Nie będzie budżetu, nie będzie koszykówki żeńskiej w AZS-ie Rzeszów

Tomasz Ryzner
Jeśli "akademiczki” nie otrzymają finansowego wsparcia, ich ekstraklasowa przygoda zakończy się na jednym sezonie.
Jeśli "akademiczki” nie otrzymają finansowego wsparcia, ich ekstraklasowa przygoda zakończy się na jednym sezonie. KRZYSZTOF KAPICA
Nie jest pewne, czy AZS Rzeszów wystartuje w przyszłym sezonie w ekstraklasie. Możliwe, że nasz zespół w ogóle zniknie z ligowych rozgrywek. Wszystko przez brak środków.

Może w Jarosławiu

Może w Jarosławiu

W minionym sezonie AZS ze względu na brak odpowiedniej hali w Rzeszowie grał w Łańcucie. W kolejnym "akademiczki" są przymierzane do sali IV LO w Rzeszowie.

W poszukiwaniu finansowego wsparcia działacze wysłali jednak sygnał do Jarosławia. Gdyby tamtejszy ratusz przyznał AZS-owi 350 dotacji, "akademiczki" grałyby w nadsańskim mieście.

Komisja sportu na razie jednak kręci nosem na ten pomysł.

Aby rozegrać sezon bez poślizgów, nasza drużyna musiałaby mieć w klubowej kasie minimum 750 tysięcy. Jeśli nie zawiodą sponsorzy, może liczyć na góra połowę z tego. Druga część budżetu to na razie wielka niewiadoma.

Pojutrze działacze AZS-u spotkają się z Tadeuszem Ferencem, prezydentem Rzeszowa. Tematem będzie oczywiście finansowe wsparcie drużyny. W tym roku ratusz wsparł "akademiczki" kwotą 70 tysięcy złotych. 35 tysięcy pochłonęły koszty minionego sezonu, druga połowę dotacji AZS ma dopiero otrzymać.

- Bez wsparcia miasta nie ma szans, by dopiąć budżet - podkreśla Wilhelm Woźniak, prezes naszego klubu.

Szefowie AZS-u wskazują, że w innych miastach koszykarki mogą liczyć na daleko większą pomoc.

- ROW Rybnik, który wycofał się w trakcie sezonu z ekstraklasy otrzymał właśnie 710 tysięcy złotych na rozwój koszykówki źeńskiej - informuje Woźniak.

- Na naszym podwórku radni Tarnobrzegu wnioskowali, aby koszykarze Jeziora otrzymali 350 tysięcy do końca roku i 400 tysięcy w nowym. My wnioskowaliśmy o 350, dostaliśmy 70 - mówi.
Dlaczego AZS-owi potrzeba akurat 750 tysięcy.

- Liga ma liczyć 14 drużyn, co daje w samej fazie zasadniczej 26 meczów. Koszt jednego, nieważne wyjazdowego, czy u siebie to 7 do 10 tysięcy. Dorzućmy Puchar Polski, play-offy i mamy 300 tysięcy złotych - mówi Woźniak.

- Dochodzą do tego treningi, stroje, sprzęt, obóz i tak dalej. Pracujemy społecznie, ale wypada kogoś zatrudnić, w trójkę nie jesteśmy w stanie wszystkiego ogarnąć. W tym momencie wychodzi nam już pół miliona, a to wszystko jeszcze bez kosztów zawodniczek. 750 to minimum. Oczywiście taka suma wystarczy do walki o utrzymanie, a nie o ambitne cele - wylicza.

Szef AZS zaznacza, że jeśli do końca roku klub nie będzie mógł liczyć na przynajmniej 300 tysięcy, do ekstraklasy drużyna nie zostanie zgłoszona.

- 7 lat pracowaliśmy na to, by dostać się do najwyższej ligi. Jeśli jednak taka drużyna nie jest w Rzeszowie potrzebna, nie będziemy na siłę ciągnąć tego wózka - mówi Woźniak.

Jeśli AZS nie wyjdzie z finansowego impasu, nie zobaczymy go też w I lidze.

- Sponsorów ten poziom nie interesuje - dodał prezes AZS.

Termin zgłaszania drużyn do ekstraklasy mija 1 lipca.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie