MOSiR Krosno liże rany przed finałem

Tomasz Ryzner
Tego w Krośnie jeszcze nie było – MOSiR awansował do finału play off zaplecza ekstraklasy.
Tego w Krośnie jeszcze nie było – MOSiR awansował do finału play off zaplecza ekstraklasy. Tomasz Jefimow
- Jest mi obojętne, na kogo trafimy w finale. Możemy z każdym powalczyć - ocenia Duszan Radović. Trener MOSiR-u w pierwszych dwóch meczach finału raczej na pewno nie będzie miał do dyspozycji swoich playmakerów.

W Krośnie cieszą się z wyeliminowania AZS-u Kutno i czekają na środę, kiedy okaże się, z kim MOSiR powalczy o ekstraklasę. W niedzielę Śląsk przegrał po raz drugi w Toruniu i decydująca bitwa odbędzie się we Wrocławiu.

Tak czy owak MOSiR będzie musiał po raz kolejny radzić sobie bez Kamila Łączyńskiego i Rafała Glapińskiego, czyli bez "jedynek". Obu graczy dopadły kontuzje w meczu nr 3 półfinału.

- Kamil mocno skręcił kostkę - mówi Janusz Walciszewski, prezes naszego klubu. - Zrobiła mu się niezła bania i wygląda, że 2 tygodnie ma z głowy.

W marnym humorze jest też się Rafał Glapiński, który po starciu z Szymonem Rduchem padł na parkiet z dużej wysokości.

- Czuję się koszmarnie - podkreśla "Glapa". - Mam krwiaki na biodrze, czuje ból w brzuchu i nie mogę normalnie oddychać. Robiłem badania, ale krwiaki przesłaniają narządy wewnętrzne i czekają mnie kolejne wizyty u lekarzy.

Zależy, kto wygra

Zależy, kto wygra

Jeśli w środę wygra Śląsk mecze nr 1 i 2 finału odbędą się we Wrocławiu w niedzielę i poniedziałek (5 i 6 maja). Gdyby górą będzie Siden pierwsze mecze finału odbędą się w Toruniu w sobotę i niedzielę.

Nie rokuje to dobrze przed walką o PLK, ale MOSiR w niedzielę pokazał, że bez klasycznych playmakerów też można wygrywać.

- Mieliśmy siedmiu ludzi do gry i siódemka okazała się szczęśliwa - ocenia Walciszewski.

- Zawodnicy pokazali mega ambicję, trener dobrał dobrą taktykę, ustawiliśmy strefę cztery jeden, Wojtek Pisarczyk miał grać cały czas jeden na jeden i spisał się świetnie. Niesamowicie pomógł Dawid Adamczewski. Reszta też biła się jak o życie - przyznaje.

- Teraz u nas każdy jest jedynką, każdy piątką. Wszyscy pomagają sobie na parkiecie, kibice dodają niesamowitej energii. Szkoda kontuzjowanych chłopaków, ale ci, którzy mogą grać, nikomu nie oddadzą łatwo pola - zapewnia coach krośnian.

Atut hali sugeruje, że w finale zamelduje się Śląsk, czyli ekipa, która w pełnym składzie w fazie zasadniczej właściwie nie przegrywała.

- Toruń pokazał, że nie taki diabeł straszny. Nie boimy się nikogo. Po cichu liczę, że na mecze w Krośnie wykuruje się któryś z rozgrywających. W finale wszystko jest możliwe - dodał prezes naszego klubu.

Czytaj aktualności sportowe również w wydaniu papierowym Nowin

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nie klakier

No "cwaniaczki" z Sokoła uczcie się. P. Kaszowski tak walczy ambitny zespół a nie wystarczy mieć spolegliwych dziennikarzy, którzy drukują co roku te same bzdety o waszym heroizmie i "małym" budżecie...

Dodaj ogłoszenie