Nadchodzi kukurydza - mutant! Z głodu nie umrzemy...

Alina Bosak
Póki co nauka w żaden sposób nie udowodniła, że modyfikowana kukurydza jest bezpieczna.
Póki co nauka w żaden sposób nie udowodniła, że modyfikowana kukurydza jest bezpieczna. Ilustracja: Łukasz Białorucki
Udostępnij:
Gdy Niemcy i Austria zakazują u siebie upraw roślin genetycznie modyfikowanych, polski rząd chce dać zielone światło na wysiew kukurydzy MON810. To kukurydza, która zabija atakującego ją szkodnika. Będą większe plony i większe zyski. Tylko, czy taki mutant nie "zarazi" innych roślin? Czy nie zaszkodzi naszym wnukom?

Co to jest GMO

Co to jest GMO

Organizm genetycznie modyfikowany w skrócie GMO (ang. Genetically Modified Organisms) - organizm, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych jak krzyżowanie czy naturalna rekombinacja.

- Genetycznie modyfikowane organizmy (w skrócie GMO) są odporne na choroby, szkodniki i środki ochrony roślin, są bogatsze w składniki mineralne i witaminy, są źródłem surowców potrzebnych do produkcji leków - wylicza dr hab. dr inż. hab. Agata Znamirowska, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego z Wydziału Biologiczno-Rolniczego. - Bawełna z genem pająka daje mocniejszą nić, ziemniak z genem flądry arktycznej jest odporny na mróz, sorgo zwane darem dla Afryki ma większe wartości odżywcze, a kukurydza z dodatkowym białkiem nie da się zniszczyć swojemu najgorszemu wrogowi - omacnicy prosowiance.

Tylko, zastanawia się prof. Znamirowska, czy sadząc rzepak odporny na herbicydy, nie wyhodujemy przy okazji superchwastów? Czy nie uaktywnimy uśpionych genów? Czy nie będzie tak jak z DDT - owadobójczym środkiem, który masowo stosowano w latach 50., a potem pospiesznie wycofywano, bo okazało się, że działa szkodliwie na ludzi i zwierzęta?

Oficjalne stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia (WHO): Nie ma dowodów, żeby żywność genetycznie modyfikowana stanowiła zagrożenie dla człowieka. - Ale nie ma też dowodów, że takim zagrożeniem nie jest - ripostuje wielu niezależnych naukowców.

Polski rząd za GMO

W informacjach o GMO jest wiele przekłamań i polityki. Także w przypadku naszego rządu, który z jednej strony deklaruje, że jest za Polską wolną od GMO, a z drugiej - płodzi ustawę grubości tomu encyklopedii powszechnej, która dopuszcza komercyjne uprawy kukurydzy w Polsce.

Tydzień temu w sali kolumnowej Sejmu RP przedstawiono ten projekt szerszej publiczności. Zgłosiło się 80 prelegentów. W tym z Koalicji "Polska wolna od GMO".

- Do tej pory wykonano sporo badań dotyczących wpływu pasz GMO na zwierzęta - przypomina ekspert Koalicji, prof. Ewa Rembiałkowska z warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. - Część z nich nie wykazała negatywnego wpływu na organizm, ale sporo pokazało, że poddane eksperymentowi gryzonie ulegały degeneracji. W trzecim pokoleniu myszy karmionych transgeniczną kukurydzą stwierdzono obniżoną zdolność reprodukcji, obniżoną odporność i zaburzenia metabolizmu.

- Badania dotyczące wpływu produktów GMO na zwierzęta, na podstawie których dopuszcza się towar do obrotu, nie są wiarygodne - podkreśla prof. Tadeusz Żarski z SGGW.

Również prof. Katarzyna Lisowska z Zakładu Inżynierii Genetycznej w Sosnowcu uważa, że wiedza na temat wpływu produktów GMO na człowieka jest tak niepełna, że konieczne są dalsze badania, a nie karmienie nimi ludzi.

- Opiniowałam projekt tej nowej ustawy - informuje pani profesor. - Przeczytałam kilkadziesiąt publikacji i z całą odpowiedzialnością mówię, że nauka w żaden sposób nie udowodniła, że jest to bezpieczne. Owszem, jest dużo publikacji pozytywnych, ale pochodzą z laboratoriów, które pracują dla firm czerpiących zyski z produkcji GMO. Badania niezależnych naukowców potwierdzają natomiast negatywny wpływ GMO na zdrowie doświadczalnych zwierząt i środowiska.

