Nauczyciele walczą o maturalne pieniądze

Beata Terczyńska
- Jeśli nie będzie innego wyjścia, pójdziemy do sądu - zapewniają nauczyciele z Podkarpacia.

Przykładem dla nich są nauczyciele z Pomorza, którzy jako pierwsi wywalczyli zapłaty za poprawę ustnych matur.

Sprawa dotyczy jeszcze 2005 roku. Wtedy to po raz pierwszy wprowadzono na maturze nowe zasady. Egzaminy pisemne dostali do poprawy egzaminatorzy spoza szkoły.

- Inaczej było z egzaminami ustnymi - opowiada Maria Grek, germanistka z Dębicy.

- Przeprowadzaliśmy je sami. I nie tylko w swojej szkole, ale także w innych. Trzeba było tam dojechać i egzaminować od rana do wieczora. Za ciężką pracę nikt nam nie zapłacił ani złamanego grosza. Mam znajomych polonistów, którzy przez pracę poza swoją szkołą tracili godziny nadliczbowe. Byli więc podwójnie stratni.

Nauczyciele mogli liczyć jedynie na dodatek motywacyjny, przyznawany przez dyrektora szkoły.

- Najwyższy to 7 proc. Wychodziło, więc zaledwie ok. 50 - 60 zł - dodaje Maria Grek.

- W niektórych szkołach jeszcze mniej, bo tam dodatki ustalono na 1 - 2 proc.
Na razie do rzeszowskiego sądu nie trafił jeszcze pozew o zwrot pieniędzy za pracę przy maturach. Ale nauczyciele twierdzą, ze to się może zmienić.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie