Nie jesteśmy "zrzeszeniem miłośników liścia klonu"

    Nie jesteśmy "zrzeszeniem miłośników liścia klonu"

    PAWEŁ KUCA

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Warszawiak, rocznik 1946. Od października 1989 r. do lipca 1991 r. wiceminister rynku wewnętrznego w rządach Tadeusza Mazowieckiego i Jana Krzysztofa

    Warszawiak, rocznik 1946. Od października 1989 r. do lipca 1991 r. wiceminister rynku wewnętrznego w rządach Tadeusza Mazowieckiego i Jana Krzysztofa Bieleckiego, nadzorujący m.in. prywatyzację handlu i turystykę. Od października 1991 r. poseł na Sejm, początkowo członek Komisji Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów. Od października 1993 r. do lutego 1994 r. wiceprezes Rady Ministrów, minister finansów, w latach 1995-96 szef Urzędu Rady Ministrów, a od lutego 1996 r. do października 2001 r. wicemarszałek Sejmu. Od października 2001 r. marszałek Sejmu IV kadencji. Przynależność partyjna: 1967-68 i 1975-90 w PZPR, bez funkcji. Od 1990 r. członek-założyciel Socjaldemokracji RP, a po jej rozwiązaniu w 1999 r. członek SLD. Żonaty, jeden syn. Hobby: łamigłówki logiczne, bowling, gry towarzyskie, muzyka poważna i niepoważna, twórczość Stanisława Lema. ©Krystyna Baranowska

    Rozmowa z MARKIEM BOROWSKIM, marszałkiem Sejmu, jednym z liderów SLD: - Jaki sens ma weryfikacja w SLD, jeśli w kołach bez trudu przechodzą ją posłowie lewicy, którzy oszukiwali w Sejmie, głosując za nieobecnych kolegów, albo poseł, któremu prokuratura zarzuca, że naraził bank na wielomilionowe straty?
    Warszawiak, rocznik 1946. Od października 1989 r. do lipca 1991 r. wiceminister rynku wewnętrznego w rządach Tadeusza Mazowieckiego i Jana Krzysztofa

    Warszawiak, rocznik 1946. Od października 1989 r. do lipca 1991 r. wiceminister rynku wewnętrznego w rządach Tadeusza Mazowieckiego i Jana Krzysztofa Bieleckiego, nadzorujący m.in. prywatyzację handlu i turystykę. Od października 1991 r. poseł na Sejm, początkowo członek Komisji Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów. Od października 1993 r. do lutego 1994 r. wiceprezes Rady Ministrów, minister finansów, w latach 1995-96 szef Urzędu Rady Ministrów, a od lutego 1996 r. do października 2001 r. wicemarszałek Sejmu. Od października 2001 r. marszałek Sejmu IV kadencji. Przynależność partyjna: 1967-68 i 1975-90 w PZPR, bez funkcji. Od 1990 r. członek-założyciel Socjaldemokracji RP, a po jej rozwiązaniu w 1999 r. członek SLD. Żonaty, jeden syn. Hobby: łamigłówki logiczne, bowling, gry towarzyskie, muzyka poważna i niepoważna, twórczość Stanisława Lema. ©Krystyna Baranowska

    - Nie nazywajmy tego weryfikacją. Co roku potrzebna jest wymiana legitymacji i każdy powinien potwierdzić chęć przynależności do SLD. Jeżeli tego nie zrobi, bez niezręcznych sytuacji przestaje być członkiem partii.

    - Ta akcja w dużej mierze miała oczyścić szeregi SLD z ludzi nieuczciwych.

    - Ten proces trwa. Jak widać, nie jest to proste. Są członkowie SLD, którzy rozumieją, że jeśli są wobec nich wysuwane zarzuty, albo takie zarzuty mogą się pojawić, to sami powinni przynajmniej zawiesić funkcjonowanie w SLD.
    Są też tacy, którzy uparcie się trzymają. Może dlatego, że czują się niewinni, albo są bardzo przywiązani do SLD. Psychologicznie jestem to w stanie zrozumieć. Ale przynależność do partii politycznych nie jest przynależnością do "zrzeszenia miłośników liścia klonu". To jest przynależność do ugrupowania, które ma wytyczać kierunki rozwoju kraju.

    - Jest pan za tym, żeby tych ludzi usuwać z SLD?

    - Tak jest. Ja wypowiadam swój pogląd. Panie i panowie, jeśli ciążą na was zarzuty, albo mogą wam być postawione jakieś zarzuty, zawieście swoją działalność. Jeżeli nie, będę za tym, żeby stosowne instancje wyższe podejmowały odpowiednie, i to surowe, decyzje.

    - 70 proc. Polaków chce nowego premiera. Pan jest w tej grupie?

    - Nie. Te 70 proc. obywateli wyraża niezadowolenie z obecnego premiera. Trzeba pamiętać, że czym innym jest wymiana premiera. W polskich warunkach to bardzo poważna operacja. Na to trzeba mieć 231 głosów w Sejmie, trzeba to zrobić płynnie, trzeba wymienić cały rząd.

    - Nie obawia się pan, że bez wprowadzenia zmian, przy procesie spadku poparcia dla SLD, pana partia skończy jak AWS?

    - Nie, o ile to, co mamy do przeprowadzenia, wykonamy w sprawny sposób. Mówię o negocjacjach europejskich i wejściu Polski do UE, reformie finansów publicznych, oczyszczeniu szeregów SLD i stosowaniu na co dzień norm etycznych. Jeśli to będzie spełnione, SLD utrzyma pozycję silnej, choć na pewno nie tak mocarnej partii, jak w wyborach parlamentarnych, która będzie miała swój wpływ na kształtowanie sytuacji politycznej i społecznej.

    - Chciałby pan, żeby Jolanta Kwaśniewska kandydowała na prezydenta?

    - Nie umiem dzisiaj powiedzieć. W przeciwieństwie do niektórych, nie uważam, że jest to kandydatura bezsensowna. Na czym polega zaleta kandydowania Jolanty Kwaśniewskiej? Jej kandydowanie wynika ze słabości partii politycznych i polityków. Mamy do wyborów 2 lata. Jeśli partie zrozumieją, że ich prawdziwy interes jest tożsamy z interesem państwa i obywateli, to się podźwigną. Wtedy jeden czy dwóch ich przedstawicieli będzie w stanie wykazać, że są lepszymi kandydatami niż
    Jolanta Kwaśniewska. Jeśli tak nie będzie, pani Kwaśniewska jawi się jako kandydat, który jest do zaakceptowania przez znaczną cześć społeczeństwa.

    - SLD ją poprze?

    - Co będzie, zobaczymy. Będziemy musieli posłuchać trochę na temat programu. Z tego, jak postrzegamy ją dzisiaj, to - gdyby kandydowała ona i kandydat prawicowy -nasze głosy poszłyby raczej w kierunku Jolanty Kwaśniewskiej.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo