Mniejszość niemiecka albo historia bez happy endu

Sebastian Rosenbaum
Niemcy na Śląsku stanowili złożoną społeczność. Zaliczali się do nich także wielcy magnaci, jak książęta pszczyńscy
Niemcy na Śląsku stanowili złożoną społeczność. Zaliczali się do nich także wielcy magnaci, jak książęta pszczyńscy SBC
Udostępnij:
Niemcy zamieszkujący śląskie ziemie przyznane II RP stanowili bardzo zorganizowaną społeczność.

Fenomenem międzywojennego Górnego Śląska, po obydwu stronach granicy, były mniejszości narodowe. Choć prawo starało się je chronić, ich sytuacja do łatwych nie należała. Państwa zamieszkania okazywały im niechęć, ojczyzny ideologiczne - manipulowały nimi. Ich obecność była zarzewiem konfliktów. Szczególnie problematyczna okazała się obecność Niemców w województwie śląskim.

Ochrona mniejszości

Po I wojnie światowej na wokandzie pojawiła się międzynarodowa ochrona mniejszości narodowych. Nowe państwa, powstałe po Wielkiej Wojnie, jak Polska i Czechosłowacja okazały się wielonarodowe. Zapisy chroniące mniejszości pojawiły się więc w traktatach z Trianon, St. Germain-en-Laye, Wersalu... Zdawano się pojmować, jak wybuchowym ładunkiem są niezadowolone mniejszości, oderwane od swych ideologicznych ojczyzn.

Sprawa mniejszości odgrywała dużą rolę na podzielonym Górnym Śląsku, który uzyskał specjalne prawodawstwo mniejszościowe. Polsko-niemiecka konwencja genewska (górnośląska) z 15 maja 1922 r. znaczną część spośród ponad 600 artykułów poświęcała właśnie tej kwestii. Obowiązująca przez 15 lat, znalazła przedłużenie w polsko-niemieckiej deklaracji z 5 listopada 1937 r. Ochronie poddano tak Niemców w województwie śląskim, jak i Polaków w rejencji opolskiej.

Niemcy śląscy

O liczebności Niemców w województwie śląskim niełatwo wyrokować. Inne cyfry przynoszą spisy ludności, sama mniejszość, dane kościelne, wyniki wyborów. Jeśli spis z 1931 r. wykazywał ponad 90 tys. Niemców (osób niemieckojęzycznych), to statystyki kościelne zawierały znacząco wyższe cyfry. Jak w całych dziejach regionu, tak i w międzywojniu do grupy niemieckiej asymilowali się rdzenni Górnoślązacy, którzy stanowili swoisty rezerwuar przyrostu liczebnego Niemców, do pewnego stopnia wyrównujący ubytek tej społeczności spowodowany ogromną migracją po 1922 r.

Niemcy stanowili złożoną społeczność. Zaliczali się do nich wielcy magnaci, jak książęta pszczyńscy czy różne linie Donnersmarcków, ale też proletariat w okręgu przemysłowym. Albo mieszczaństwo w Bielsku, jednym z najbardziej niemieckich miast Rzeczypospolitej. Mocno niemieckie oblicze miały też Katowice, Królewska Huta (Chorzów), Tarnowskie Góry. Niemcy dostarczali znaczną część kadr wielkiego przemysłu i choć zwłaszcza po 1926 r. trwało ich usuwanie z tych stanowisk, to pełna polonizacja w przemyśle nie nastąpiła do końca międzywojnia.

Inaczej niż w całej Polsce, Niemcy śląscy byli głównie katolikami. Protestanci tworzyli mniejszość w mniejszości, acz była to prężna enklawa.

Związki, partie, ferajny

Społeczność niemiecką cechowało znakomite ustrukturyzowanie. Słynny Volksbund - główna reprezentacja Niemców w województwie śląskim - stanowił czubek góry lodowej. Bo poza nim istniały grupy sportowe, turystyczne, muzyczne, chóry, biblioteki ludowe, związki zawodowe, konfesyjne, organizacje branżowe, partie polityczne. Wspólnota Teatralna dbała o niemieckie spektakle.

Intensywnym życiem tętniła niemiecka scena polityczna. Sporą popularnością cieszyła się Katolicka Partia Ludowa z Thomasem Szczeponikiem i Eduardem Pantem na czele. Partia Niemiecka miała profil liberalno-narodowy, w jej kierownictwie wyróżniał się lider Volksbundu - Otto Ulitz. Nieco słabszym poparciem cieszyli się socjaldemokraci z Johannem Kowolem. Zaś po 1933 r. pojawił się nowy gracz - Partia Młodoniemiecka z bielszczaninem Rudolfem Wiesnerem, nieskrywająca zapatrzenia w Trzecią Rzeszę i NSDAP. Nie brakło między nimi tarć.

Partie wysyłały swych reprezentantów do władz gminnych i do Sejmu Śląskiego. W tym ostatnim istniał Klub Niemiecki (do 1935 r.), liczący okresowo nawet 18 posłów. Świetne wyniki wyborcze Niemców w wyborach komunalnych w 1926 r. czy w sejmowych w 1930 r. spowodowały niekoniecznie demokratyczną kontrofensywę sanacyjnych władz województwa.

Ukazywały się dziesiątki tytułów prasowych o rozmaitym profilu. Dwa dzienniki wybijają się na pierwszy plan - to narodowy „Kattowitzer Zeitung”, zwany „katowicerką”, i katolicki „Der oberschlesische Kurier” z Chorzowa, jedna z najpoczytniejszych gazet polskich Niemców. Okresowo ich nakłady nie ustępowały „Polonii” czy „Polsce Zachodniej”.

Punkty zapalne

Działało szkolnictwo, publiczne i prywatne. Niemcy otwierali własne gimnazja, najbardziej znane z nich - Eichendorffa - w Chorzowie. „Minderhajtki”, jak nazywano szkoły niemieckie, cieszyły się powodzeniem nie tylko wśród Niemców. Spór wokół tych szkół rozpalił województwo na długie lata, a przeciwko usuwaniu uczniów nieuznawanych za Niemców przez polskie władze oświatowe Volksbund występował ze skargami nawet do Ligi Narodów, nie wspominając o instytucjach arbitrażowych - Komisji Mieszanej i Trybunale Rozjemczym.

Sytuacja Niemców śląskich była kwadraturą koła. Pełni resentymentu, bo z grupy dominującej stali się mniejszością, zdawali się skazani na konflikt z polską większością. Wciąż dochodziło do tarć: o szkoły, o zebrania publiczne, o artykuły prasowe, o kontakty z sąsiednią republiką weimarską. Polacy zarzucali Niemcom nielojalność, zamykali ich za faktyczne albo wyimaginowane szpiegostwo. A Niemcy istotnie wciąż oglądali się na Berlin, skąd płynęły potajemne subwencje, skąd próbowano ręcznie sterować mniejszością. Zarzut dręczenia Niemców przez polską większość stale podnoszono w dyskursie Rzeszy. W 1939 r. los mniejszości niemieckiej okazał się zakładnikiem agresywnej polityki nazistowskich Niemiec. Nie zabrakło Niemców - obywateli polskich - którzy jako piąta kolumna wystąpili przeciw swojemu państwu zamieszkania, gdy najechała je armia Hitlera. Ta historia zdecydowanie nie mogła się powieść…

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ten rok szkolny był trudny, ale lepszy od ubiegłego

Wideo

Materiał oryginalny: Mniejszość niemiecka albo historia bez happy endu - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie