Możliwy koniec sporów o gmach Domu Narodowego w Przemyślu

Norbert Ziętal
Nieremontowany od lat budynek Domu Narodowego przy ul. Kościuszki w Przemyślu, coraz bardziej popada w ruinę. Ukraińcy od wielu lat domagają się jego zwrotu.
Nieremontowany od lat budynek Domu Narodowego przy ul. Kościuszki w Przemyślu, coraz bardziej popada w ruinę. Ukraińcy od wielu lat domagają się jego zwrotu. FOT. NORBERT ZIĘTAL
Ministerstwo Obrony Narodowej dopięło formalności związane z przekazaniem miastu Przemyśl kompleksu Klubu Garnizonowego.

W zamian miasto, jeżeli zgodę wyrażą radni, ma przekazać MON gmach Domu Narodowego. Wtedy ten budynek trafi do społeczności ukraińskiej.

Od wielu lat Ukraińcy starają się o zwrot gmachu Domu Narodowego przy ul. Kościuszki w Przemyślu. Obecnie jest to własność miejska. Po kilku latach rozmów władze miejskie zgodziły się oddać tę nieruchomość, jednak w zamian za inną, należącą do Skarbu Państwa. Ustalono, że będzie to kompleks Klubu Garnizonowego przy ul. Grodzkiej.

Ostateczna decyzja w sprawie wymiany należy do przemyskich radnych miejskich. Nowiny dowiedziały się, że uchwała w tej sprawie ma być rozpatrywana na najbliższej sesji, czyli 26 lutego.

Załatwianie formalności związanych z przekazaniem miastu Klubu Garnizonowego trwało od wiosny. Przez cały czas chodziło o dwie działki. Stosunkowo niedawno "wyskoczyła" sprawa trzeciej działki, formalnie wchodzącej w skład kompleksu przy Grodzkiej. Bez niej przekazanie kompleksu byłoby niemożliwe.

Obawiano się, że ten fakt przynajmniej na kilka miesięcy może opóźnić sprawę zamiany nieruchomości, a efekcie zwrotu Ukraińcom gmachu DN. Tymczasem sprawę udało się dość szybko załatwić.
- Rejonowy Zakład Infrastruktury w Lublinie, za zgodą Ministerstwa Obrony Narodowej, zwrócił się już do prezydenta Przemyśla o wygaszenie trwałego zarządu MON nad tą działką - informuje Witold Wołczyk z Kancelarii Prezydenta Przemyśla.

Zgodę o "wygaszenie zarządu" podejmuje prezydent Przemyśla, jako reprezentant Skarbu Państwa. W praktyce oznacza to, że obecnie nie istnieją już żadne przeszkody formalne, aby doszło do zamiany nieruchomości. Ostateczną zgodę na to muszą wyrazić radni miejscy.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 16

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

B
Beata Orłowska

...w kronice Rusi-Kijowskiej można znaleźć dowody raczej pokojowych kontaktów Lachów z Rusinami jak np. pod rokiem 996; I żył z kniaziami sąsiednimi w pokoju – z Bolesławem lackim i ze Stefanem węgierskim i z Oldrzychem czeskim... ...około połowy lat siedemdziesiątych X wieku Piastowie opanowali późniejszą ziemię sandomierską i założyli gród w Sandomierzu. Stamtąd w drugiej połowie lat 70. X wieku Piastowska ekspansja militarna skierowała się w kierunku późniejszej ziemi lubelskiej. Na krótko przed datą 981 roku hufce Polan z dwóch stron – od strony Sandomierza i znad rzeki Wieprz wkroczyły na teren Rusi-Kijowskiej. Rzeczą nieprawdopodobną jest aby Mieszko I zawojował Czerwień, a tym bardziej Przemyśl założony przez ruskiego kniazia Przemysława, nie zdobywając uprzednio Małopolski którą zdobył najwcześniej w 987 roku. Poza tym uznaje się powszechnie, że Mieszko I najpierw skupił się na podboju ziem znajdujących się na północy i zachodzie jego państwa, na których działał od pojawienia się w źródłach do 972 roku. Kolejno następuje znany konflikt z Ottonem II zakończony dopiero około 980 roku (w jego trakcie miało dojść do wyprawy na Polskę w 979 roku). Wszystko wskazuje na to, że do początku lat 80. X wieku książę Mieszko I był zbyt zajęty na zachodzie, aby interesować się podbojami w zupełnie przeciwnej części państwa. W tym rozumieniu więc, Grody Czerwieńskie zostały zajęte dopiero w 1018 roku w trakcie słynnej „wyprawy” Chrobrego, czego świadectwem są między innymi zabudowania grodowe w Przemyślu. Lwów natomiast został założony ok.1250 roku przez kniazia Rusi-Kijowskiej Daniela Romanowicza Halickiego, wywodzącego się z dynastii Rurykowiczów, który nazwał miasto Lwowem na cześć swojego syna Lwa. Sam zaś Daniel otrzymał od Opizona legata papieża Innocentego IV koronę królewską, którą założył w Drohiczynie na Podlasiu w 1254 roku. Król Daniel zmarł w 1264 roku. Pochowany został w cerkwi katedralnej w Chełmie. Insygnia króla Rusi-Kijowskiej Daniela wraz z innymi kosztownościami i ze wspomnianą papieską koroną ze szczerego złota wysadzaną drogocennymi kamieniami zrabował król Polski Kazimierz Wielki podczas najazdu na Lwów...

p
pytanie

A właśnie, pytanie do ukraińskich faszystowskich popaprańców ze ZUwP:
Czy w Narodnym Domu wciąż wisi na ścianie zdjęcie tego kundla Stepana Bandery?

G
Gość

Leczyć to powinni się tacy jak ty, popaprańcy, wieszający nad łóżkiem podobizny Banderów, Szuchewyczów i innych pomyleńców.

G
Gość

Weź jeszcze coś skopiuj to sobie poczytamy. Napewno nas to podbuduje i umocni a nade wszystko wzbudzi nienawiść. Idźcie się leczyć psychopaci. Na nogi ,bo na głowy to już trochę za późno:)))

t
tatoo

"Rozszarpywali ciała, odcinali kończyny , wydłubywali oczy, obcinali uszy, nos, język, piersi kobietom i puszczali , inni oprawcy łapali ofiary i dalej męczyli, aż do skonania . Widziałem, jak jeszcze żyjącym ludziom rozpruwano brzuchy, wyciągano rękami wnętrzności, ciągnąc kiszki. Widziałem, jak gwałcili kobiety, potem wbijali je na kołki, jak stawiali żywe kobiety nogami do góry i siekierą rozcinali na dwie połowy. Ktoś, kto nie widział tego na własne oczy, nie będzie w stanie w to uwierzyć"
relacja: Władysław Malinowski - Władysławówka w gminie Mikulicze, Wołyń

"Doszliśmy na miejsce: widok okropny, wieś częściowo spalona, bardzo dużo pomordowanych w najokropniejszy sposób, kobiety w pozycjach, które wskazywały, że gwałcono je przed zamordowaniem. Widziałem mężczyznę z rozrąbaną głową na dwie części, z której pies wyjadał zawartość, widziałem młodego chłopca z odciętą głową od strony karku, trzymała się tułowia na nie odciętym gardle. Widziałem dziecko 2-,3-letnie na wznak, przybite widłami do ziemi, widziałem mężczyznę w sile wieku, który na skutek ran przy konaniu wygryzł z własnej ręki powyżej łokcia ciało aż do kości (usta zapchane ciałem). Petronela Popławska, około 70 lat – obcięte piersi, poderżnięte gardło; dzieci – głębokie rany na stopach, rozbite głowy. Dużo ludzi spalonych razem z budynkami (...) "– z relacji Jana Filarowskiego.

"Tej ponurej nocy jako miejsce czuwania obrałem wraz z bratem dach lochu, zabudowanie bezpośrednio przyległe do zagrody (...) Nagle około północy do mieszkania wtargnęła banda upowców. Wywleczono na podwórze związaną drutem kolczastym przez usta moją żonę i dwoje dzieci. Najpierw pozabijano o ściany domu chłopczyków*, później przystąpiono do mordowania nożami moją żonę. Myślałem, że mi serce zamarło na widok odbywających się męczarni (...). Mimo to, patrząc z lochu, powstrzymywaliśmy siebie , przesłoniwszy nawzajem rękoma usta, by nie wybuchnąć jękiem, by nie załamać się całkowicie." - Baltazar Trybulski - Dermank, Wołyń.

"Po powrocie do Zasmyk pobiegłem zaraz na przykościelny plac, gdzie zwożono pomordowanych i poległych w bitwie żołnierzy samoobrony. Na zakrwawionym śniegu leżało już kilkadziesiąt ciał. W pamięć wryły mi się cztery leżące obok siebie ciała z przykrytymi głowami. Były to dwie może dziesięcioletnie dziewczynki, ich mama i babcia, która - jak mówiono tam - przybyła do nich, by razem spędzić święta.
Podczas ucieczki babcia została ranna - pocisk karabinowy strzaskał kolano. Błagała wnuczki i ich mamę, by ratowały się ucieczką, ale one nie chciały rozstać się z ranną babcią. Banderowcy dopadli je i - oszczędzając amunicję - roztrzaskali im głowy kolbami. Teraz leżały małe, jakby skulone z przerażenia. A wczoraj, jak wszyscy tu leżący w długim szeregu, dzieliły się opłatkiem, składały życzenia i śpiewały kolędy, z nadzieją w sercu na lepszy czas."

"(…) A jakże prostym łatwym sposobem na Polaków zamkniętych w domach był najzwyklejszy ogień. Trochę benzyny i mała zapałka, i sprawa była rozwiązana. Uciekinierów z płonących domów wystrzeliwało się jak kaczki. Nieraz, tak trochę dla lepszej zabawy, wyłapywano ich żywych, wiązano drutem i wrzucano do ognia. A jakie to było zabawne, gdy pod ręką znalazł się drut kolczasty. Tak ładnie omotało się nim Lacha i hajda do ognia! Ile było przy tym zabawy! Jak oni krzyczeli wniebogłosy i usiłowali się wyrwać! Można się było z tego doskonale uśmiać. Najgorzej krzyczały kobiety i szamotały się niemożliwie. Nieraz, zanim taką kobietę okręciło się drutem kolczastym, miała porwane suknie i szła w ogień prawie nago! Do takiej zabawy z wrzucaniem do ognia rwali się wszyscy. Chwytało się chłopa, czy babę za nogi, tak w czwórkę, parę chwil rozmachu i do ognia. W płonących domach aż skwierczało. Masz, Lasze, na coś zasłużył, ogrzej się, bo chłodno, czemuś nie uciekał za San? Ukraina dla Ukraińców. Przeklęte, polskie, lasze pokolenie wytracimy co do jednego, żeby nie zostało nasienia (…)"

"Rozpoczęła się rzeź. Banderowcy uderzali na oślep siekierami i nożami kogo dopadli. Kilku z nich nadjechało na koniach i tratując w poszukiwaniu ofiar zboże - mordowali znalezionych. Kilku banderowców podbiegło do mojej mamy i jeden z nich uderzył ją w głowę siekierą. Mama upadła i wypuściła z rąk brata Tadzia, a ja z przerażenia krzyczałam. Na całym polu był ogromny wrzask i lament, ludzie błagali swoich oprawców o darowanie życia, no bo przecież ich znali. Oprawcy byli jednak bezwzględni. Mama czołgając się, przygarnęła do siebie płaczącego Tadzia i zakrwawionemu dała pierś.
Po niedługiej chwili banderowcy ponownie dobiegli do mojej Mamy i podcięli jej gardło. Jeszcze żyła kiedy zdarli z niej szaty i poodcinali piersi. Ja leżałam przytulona do ziemi, chyba ze strachu nawet nie oddychałam.
(...)
Na naszym dużym wozie jechał Ojciec, Lodzia, opatulona ranna Stasia, oraz sąsiadka Wasylkowska z dziećmi. Wyjechało kilka furmanek w godzinach wczesnego popołudnia. Ojciec ciągle nas uspokajał, abyśmy nie płakały bo w lesie mogą być banderowcy. Po przebyciu przez nas kilku kilometrów, leśną drogę zastąpili banderowcy krzycząc: "Siuda jidut Lachy". Padły strzały, Tatuś krzyknął abyśmy uciekały, lecz sam nie mógł zejść z wozu, był chyba ranny. Wszyscy rozbiegli się po lesie, ja też usiłowałam biec za siostrą Lodzią i innymi ludźmi, ciągle płacząc i potykając się o gałęzie, które były zbyt duże (a może ja byłam zbyt mała), aby podołać w przerażeniu walce o ocalenie. Zgubiłam uciekających ale w zasięgu moich oczu były wozy z końmi, do których zbiegli się banderowcy, i ja pobiegłam do Tatusia i widziałam, jak go strasznie bili, a ja stałam przy krzaku i niemiłosiernie krzyczałam. Widziałam jak naszej sąsiadce Wasylkowskiej odrąbywali na pieńku głowę. Mój krzyk był tak przerażający, że jeden z banderowców podbiegł do mnie i z rozmachem wbił mi nóż troszeczkę poniżej gardła, a ja dalej krzyczałam i ze strachu nie mogłam się ruszyć z miejsca.
Banderowcy byli zajęci mężczyznami i dobytkiem, krzyczeli po imieniu do Ojca, Ojciec też po imieniu błagał Iwana, aby darował mu życie. Ja też znałam tego Iwana, bo ciągle przychodził do naszego Tatusia jako przyjaciel. Ojca bili po głowie i twarzy, zdarli z niego ubranie, a kiedy mnie po raz drugi ujrzeli, postanowili skończyć ze mną raniąc prawą dłoń nożem i przebijając ją na wylot, a lewą rękę raniąc przed łokciem dwa razy. Upadłam. Jeden z banderowców chwycił mnie za skórę na plecach, tak jak się łapie kota, i tyle ile miał w garści odciął nożem, potem jeszcze dwa razy ugodził mnie nożem w łopatki i wrzucił w ogromny kopiec mrówek. Chyba straciłam przytomność, jak się ocknęłam był dzień, bardzo byłam obolała, a mrówki tak mnie pogryzły, że byłam bardzo opuchnięta a mrówki były w buzi, w nosie i w tych okropnych ranach. Wyczołgałam się z tego mrowiska, chciało mi się pić. Czołgając się zrywałam zielone jeszcze jagody i tak doczołgałam się do drogi i z przerażeniem zobaczyłam obdartego ze skóry, przywiązanego do drzewa człowieka, a to był mój Ojciec. Odrąbana, i leżąca obok głowa sąsiadki Wasylkowskiej pokryta była mrówkami."
relacja - Irena Gajowczyk, Hurby, gmina Buderarz - Wołyń (2 czerwca 1943)

"Byliśmy bardzo zziębnięci, zdrętwiali, zalani krwią. Lila wstała i pomogła wstać mnie. Widok, który naszym oczom ukazał się, był straszny. Nie do objęcia umysłem ludzkim, tym bardziej umysłem dziecięcym. Rodzice mieli głowy rozrąbane na pół. Mamy długi warkocz był odcięty. W głowie ojca pozostawiona siekiera (...) W kołysce najmłodsza Bogusia, w wieku 1,5 roku, uderzona była siekierą w czoło. Przez dłuższy czas była w konwulsjach, które miotały kołyską"
relacja - W.Kołodyński, 9.02.1943. Parośla, Wołyń

"W sierpniową ciepłą noc zwiad konny przyprowadził chłopaka, lat około 5, do namiotu sztabowego. Chłopaczek, w jednej koszulce, drżał jak liść osiki ze strachu. – Skąd go wzięliście – zapytałem? – Szedł prosto do naszego Zjednoczenia od strony Chinoczy. – Jak się nazywasz syneczku? – Stasio, prosę pana. – A nazwisko twoje? – Stasio. – A skąd ty jesteś? – Z domu. – A z jakiej wioski? – Z domu. – A po co tutaj przyszedłeś? – Tatuś mi powiedział, że w tej stronie są partyzanci polscy. – A kiedy ci mówił? – Dawno. – A gdzie jest tatuś? – Leży na podłodze, bo mu główkę odrąbali. – A kto odrąbał? – Ludzie siekierą. – A gdzie jest mama twoja? – Też leży, i Wanda leży, i Helunia leży, i Romek leży, wszyscy leżą. – A gdzie ty byłeś? – Ja leżałem pod łóżkiem."
relacja - ppłk Mikołaj Kunicki, Chinocze, pow. Sarny, Wołyń - sierpień 1943

l
love

Grunt ,że teraz jest i zostanie na swoim miejscu:)

P
PL

Niestety Ukrainskiej Patologi fakty nie interesuja takze ze UPA mordowalo samych Ukrainckow ok 80 tys . Brna jak glupi na slepego i nie znaja wlasnej histori typowy przyklad pana z nickiem ''ua'' mozna sie domyslic jakiej narodowosci . Szukaja bohaterow narodowych u najwiekszych zbrodniarzy wlasnej Nacji i ich sasiadow Polakow , Czechów , Słowakow , Zydow .

m
mentor

Lwów został założony ok. 1250 przez księcia Daniela Halickiego, wywodzącego się z dynastii Rurykowiczów, który nazwał miasto Lwowem na cześć swojego syna Lwa . Lew Halicki po śmierci ojca przeniósł do Lwowa stolicę Rusi Halicko-Włodzimierskiej. W 1340 po śmierci Bolesława Jerzego II miasto, na podstawie umowy podpisanej dwa lata wcześniej, przeszło pod berło króla Polski. W 1350 ks. litewski Lubart w czasie napadu zniszczył Lwów. W 1356 Kazimierz Wielki lokował miasto na prawie magdeburskim. Ludwik Węgierski przyłączył Ruś Halicką do Węgier w 1370. Rządy namiestnicze sprawował tam w imieniu króla książę Władysław Opolczyk. Po jego śmierci w 1379 rządzili tu starostowie węgierscy. W 1387 usunęła ich królowa Jadwiga Andegaweńska, która ostatecznie przyłączyła Ruś Czerwoną do Korony. W 1412 stał się siedzibą metropolity łacińskiego. Podobnie jak Kraków czy Gdańsk, Lwów był miastem królewskim o wielkim znaczeniu obronnym i ekonomicznym dla Polski.

u
ua

Piszecie głupoty bo jestescie niedouczeni. Pomińmy już stosunki dobrosąsiedzkie i poszanowanie drugiego czlowieka. Dobrze że jest was tylko kilka osób w całej Polsce. Co sie tyczy Lwowa to załżył go król Ruśi- Kijowskiej (nie mylić z Rosją) "Danyło Hałyćkij" i nazwał imieniem swojego syna Lwa. Fakt ze Lwów był w posiadaniu Rosji, Austrii, Niemiec, Związku Radzieckiego nie znaczy że teraz wszyscy zaczna sobie rosćić prawo do posiadania tego wielkiego i pięknego miasta. Polskie panowanie zakończyło się tam w 1939r. Natomiast nazwa państwa tez nie ma kluczowego znaczenia bo np. Niemcy też tak sie nie nazywały od zawsze.

_dario_rez

I stało się.Skandal goni skandal.Jak można dawać dom ukraiński kosztem polskich pieniedzy.Obywatele polscy są II kat. we własnym pąństwie.UPA działa bezczelnie w Polsce poprzez Ministra Obrony Narodowej (POLSKI?),Spraw Zagranicznych,Kultury itd. którzy w dobie kryzysu szastają pieniędzmi polskich podatników.Oprócz tego domu w Przemyslu, ukraińcy dostali:- działkę w Warszawie pod cerkiew( 80 mln PLN- Onyszkiewicz), dotacje od Sikorskiego na budowę 20 mln PLN w 2008r., pałac biskupii w Przemyslu po remoncie 700 tys.PLN(a podatnicy wydali 25 mln na nowe muzem- po co?) ,na inne cele jak festiwale,audycje radiowe i telewizyjne, ok 20 mln. rocznie.To jest szczera prawda- sprawozdania są zamieszczone na serwerach w odpowiednich ministerstwach. A co Polacy dostali?- gdzie jest w drodze rekompensaty zwrot polskich budynków w ukradzionym polskim Lwowie i województwie lwowskim.Rządamy jako Polacy rekompensaty od Ukrainy 125 mln PLN oraz zwrot kasyna oficerskiego we Lwowie przy ul.Mickiewicza na polski dom.Naród obserwuje swoje władze, a wybory juz niedługo.

~Marek~
W dniu 05.02.2009 o 08:47, Gość napisał:

Wydawany za pieniądze polskich podatników organ Związku Ukraińców w Polsce "Nasze Słowo" wziął na muszkę sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa ministra Andrzeja Przewoźnika, którego za pomocą kampanii oszczerstw i pomówień usiłuje skompromitować i pozbawić urzędu. Najnowszy zarzut wobec Przewoźnika dotyczy rzekomo nielegalnie postawionych upamiętnień w czterech tarnopolskich wsiach: Ihrowicy, Płotyczy, Szlachcińcach i Berezowicy Małej, gdzie Ukraińcy wymordowali w 1944 r. polskich mieszkańców. Sekretarza Rady oskarża się ponadto o "polski nacjonalizm, tendencyjność, pogardliwy stosunek do ukraińskiego ruchu narodowego w okresie II wojny światowej, szczególnie do UPA"...


W uzupełnieniu na miejsce Przewoźnika chcą Berdychowską znaną z nacjonalistycznych poglądów,sympatyczkę UPA ,aktualnie jest doradcą
prezydenta Polski Kaczyńskiego.Teraz jest zrozumiałe dlaczego Kaczyński odmówił patronatu nad 65 rocznicą ludobójstwa Polaków na Wołyniu,
a jednocześnie w tym samym czasie objął ptronat nad festiwalem nacjonalistów ukraińskich.Taką mamy polską rzeczywistość.Sądzę, że banderowcy
nie będą w Polsce rozdawać stanowiska.
~Adam~
W dniu 05.02.2009 o 23:12, Eurogolodupek napisał:

Polaczki nie moga sie polapac w jakim swieci zyja,unia europejska i NATO to nie ZSRR i za nieprzeszczegania prawa dostaje sie: rylem o ziemie i skopyta.Przywykli do chamstwa i ponizanie innych,nienawisc do slowian wschodnich maja we krwi.Tak ich uczyli chomoseki w soltannach od wiekow.


Ty durny rezunie nie pleć banderowskich głupot.Wiesz doskonale że Polacy nie akceptują zbrodniarzy z UPA i ich sympatyków a do narodu ukraińskiego nie mają żadnej nienawiści.
E
Eurogolodupek

Polaczki nie moga sie polapac w jakim swieci zyja,unia europejska i NATO to nie ZSRR i za nieprzeszczegania prawa dostaje sie: rylem o ziemie i skopyta.Przywykli do chamstwa i ponizanie innych,nienawisc do slowian wschodnich maja we krwi.Tak ich uczyli chomoseki w soltannach od wiekow.

j
jaga

Banderowcy mają dom w Przemyślu ofiarowany przez Wojsko Polskie, świat oszał.

G
Gość

Wydawany za pieniądze polskich podatników organ Związku Ukraińców w Polsce "Nasze Słowo" wziął na muszkę sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa ministra Andrzeja Przewoźnika, którego za pomocą kampanii oszczerstw i pomówień usiłuje skompromitować i pozbawić urzędu. Najnowszy zarzut wobec Przewoźnika dotyczy rzekomo nielegalnie postawionych upamiętnień w czterech tarnopolskich wsiach: Ihrowicy, Płotyczy, Szlachcińcach i Berezowicy Małej, gdzie Ukraińcy wymordowali w 1944 r. polskich mieszkańców. Sekretarza Rady oskarża się ponadto o "polski nacjonalizm, tendencyjność, pogardliwy stosunek do ukraińskiego ruchu narodowego w okresie II wojny światowej, szczególnie do UPA"...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3