Już siejemy kukurydzę

Właściwie uprawy kukurydzy GMO w Polsce już są. Tyle, że Komisja Europejska o nich nie wie. Nic dziwnego. Kiedy w 2008 r. NIK próbował się dowiedzieć, jaki obszar Polski zasiewa się zmodyfikowanym ziarnem, próżno szukał informacji w ministerstwie rolnictwa i w ministerstwie środowiska.

Dopiero w Polskim Związku Producentów Kukurydzy udało się kontrolerom dowiedzieć, że ziarnem MON810 zasianych jest już 3 tys. ha. Nie przeszkodził rolnikom fakt, że sprzedaż genetycznie modyfikowanego materiału siewnego jest w Polsce zakazana. To martwy przepis, bo nasiona przywozi się z Niemiec, Słowacji i Czech i nie grozi za to żadna kara.

Sztandarowym hasłem zwolenników upraw GMO w Polsce jest obawa przed sankcjami finansowymi, jakie UE ma nałożyć na kraj, który wysiewu kukurydzy zabroni.

- Jednak już sześć krajów (Niemcy, Austria, Francja, Grecja, Węgry i Luksemburg) wprowadziły u siebie zakaz upraw GMO - zauważa europoseł Janusz Wojciechowski. - I żadnych kar nie płacą. Owszem, niektóre jeszcze swoje stanowisko muszą obronić, ale to już się udało Austrii i Węgrom. Co ciekawe, Polska poparła te kraje. Czyżby Austriakom GMO szkodziło, a Polakom nie?

Austriacy są swego pewni. W końcu ich rząd zlecił niezależnym naukowcom badania i na tej podstawie stwierdził, że GMO niesie ze sobą zagrożenia.

Ile zjedliśmy genetycznie zmodyfikowanej soi

- Myśmy już niezłą porcję GMO zjedli i to na początku lat 90. - zauważa prof. Znamirowska. - Aby zwiększyć masę wędlin, dodawano do nich soję i była to soja GMO. Żaden producent nie wymagał wtedy od swojego dostawcy świadectwa jej pochodzenia tej. Dopiero w 2001 r. weszła ustawa, która sprawiła, że producenci zaczęli wymagać certyfikatów pochodzenia.

Dziś UE dopuszcza sadzenie kukurydzy GMO, a także obrót genetycznie modyfikowanym rzepakiem, soją, bawełną, burakiem cukrowym. Prawo nakazuje, by na produktach znajdowała się informacja, czy zawierają składniki GMO. I na półkach sklepowych nie brakuje oleju sojowego z takim "ostrzeżeniem" na etykietach.

Nie ma odwrotu?

Uprawy GMO na świecie rosną. Najwięcej sadzi się soi, kukurydzy, bawełny, rzepaku. Wydaje się przed ludzkością nie ma już innej drogi.

- Głównym celem upraw GMO jest wyprodukowanie jak najwięcej żywności - aby wyżywić świat - przypomina prof. Marek Zin z Wydziału Biologiczno-Rolniczego na Uniwersytecie Rzeszowskim. - W Polsce, Europie, USA nie ma głodu, ale jest w Azji, w Afryce. Dlatego szkodliwość tej żywności jest jednak drugorzędna, bo na pierwszym miejscu stoi konieczność wyżywienia ludzi.

Zin przyznaje, że jest to droga na skróty: - To, co przez miliony lat matka Ziemia, Natura układała w naszym genotypie i w genotypie wszystkich organizmów, by dostosować do dzisiejszych warunków życia, my chcemy na szybko poprzestawiać, żeby osiągnąć zamierzony cel. Jakie są tego skutki uboczne, nie wiemy. Trzeba długiego okresu, żeby wykazać, czy ludzkości poszła w dobrym, czy złym kierunku. Większość ekologów przestrzega: bądźmy ostrożni, czujni. Chętni do zakazów są zwłaszcza ci, którzy mają żywność, bo "co będziemy ryzykować". Ale dla krajów biednych odpowiedź nie jest już tak oczywista.

Jest też interes producentów roślin i żywności GMO. Słynny koncern Monsanto, który sprzedaje 90 proc. nasion roślin genetycznie modyfikowanych, tylko w 2008 r. wydał na lobbing prawie 9 mln dolarów i hojnie wspierał polityków amerykańskich wszystkich opcji.

Europa jest rynkiem, na który wielki producent spogląda łakomym okiem. I nie wiadomo, jak długo w Unii wystarczy woli politycznej, by nie otworzyć mu szeroko drzwi

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie