Nadzieja też może uleczyć

Antoni Adamski
Antonio Pelingen - pochodzi z Filipin. Leczył w Indiach, Nowej Zelandii, Holandii, Niemczech. Od kilkunastu lat przyjeżdża do Polski. Na swą działalność ma oficjalne zezwolenie polskich władz.
Antonio Pelingen - pochodzi z Filipin. Leczył w Indiach, Nowej Zelandii, Holandii, Niemczech. Od kilkunastu lat przyjeżdża do Polski. Na swą działalność ma oficjalne zezwolenie polskich władz. TADEUSZ POŹNIAK
Chorzy, którym nie pomaga konwencjonalna medycyna, szukają pomocy u uzdrowicieli.

Uzdrawiać mogą nie tylko lekarz, preparaty farmakologiczne i nowoczesna aparatura medyczna. Uzdrawiać może także modlitwa. Dziennikarz Nowin poddał się zabiegowi u uzdrowiciela z Filipin.

Krzysztof spieszy się, bo za godzinę musi być z powrotem w szpitalu. Leży w Rzeszowie na oddziale onkologicznym od stycznia i jeszcze tego samego dnia czeka go kolejny zabieg. Ma złośliwego guza, który umiejscowił się w nosie. Był u uzdrowiciela pięć lat temu, gdy cierpiał na raka ślinianki. Wtedy Antonio Pelingen, Filipińczyk, który leczy za pomocą rąk, pomógł. Po drugim seansie nowotwór ustąpił.

- Gdy Filipińczyk dotykał mnie po raz pierwszy, odczułem lekkie dreszcze. W czasie drugiego seansu spociłem się i poczułem nagły uderzenie gorąca. To był przypływ potężnej energii, która przyniosła mi ozdrowienie - mówi pan Krzysztof, który z nadzieją wchodzi do gabinetu Filipińczyka.

Na zabieg zwolnił się u ordynatora: "Niech pan idzie, to nie zaszkodzi" - powiedział lekarz.

Bolała noga - wykryto nowotwór

Przypadek Leszka jest trudniejszy. Do gabinetu wchodzi matka i mówi, że chory nie jest w stanie wejść na drugie piętro. Leszek ma 17 lat i porusza się na wózku inwalidzkim. Bardzo blady, 13 zabiegów chemioterapii, jakie pobrał w ciągu 9 miesięcy zniszczyło mu włosy.

Mówi z trudem. Choroba zaczęła się od bólu w nodze. Od września 2005 do marca 2006 był leczony przez ortopedę. Lekarze nie wykryli niczego niepokojącego. W tym czasie w brzuchu rozwijał się nowotwór. To on uciskał nerwy i powodował ból w nodze.

W kwietniu w czasie operacji w Rzeszowie, w jego brzuchu rozlał się potężny krwiak. Dopiero wtedy odkryto nowotwór. Leszka natychmiast przewieziono do Instytutu Onkologii w Warszawie. Jest tam - z przerwami na pobyt w domu - leczony do dziś. Lekarze obawiają się, by nie doszło do przerzutów.

Leszka wnoszą na wózku do mieszkania na parterze, użyczonego przez sąsiada. Zabieg trwał ok. 15 minut.

- Syn bardzo tu chciał przyjechać. Ma nadzieję, że to mu pomoże - mówi jego matka.
Lekarka uwierzyła…

W specjalnej księdze wyłożonej w poczekalni znajdują się wpisy ponad 80 pacjentów. Autorką jednego jest doktor medycyny M.D.: "Jako lekarz nie jestem w stanie pomóc samej sobie, a choruję na raka. Po pierwszej wizycie u Filipińczyka wskaźniki nowotworowe spadły u mnie o kilkadziesiąt. Wykształcona w tradycyjny sposób, na własnym przykładzie uwierzyłam w niekonwencjonalne metody leczenia. Czuję wyraźną poprawę i mam nadzieję na pełne wyzdrowienie".

To modlitwa leczy

Antonio Pelingen pochodzi z Filipin, z Baguio City z rodziny, w której matka, brat i kuzyn objawiali zdolności uzdrawiania. Kiedy chodził do szkoły, leczył schorzenia u kolegów, nawet nastawiał złamane kości.

Przełom nastąpił, gdy w ewangelii przeczytał o uzdrowieniach, jakich dokonywał Chrystus.

- Nie mam żadnej metody leczenia - mówi Antonio Pelingen - Po prostu modlę się do Boga, polecając mu chorego. Kładę ręce nad chorymi fragmentami ciała i przekazuję dobrą energię. Pochodzi z medytacji i modlitwy, wzmacnianej przez wiarę i modlitwę pacjenta.

Poczułem strumień ciepła

Gdy kładę się na leżance, Antonio Pelingen najpierw ugniata mi mięśnie ramion i pleców. Później kładzie na te miejsca ręce. Przez moje ciało przepływa dreszcz, który wyobrażam sobie jako strumień energii. Na zakończenie Filipińczyk podnosi ręce i słyszę słowa modlitwy w nieznanym języku. Mogę zrozumieć z niej tylko powtarzające się słowo: "Jezus". Po seansie czuję odprężenie i spokój. Tego dnia do późnego wieczora nie odczuwam zmęczenia.

Zioła, energia i "Jezu pomóż!"

Siedząca w poczekalni pacjentka - pani Zofia tak wyjaśnia metody medycyny niekonwencjonalnej: "W 20 procentach działają przepisane zioła, w 30 proc. - energia uzdrowiciela, a w 50 procentach jego apel: Jezu, pomóż!" Pani Zofia przyszła tu z matką, która cierpi na rwę kulszową. Nie może korzystać z aparatury medycznej, bo ma wszczepiony rozrusznik serca.

- Bóle się nasilają. Wzięłam 80 zastrzyków, byłam na rehabilitacji. Nic nie pomogło. Na moje schorzenie nie ma lekarstwa. Lekiem może być wiara, że Bóg mi pomoże. Dlatego tu jestem. Tu przychodzą ludzie pełni wiary - mówi staruszka (81 lat).

- Ja tam w cuda nie wierzę - wtrąca siedzący w poczekalni starszy pan.

- Czemu pan tu przyszedł? - pytam.

- Bo jestem życzliwie do Filipińczyka nastawiony - odpowiada - Wie pan, jaka jest ta nasza oficjalna medycyna. Lekarz nie widzi człowieka, tylko jego chorą nerkę. Leczy skutki i objawy, nie docieka przyczyn.

Łukasz pracuje jako tłumacz u Filipińczyka.

- Dziś był tu ksiądz z zaawansowaną cukrzycą. Kiedy dowiedział się, że uzdrowiciel odwołuje się do Boga był bardzo zbudowany - mówi.

Łukasz pochodzi z Brzegu Opolskiego, gdzie jest wielu protestantów. Uzdrawianie poprzez odwoływanie się do Boga nie jest dla niego nowością. Kilkakrotnie widział pastora modlącego się nad chorym. Modlili się z nim wszyscy wierni. Był świadkiem kilku uzdrowień, do jakich doszło w zborach.

Łukasz daje mi broszurkę o energoterapii: "Proces uzdrawiania jest właściwie procesem przypominania, kim jesteś". Jesteś człowiekiem, który cierpi, lecz wie, że to cierpienie ma go czegoś nauczyć. A gdy przerobi tę trudną "lekcję" choroba ustępuje".

Zabieg u filipińskiego uzdrowiciela kosztuje 120 zł.

PS. Imiona chorych zostały zmienione.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie