NOWINY24
    POLECAMY

    Popularne na Nowinach

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    Popularne na Nowinach

    • Test na nowe prawo jazdy 2020. Odpowiesz na te 12 pytań? [QUIZ]
    • Tutaj najrzadziej spotkasz mieszkańca. TOP 30 najsłabiej zaludnionych gmin
    • Magiczna zima w Bieszczadach. Połoniny całe w śniegu

    Mity Rywina i fantazje Nałęcza

    Mity Rywina i fantazje Nałęcza

    PAWEŁ KUCA JAROMIR KWIATKOWSKI

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    ROBERT KWIATKOWSKI

    ROBERT KWIATKOWSKI ©Krystyna Baranowska

    Rozmowa z ROBERTEM KWIATKOWSKIM, prezesem Telewizji Polskiej S.A.
    ROBERT KWIATKOWSKI

    ROBERT KWIATKOWSKI ©Krystyna Baranowska

    - Kiedy pojawiła się pogłoska, że będzie pan kandydował z listy podkarpackiego SLD w wyborach do Parlamentu Europejskiego, tutejsi politycy Sojuszu powiedzieli, że jest pan "człowiekiem przywiezionym w teczce" i "spadochroniarzem".

    - Nie podjąłem jeszcze decyzji dotyczącej udziału w wyborach do PE. Poza tym, na szczęście decydują wyborcy, a nie politycy. Żadnym "spadochroniarzem" się nie czuję.

    - Dlaczego politycy SLD pana nie chcą?

    - Trzeba ich zapytać. Ja nie odnoszę takiego wrażenia.

    - Pana start to fakt prasowy?

    - Nie. Coraz więcej osób zachęca mnie do tego. Nie ukrywam, że mile łechta to moją próżność. Czuję się doceniony, docenione są moje doświadczenia międzynarodowe. To zawsze jest miłe.

    - Może politycy SLD boją się, że po aferze Rywina, w której często pada pana nazwisko, nie będzie pan lokomotywą wyborczą, tylko pociągnie pan listę w dół? Według sondażu CBOS z listopada 2003 r., nie ufa panu 67 proc. Polaków.

    - To nieprawda. 67 proc. Polaków odnosi to do sprawy Rywina. Mam wielką nadzieję, że ta sprawa będzie wyjaśniona do samego końca. Mam swoje argumenty, stawałem w obronie telewizji publicznej i tego się nie wstydzę.

    - Jerzy Urban zeznał w sądzie, że w lecie 2002 r. Lew Rywin powiedział mu w prywatnej rozmowie, iż to pan wysłał go do Agory z korupcyjną propozycją.

    - Ta wypowiedź nieco różni się od tego, co pan redaktor Urban zeznawał przed komisją śledczą.

    - Afera Rywina pokazuje m.in. to, że media, także telewizja publiczna, są mocno uwikłane w gry polityczne.

    - Nie zgadzam się. Zarzut, że TVP jest upolityczniona, jest nieprawdziwy. Kiedy przychodzi do konkretów, okazuje się, że jest on oparty na półprawdach, kłamstwach, albo przekręceniach. Proszę o konkretne zarzuty.

    - Zablokowanie emisji materiału o kredycie premiera Leszka Millera zaciągniętym w banku Aleksandra Gudzowatego.

    - To nie była moja decyzja, tylko szefa wydawców. Po drugie, w tej sprawie nie było żadnej sensacji, która zasługiwałaby na emisję w głównym wydaniu "Wiadomości".

    - Ta sprawa to nie był news tylko dla TVP.

    - Nawet gdyby założyć, że szef wydawców popełnił błąd, to następnego dnia został on skorygowany, bo ta informacja się pojawiła. Czy to waży na wizerunku całej firmy? Proszę zauważyć, że w jednym wydaniu "Wiadomości" jest średnio 12-14 newsów. A panowie czynicie zarzut, że jeden się nie ukazał.

    - Podaliśmy przykład pierwszy z brzegu.

    - Proszę o następne.

    - Materiał o prezydencie Aleksandrze Kwaśniewskim chwiejącym się nad grobami polskich żołnierzy w Charkowie.

    - Podaliśmy tę informację.

    - Po innych mediach.

    - Nie sądzę. Także media prywatne podały tę informację kilka dni po fakcie.

    - Idźmy dalej. "Dramat w trzech aktach" - film o aferze FOZZ, który tak naprawdę był wycelowany w braci Kaczyńskich z PiS. Nawet Aleksander Kwaśniewski publicznie skrytykował ten film.

    - No i co z tego?

    - To, że jest pana znajomym i jeśli to zrobił, to znaczy, że musiał go ten film bardzo zniesmaczyć.

    - Telewizja publiczna, interesując się tą sprawą, podjęła istotny wątek afery FOZZ, w którą uwikłany jest - jeśli wierzyć świadkom - cały świat polskiej polityki. Afera dotyczy 350 mln dolarów, które "wyparowały". Jeśli coś mnie zdumiewa, to to, że mamy dziś w rozkwicie dziennikarstwo śledcze, a jakoś każdy, poza TVP, boi się dotknąć tego tematu. Mamy proces wytoczony przez panów Kaczyńskich i jestem spokojny o jego rozstrzygnięcie. Udowodnimy racje, które stały za nami, kiedy podejmowaliśmy decyzję o pokazaniu tego filmu. Co do warsztatu dziennikarskiego, możemy dyskutować.

    - Skąd się wzięły zastrzeżenia różnych organizacji, np. Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich?

    - Kiedy pokazaliśmy kulisy medialnej działalności ojca Rydzyka, zarzuty były takie same. Tego typu publikacje uderzają w interes ważnych grup politycznych i biznesowych, i tyle.

    - Film o FOZZ nie był o świecie polskiej polityki. Wystarczyło go obejrzeć, żeby zauważyć, że to młot na braci Kaczyńskich, którzy stawali się coraz bardziej popularni.

    - Niech panowie obejrzą ten film jeszcze raz. Tam się mówiło o innych politykach: Adamie Glapińskim i głównie o Macieju Zalewskim. Pokazano z imienia i nazwiska dwóch świadków.

    - O bardzo wątpliwej reputacji, którzy bardzo często zmieniali swoje zeznania.

    - Jestem w stanie podać kilka nazwisk, którym w sprawie Rywina wciąż przypomina się coś nowego i ich reputacji się nie kwestionuje.

    - Jeśli do Michnika nie wysłał Rywina pan, to kto?

    - Uważam, że to są mity, rezultat bujnej wyobraźni pana Rywina, a po części tego, że cała ta sprawa jest tak prowadzona, by trwała jak najdłużej i by niektórzy politycy osiągnęli jak najwięcej, jeśli chodzi o popularność i wizerunek.

    - Czemu wiele osób, które badają tę sprawę, wskazuje na pana?

    - Lew Rywin mówi różne rzeczy. Jedne pisze do mnie i komisji śledczej. O innych dowiaduję się, czytając protokoły z konfrontacji i zeznania pana Urbana. Złożyłem wniosek o wykluczenie trzech posłów ze składu komisji, bo uważam, że nie są bezstronni, a ich działanie jest motywowane polityczne. Mówię o panach Nałęczu, Rokicie i Ziobro. Pana Nałęcza pozwałem do sądu.

    - Skomentował to tak, że to nie jego wina, iż dowody wskazują na pana.

    - Niech pan Nałęcz je pokaże. Bardzo liczę, że w sprawozdaniu komisji tezy będą poparte dowodami. To, co pokazał w pierwszej części raportu, który publikowała "Gazeta Wyborcza", to są fantazje posła Nałęcza.

    - Komisja śledcza działa ponad rok. Opinia publiczna oczekiwałaby wyjaśnienia tej afery w sposób, który nie budziłby wątpliwości. Jest pan pewien, że ta afera będzie wyjaśniona?

    - Jestem pewien swojej roli w tym procesie. Jeśli komisja przyjmie zasadę, że na tezę potrzeba dowodu, to jestem pewien, że zostanę oczyszczony z zarzutów. Można mówić o zbiegach okoliczności, które są dla mnie pechowe, np. wizyta w domu państwa Rywinów, z którymi się przyjaźniliśmy. Ale to nie zmienia postaci rzeczy. Muszą być dowody. Jeśli ich nie będzie, to ja głośno powiem, że trzej członkowie komisji formułują takie zarzuty, nie mając oparcia w materiale dowodowym.

    - Dlaczego zrezygnował pan z ubiegania się o fotel prezesa TVP? To była pana decyzja, czy ktoś pana namówił?

    - Takie decyzje podejmuję sam.

    - Dlaczego nie chce pan być prezesem?

    - Wycofałem się z konkursu, bo jestem prezesem TVP i będę nim tak długo, jak długo Rada Nadzorcza nie postanowi inaczej. Nie jest tajemnicą, że cześć członków Rady sprzeciwia się mojemu prezesowaniu, a ja uważam, że prezes TVP powinien cieszyć się maksymalnie dużym poparciem w gronie Rady Nadzorczej.

    - Nie ma pan wrażenia, że ten konkurs ogłoszono właśnie dlatego, że to jedyny sposób, by przestał pan kierować TVP?

    - Gdyby tak było, wystarczyłoby mnie odwołać, a nie organizować konkurs. Część rady z takimi wnioskami występowała. Wszystkie upadły.

    - Z jakimi uczuciami odchodzi pan z TVP?

    - Z uczuciem ulgi, bo prezesowanie to wielki obowiązek i odpowiedzialność za to, by ta firma była w dobrej kondycji, co wcale nie jest łatwe. Mam pewność, bo znam wyniki finansowe za rok ubiegły, że oddam firmę w dobrym stanie.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo