Nasza kamienica się wali

Norbert Ziętal
- Nasza kamienica to obraz nędzy i rozpaczy. Wymaga natychmiastowego remontu, inaczej się zawali - twierdzi Mieczysław Jagieło.
- Nasza kamienica to obraz nędzy i rozpaczy. Wymaga natychmiastowego remontu, inaczej się zawali - twierdzi Mieczysław Jagieło. NORBERT ZIĘTAL
Mieszkańcy kamienicy przy ul. Kazimierza Wielkiego od wielu lat nie mogą się doprosić remontu. Dlaczego?

Miasto twierdzi, że nie można zorganizować spotkania z prywatnymi właścicielami mieszkań, a tylko wtedy mogą być podjęte decyzje.

Ulica Kazimierzowska to reprezentacyjna ulica w mieście. Kamienica z nr 20 straszy nie tyko odrapaną elewacją.

Do generalnego remontu

- Praktycznie wszystko nadawałoby się do remontu. Ale my chcemy, żeby zreperowane zostały choćby najpilniejsze rzeczy - mówi Mieczysław Jagieło, lokator.

Twierdzi, że nigdy nie było w tej kamienicy generalnego remontu. Nie licząc drobnych, doraźnych napraw. On w tej sprawie interweniuje od kilkunastu lat.
W kamienicy są cztery mieszkania. Dwa lokatorskie, należące do miasta i dwa prywatne. Razem właściciele tworzą wspólnotę.

Spadające cegły

- Gdy była wichura, cegły zaczęły odpadać z komina. Spadły na chodnik. Na szczęście było to w nocy, gdy nikt tamtędy nie chodzi. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby cegły oderwały się w dzień - mówi Jagieło.

Twierdzi, że doraźne remonty robione są bezmyślnie. - Kiedyś w sąsiedniej kamienicy pękła rura. Woda zaczęła przeciekać przez ścianę na naszą klatkę schodową. Co zrobili fachowcy? Zamiast zlikwidować przyczynę, czyli pękniętą rurę, na naszej ścianie nałożyli grubą wartę cementu, a na to płytki z glazury. I gdzie tu rozum? - dziwi się pan Mieczysław.

Wspólnota nie chce się zebrać

Miasto twierdzi, że nie może przeprowadzić remontu, bo nie jest w stanie doprowadzić do zwołania zebrania wszystkich właścicieli kamienicy, czyli tzw. wspólnoty. A tylko wtedy można podjąć jakieś decyzje.

- Miasto ma w tej kamienicy 49 proc. udziałów. Dwóch prywatnych właścicieli 51 proc. Aby przeprowadzić remont albo nawet przegłosować zwykłą uchwałę, trzeba zwołać zebranie, a to się dotychczas nie udało - tłumaczy Witold Wołczyk z Kancelarii Prezydenta Przemyśla.

- Będziemy jeszcze raz próbować zwołać zebranie wspólnoty. Bez tego nie ruszymy - mówi Wołczyk.

Budynek nie jest w rejestrze

Mieszkańców zaskakują takie argumenty.

- Niedawno słyszeliśmy, że miasto dostało sporo pieniędzy na remonty zabytków, w tym kamienic przy Kazimierzowskiej i Franciszkańskiej. Wtedy jednak okazało się, że nasz budynek został pominięty, bo nie jest wpisany do rejestru zabytków - opowiada Jagieło.

Dlaczego? Bo w tej sprawie także konieczne jest zebranie wspólnoty, czyli przedstawicieli miasta i prywatnych właścicieli. I to oni muszą się zwrócić do konserwatora zabytków z wnioskiem o wpisanie budynku na listę.

- To skandal, że taka kamienica nie jest wpisana do rejestru zabytków. Gdy się wprowadzałem, to wiedziałem, że biorę mieszkanie do remontu. Sporo rzeczy w tej kamienicy zrobiliśmy sami. Dlaczego stale mamy dokładać? - dziwi się pan Mieczysław.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie