zmiennych. Uważam, że pozostajemy na dobrej drodze i wierzę w to, że jeszcze wiele przed nami. Nasz potencjał ciągle się rozwija.

Która z ubiegłorocznych rund mistrzostw Europy sprawiła ci najwięcej frajdy, a która była najtrudniejsza?
Przyjemny i wyjątkowy był dla nas bez wątpienia Rajd Polski. Wygraliśmy tę imprezę w mistrzostwach Polski i zajęliśmy trzecie miejsce w mistrzostwach Europy. Partnerem wydarzenia była firma PKN Orlen, czyli nasz sponsor. Ostatni odcinek był na ulicy Karowej, meta pod PGE Narodowym. Ten rajd wiązał się więc z dużymi emocjami. Za duże wyzwania uważam z kolei Rajd Azorów i Portugalii. Były to imprezy, w których debiutowałem, ponadto w Portugalii pogoda była bardzo zmienna. Podsumowując natomiast cały sezon, myślę, że był on dla nas bardzo udany. W trzech z ośmiu rajdów stawaliśmy na podium, a w siedmiu byliśmy w czołowej piątce.

Abstrahując od samej jazdy, jak przygotowujesz swój organizm do uprawiania motorsportu?
Kiedy prowadzimy samochód, musimy też doskonale czuć swoim ciałem, co dzieje się z pojazdem. Pracuję m.in. nad mięśniami głębokimi czy wydolnością, żeby mieć dobrze dotlenioną głowę, która w trakcie rajdu pobiera bardzo dużo energii. Wskazane jest, aby masa ciała była możliwie niska i abyśmy posiadali mniejszą zawartość tkanki tłuszczowej. Jest szereg zajęć, które sprawiają, że jesteśmy w lepszej formie fizycznej.

W 2021 roku znalazłeś się na dziewiątym miejscu w rankingu FIA Global Rally Ranking, czyli zestawieniu najlepszych rajdowców świata bez podziału na klasy czy cykle. Na ile możliwe jest, że w przyszłości znajdziesz się na szczycie w roli kierowcy WRC?
Wbrew pozorom to bardzo trudne pytanie. Bycie kierowcą rajdowym numer jeden na świecie wymaga połączenia wielu elementów w odpowiednim czasie. Nie jestem w stanie zapewnić na ten moment, czy mój potencjał sportowy pozwoliłby mi to osiągnąć. Celem, który wydaje się odległy, aczkolwiek realny, jest pokazanie się z jak najlepszej strony w WRC-2, a następnie dostąpienie zaszczytu znalezienia się w fabrycznym samochodzie WRC, co wcześniej nie udało się żadnemu naszemu rodakowi. Wierzę, że jestem w stanie napisać nową historię polskiego motorsportu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Materiał oryginalny: Miko Marczyk: Wierzę, że jestem w stanie napisać nową historię polskiego motosportu (ROZMOWA) - Gazeta Wrocławska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie