Na tropie spadkobierców zamorskiej fortuny

Janusz Motyka Norbert Ziętal
Aleksandra Kacprzak: - Stojąc między nagrobkami czuję klimat danej rodziny. Staję się członkiem tej społeczności.
Aleksandra Kacprzak: - Stojąc między nagrobkami czuję klimat danej rodziny. Staję się członkiem tej społeczności. Fot. Janusz Motyka
Wieść, że przyjechali ludzie szukać spadkobierców milionowej fortunny, zelektryzowała mieszkańców maleńkich Lipinek.

Bo, jeśli ktoś okaże się potomkiem Wawrzyńca Wątroby i to udowodni, nie będzie już musiał pracować. Odziedziczy fortunę z USA.

Lipinki woj. małopolskie. Wioska tuż przy granicy z Podkarpackiem. Zatrzymujemy się na skraju miejscowości. Przy jednym z gospodarstw kręci się dwójka młodych ludzi.

Szukacie grobu Wątroby?

- Którędy na stary cmentarz? - zagadujemy. Podchodzi do nas mężczyzna. Patrzy na obce rejestracje i uśmiecha się pod nosem. - Na cmentarz? - upewnia się. - A po co? - Pewnie szukać grobu Wątroby - odpowiada za nas dziewczyna.

Od kilku dni Lipinki i okoliczne wioski żyją artykułem, który w piątek ukazał się w Nowinach. Opisaliśmy w nim, jak geneanolog Aleksandra Kacprzak na zlecenie amerykańskiej kancelarii prawniczej szuka spadkobierców fortuny zgromadzonej przez potomków Wawrzyńca Wątroby z Lipinek.

- A duży ten spadek? - pytają nas mieszkańcy. - Nie wiemy - odpowiadamy szczerze. Nie wie nawet pani Ola. - Dla mnie to nieistotne. Kwota na pewno jest spora, skoro zajmują się tym wielkie, renomowane firmy.

Jej zadaniem jest odszukanie wszystkich żyjących potomków Wawrzyńca. To oni nabędą prawa do spadku, który pozostanie po Cecylii (97 l.) i Jessice (95 l.) Gutowskich. Obie są wnuczkami Wawrzyńca Wątroby.

Neale zmienił jej życie

Dla Aleksandry Kacprzak genealogia to dzisiaj cały świat. Bez tropienia zaginionych przodków klientów już nie mogłaby żyć. Ale nie zawsze tak było. Próbowała już wielu rzeczy.

- Organizowałam konferencje i prowadziłam sieć sklepów jak prawdziwa biznes woman. Byłam ogrodnikiem i dziennikarzem w kolorowym czasopiśmie - wspomnina pani Ola.

Wszystko zmieniło się, kiedy poznała Neale Donalda Walscha, autora bestsellerowej książki "Rozmowy z Bogiem". Zafascynowana autorem pojechała do Moskwy zrobić z nim wywiad.

- Przeżyłam szok. Mój idol okazał się z pochodzenia…Polakiem. Jego ojciec w czasach Wielkiego Kryzysu w Ameryce zmienił nazwisko. Brat Neal'a, Bryan, zajmuje się genealogicznymi poszukiwaniami. Od niego dostałam pierwsze zlecenia - wspomina początki Aleksandra Kacprzak.

Bakcylem szukania w przeszłości zaraziła się na dobre. - Odnalazłam swoją życiową drogę, teraz pomagam innym łączyć rodziny, odszukiwać przodków - mówi detektyw w spódnicy.

Na cmentarzu łapie się klimat

Pani Ola nie jest humanistką. Ba, cechuje ją matematyczne myślenie.

- W poszukiwaniach logika pomaga częściej niż znajomość historii - mówi z lekkim uśmiechem.

Nie do końca to prawda, bo do każdej wyprawy solidnie się przygotowuje; wertuje wszystkie dostępne materiały by poznać środowisko, w którym będzie prowadzić poszukiwania. Przekopuje zasoby archiwów państwowych, kościelnych, prywatnych. Nigdy nie odpuszcza wizyty na miejscowych cmentarzach. Dla genealoga cmentarz jest bezcenny. Na nagrobkach są nazwiska, daty urodzin i śmierci. Często obok, albo nawet w tej samej mogile, pochowani są najbliżsi krewni.

- Stojąc między nagrobkami czuję klimat danej rodziny. Staję się członkiem tej społeczności. Czasami wydaje mi się, że duchy zmarłych mi "pomagają" - zwierza się nam w sekrecie.

Znajdujemy nagrobek Wątrobów

W Lipinkach pani Ola przed bramą cmentarza zmienia szpilki na mocne buty i wchodzimy w zielony gąszcz kryjący setki nagrobków. Czas zaczyna się dłużyć.

- Trzeba iść rzędami, za porządkiem i po kolei sprawdzić każdy grób - komenderuje pani Ola.

Idziemy. Trudno odszukać zarośnięte grobowce. W wysokiej trawie tylko metalowe krzyże wyznaczają ich położenie.

Trafiamy na pierwszych Wątrobów. Lastrykowy nagrobek Pawła Wątroby. Urodzony w 1901 r., zmarł w 1965 r. Jednak nie jest w prostej linii przodkiem Wawrzyńca. Pani Ola robi dokumentację fotograficzną i idziemy dalej. Podobnie jest w kolejnych przypadkach.

- Jest, jest! Mam! - krzyczy po kilkunastu minutach genealożka.

Jest grób Antoniny Wątroby. Ziemny, z metalowym krzyżem i tabliczką. Daty się zgadzają. Urodzona w 1894, zmarła w 1977. Była córką Wawrzyńca z jego drugiego małżeństwa.

Nadciągają posiłki

Dzwoni telefon. To od Piotra Popielarza. Od dwóch tygodni mieszka w nowym domu w Lipinkach. Z tą miejscowością jest związany rodzinnymi korzeniami. Pasjonat historii, regionalista i... dalsza rodzina Wawrzyńca Wątroby.

- Prowadzę badania genealogiczne swojej rodziny. Jestem spokrewniony z Wawrzyńcem. Niestety, nie na tyle blisko, aby marzyć o spadku - mówi pan Piotr. Ale obiecuje pomóc. Z panią Olą chętnie podzieli się efektami swoich badań. Zna miejscowych ludzi, a to bezcenne dla genealoga.

Jedziemy do Urzędu Stanu Cywilnego. Mamy pecha - kierowniczka wyjechała na urlop. Pani sekretarz Urzędu Gminy w Lipinkach niezbyt przychylnym okiem przyjmuje nasze prośby o zerknięcie w stare akta. Godzi się dopiero po dłuższej rozmowie, przedstawieniu oryginalnych pełnomocnictw i konsultacji z radcą prawnym. Niestety, po kilkunastu minutach pani sekretarz odmawia współpracy. Tłumaczy się brakiem czasu i proponuje, aby pani Ola oficjalnie poprosiła o poszukanie danych i wypisy z akt, a urzędnicy z Lipinek to z pewnością zrobią.

Był z nami duch Wawrzyńca

Pan Piotr podchodzi do poszukiwań bardziej przyjaźnie. Prowadzi nas do potomków wielkiego rodu Wątrobów.

- Wielkiego, bo to bardzo rozgałęziona rodzina. Tę część Lipinek do dzisiaj najstarsi ludzie nazywają Wątrobówką. Tylu ich tu mieszkało - mówi Piotr Popielarz.

Wstępujemy do jego ojca.

- Wsród przodków mieliśmy jakiegoś Wawrzyńca, ale czy jest to ten, o którego wam chodzi? - pyta Antoni Popielarz mocno zaciągając się papierosem.

Radzi, by zajrzeć do Staszka Jurusika, bo starszy i może więcej pamiętać.

- Mama była z Wątrobów, a któreś z rodzeństwa, chyba Jasiek, pojechał do Ameryki - wysila pamięć 81-latek.

Radzi by dopytać u Elżbiety Piętal. Sympatyczna gospodyni jest prawdziwą kopalnią wiedzy.

- O, Wątrobów było tu sporo. Jasiu pojechał do Ameryki, była Karolina, Antonina, co to też do USA pojechała i Jadzia co to za Szurka wyszła. Był też Staś - ale ten przed wojną zginął od noża na weselu - ciągnie wspominki pani Ela.

Pojawiają się kolejni rozmówcy i dziesiątki kolejnych nazwisk; jak Firlity, Wszołki, Piętale, Popielarze, Jurusiki. Wszystkie w jakimś stopniu spokrewnione z Wątrobami. W końcu gubimy się kompletnie w tej rodzinnej genealogii.

Pani Ola wszystkie informacje skrzętnie notuje i nagrywa na dyktafon.

- Nigdy nie wiadomo, czy któraś z tych informacji nie okaże się pomocna w przyszłości - zastrzega nasza wspólniczka przygody z genealogią. Kończymy kwerendę i z niepokojem patrzymy na ciągnące od zachodu burzowe chmury. Czas opuścić gościnne Lipinki.

Proszę flaszkę pod Wątrobę

Jemy późny obiad w przydrożnym barze. Sumujemy efekty całodziennych poszukiwań. Rozmowę przerywa dzwonek telefonu.

- O! Mam zgodę na kwerendę w archiwach kościelnych w Tarnowie - cieszy się pani Ola. Jak wyjaśnia, część interesujących ją ksiąg metrykalnych kiedyś wywieziono do Tarnowa.

Co chwila ktoś na nas zerka z sąsiednich stolików. - A to wy jesteście od tego spadku po Wątrobie? - zagaduje wprost starszy mężczyzna. - My tylko zbieramy relacje z poszukiwań. Jesteśmy z gazety - odpowiadamy.

- No, bo u nas wieści szybko się rozchodzą. Wiele osób, niekoniecznie nazywających się Wątroba, myśli, że to oni będą dziedzicami fortuny - mówi.
I opowiada nam historyjkę sprzed dwóch dni. - Miejscowy pijaczek wszedł do sklepu. Ale zamiast jak zwykle kupić wino, pozwolił sobie na wódeczkę. I mówi do sprzedawczyni: Ja jestem z Wątrobów. To na rachunek Wawrzyńca. Oddam z procentem. I sprzedawczyni dała mu na kreskę - śmieje się nasz nowy znajomy.

Pani Ola nie słucha jego wynurzeń; odbiera kolejne telefony od potencjalnych kandydatów do spadku…Czeka, kiedy odezwie się ten, na który czeka najbardziej. Od potomków Wawrzyńca Wątroby i Marii Ryby…

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
ciekawski
O kurcze! A ktoś wie dlaczego zmienił? Może coś się za tym kryje?
p
przemyslak
A może szef archiwów IPN - Nawrocki, któryt kiedyś nazywał się Wątroba - jest z tych Wątrobów?
Dodaj ogłoszenie