Nastolatki już mogą się szczepić, ale jak obserwują lekarze zainteresowanie na razie jest średnie. Z czego to wynika?

Beata Terczyńska

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Rodzice mogą zapisywać na szczepienia przeciw COVID-19 dzieci w wieku 12 - 15 lat. Jak słyszymy, na razie zainteresowanie jest średnie. Lekarze przypuszczają, że to dlatego, iż pandemia jest w odwrocie, więc gro myśli, po co zatem się szczepić. Dwa – dzieci i młodzież łagodniej znoszą chorobę i rzadziej mają komplikacje.

Przypomnijmy. Od 7 czerwca na szczepienia Pfizerem może być zapisywana młodzież w przedziale wiekowym 12 - 15 lat. Na Internetowym Koncie Pacjenta dziecka można znaleźć e-skierowanie. Wystarczy później skontaktować się z wybranym punktem szczepień, zadzwonić na bezpłatną infolinię Narodowego Programu Szczepień: 989, wysłać SMS na numer 664 908 556 lub 880 333 333 o treści: SzczepimySie albo zapisać się poprzez e-rejestrację dostępną na stronie głównej pacjent.gov.pl.

Mariusz Małecki, prezes Porozumienia Podkarpackiego Związku Pracodawców Opieki Zdrowotnej, specjalista medycyny rodzinnej obserwuje, że na razie na starcie zainteresowanie szczepieniem nastolatków jest średnie. Dlaczego? Co powstrzymuje część rodziców?

- Do niczego nam to nie jest potrzebne. Nie wyjeżdżamy na wakacje za granicę. Nie mieszkamy z dziadkami. Nie będę syna stresować, bo boi się zastrzyków jak ognia - mówi pani Anna, mama 13-latka.

A co obserwuje doktor?

- W tej chwili w ogóle spadła liczba zachorowań. Wygląda to tak, jakby pandemia się skończyła i pewnie stąd nie ma tak dużej presji do zaszczepienia dzieci – przypuszcza. – Poza tym większość rodziców zdaje sobie sprawę, że nawet jeżeli pociecha zetknie się z koronawirusem, to przechoruje łagodnie. To pewnie też ma wpływ na mniejsze zainteresowanie.

A szkoda, bo ważne jest, aby uodporniło się jak najwięcej ludzi.

- Im większa część społeczeństwa będzie zaszczepiona, tym lepiej w kontekście ochrony przed kolejną falą pandemii – podkreśla lekarz rodzinny. - Dlatego dobrze, że taka możliwość otworzyła się także dla nastolatków, bo jest szansa na zwiększenie tego odsetka.

Przyznaje, że dzieci chorują na COVID-19 w sposób bardzo skąpo objawowy, łagodny, a bywa tak, że w ogóle nic się im nie dzieje, nie mają żadnych dolegliwości. Powikłania też są niezwykle rzadkie. Ale tu nie o to chodzi. Rzecz w tym, aby dzieci i młodzież nie transmitowały wirusa na domowników: rodziców czy dziadków, czyli na grupy już mocno zagrożone.

- Proszę zwrócić uwagę, jak przebiegały poszczególne fale pandemii. One generalnie zbiegały się z otwarciem szkół – zwraca uwagę. – W tych szczepieniach nastolatków chodzi więc nie tyle o ochronę tej grupy wiekowej, lecz główne założenie jest takie, by przerwać przenoszenie wirusa.

Dodaj ogłoszenie