Musical Metro w Rzeszowie - tak robi się duże show

Anna Janik
Archiwum
4 ciężarówki z oświetleniem, dekoracją i składaną sceną, ponad 10 km kabli i prawie 3 tony sprzętu nagłaśniającego. Do tego kilkanaście godzin pracy 100-osobowej ekipy technicznej - oto musical "Metro" w liczbach.

Publiczności w Polsce i na świecie wyjazdowe spektakle musicalu "Metro" kojarzą się z kunsztem występujących artystów, ale przede wszystkim z rozmachem przedsięwzięcia. Musical wystawiany był dotychczas ponad 1500 razy, w tym na Broadway' u, w Operetce Moskiewskiej, a także francuskim Orleans. Rzeszowianie "Metro" mieli już okazję zobaczyć w 1992 roku, niespełna rok po jego premierze. W ówczesnej, dziś nazywanej "kultową", obsadzie można było zobaczyć stawiającą pierwsze kroki na scenie Edytę Górniak, Roberta Janowskiego, Olafa Lubaszenko i Bogusława Lindę.

Obecnie ich miejsce zajmują nie mniej utalentowani młodzi aktorzy, piosenkarze i tancerze, w tym Natasza Urbańska, Artur Chamski, Dariusz Kordek i Janusz Józefowicz. "Metro", w którym występują w niczym nie przypomina jednak spektakli sprzed lat.

- Patrząc na rozmach obecnych, można powiedzieć, że tamte spektakle były raczej kameralne i skromne - mówią Bartosz Kordas, Konrad Więzik i Łukasz Jarmuziewicz z rzeszowskiej agencji Armada Event, zajmującej się techniczną stroną imprez masowych i koncertów.

To dzięki staraniom trójki rzeszowian, którzy od lat współpracują ze Studiem Buffo, 8 maja odświeżone "Metro" po 18 latach znów zagości w Rzeszowie. Tym razem widzów czeka jeszcze większa dawka wrażeń.

Prace organizacyjne w hali na Podpromiu zaczną się wczesnym rankiem na dzień przed spektaklem. W piątek około godz. 6 pod halę podjadą pierwsze ciężarówki ze sprzętem. Najpierw składana będzie ogromna scena o powierzchni ponad 200 m kw. ze specjalnym parkietem do tańca. Później tzw. kratownice, czyli aluminiowe konstrukcje, utrzymujące oświetlenie i sprzęt nagłaśniający. Ten montowany będzie jako ostatni.

- Plan rozmieszczenia nagłośnienia został przygotowany dużo wcześniej przy użyciu specjalnych programów. Żeby w każdym miejscu sali jakość dźwięku była taka sama, musieliśmy przesłać firmie nagłaśniającej projekt architektoniczny hali widowiskowej na Podpromiu - opowiadają rzeszowianie.

Każdy z dwóch spektakli będzie mogło oglądać ponad 3800 osób. Zasiądą na widowni hali oraz krzesłach rozstawionych na płycie głównej. Żeby zapewnić widzom maksymalny komfort oglądania, ze sprzedaży wyłączone zostały miejsca z boku sceny oraz te bezpośrednio sąsiadujące z realizatorkami i punktami, w których pracują ekipy techników.

- Dzięki temu nie ma lepszych i gorszych miejsc. Są tylko te bliżej i dalej sceny - wyjaśnia Bartosz Kordas.

Musical cały czas będzie można oglądać na dwóch dużych telebimach, które znajdą się przy scenie. Oprócz multimediów, spektakl będzie przyciągał również niezwykłymi efektami świetlnymi. Wykorzystane zostanie światło ultrafioletowe, stroboskopowe, lasery, a także "ruchome głowy" i lampy żarowe. Takie, jak na profesjonalnych pokazach mody.

Żeby spełniły swoje zadanie, w hali musi panować całkowity mrok. Dlatego wcześniej zasłonięte zostaną wszystkie 72 okna w sklepieniu i ścianach hali. Tym zajmą się rzeszowscy alpiniści, którzy w najwyżej położone punkty będą dostawać się po linach.

Aktorzy teatru Studio Buffo do Rzeszowa przyjadą w piątkowe popołudnie i niemal natychmiast przeprowadzą pierwszą próbę. Ta generalna odbędzie się przed południem, w dniu spektaklu.

- Na próbach osobą numer jeden jest Janusz Józefowicz. Od wszystkich, począwszy od aktorów, a na nas, technicznych kończąc, wymaga pełnego zaangażowania. Dla niego już na tym etapie wszystko musi być perfekcyjne, dlatego nikt się nie oszczędza - uśmiechają się rzeszowianie z Armada Event.

Jak dodają, w trakcie spektaklu emocji już nie ma, bo wszystko działa jak w zegarku. Nawet, jeśli coś nie idzie zgodnie z planem, aktorzy i cała ekipa Studia Buffo potrafią sprawić, że publiczność nie jest w stanie tego zauważyć. W równie wielkim skupieniu pozostają techniczni. Przy takim ogromie produkcji, ich najmniejszy błąd może kosztować aktorów zdrowie, a nawet życie.

- Najbardziej nietypowa jest scena, w którym jedna z aktorek przy pomocy specjalnej konstrukcji unosi się kilkanaście metrów w górę. Można sobie tylko wyobrazić, co by się stało, gdyby coś poszło nie tak - dodają rzeszowianie.

Oprócz rozmachu, na widzach niesamowite wrażenie robi też dopracowany do perfekcji warsztat wokalny, taneczny i aktorski występujących na musicalowej scenie. Dynamiczne połączenie tych trzech elementów sprawia, że "Metro" wywołuje cały szereg emocji: od wzruszenia przez zdziwienie po radość. Są tacy, którzy oglądali go kilka, a nawet kilkanaście razy. Również rzeszowianie z Armada Event, którzy ze Studiem Buffo związani są już ponad 8 lat, nadal pozostają pod urokiem spektaklu.

- Na scenie widać prawdziwą pasję i entuzjazm. Tańca i śpiewu na takim poziomie nie ma w żadnym innym polskim teatrze. "Metro" to prawdziwy, polski fenomen, obok którego nikt nie przejdzie obojętnie - zapewniają.

Musical "Metro" w wykonaniu warszawskiego teatru Studio Buffo zobaczymy w sobotę 8 maja w hali na Podpromiu. Bilety na spektakle o godz. 16 i 19.30 w zależności od miejsca kosztują 50 - 120 zł. Więcej informacji na www.metrowrzeszowie.org.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie