NOWINY24
    POLECAMY

    Popularne na Nowinach

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    Popularne na Nowinach

    • Test na nowe prawo jazdy 2020. Odpowiesz na te 12 pytań? [QUIZ]
    • Tutaj najrzadziej spotkasz mieszkańca. TOP 30 najsłabiej zaludnionych gmin
    • Magiczna zima w Bieszczadach. Połoniny całe w śniegu

    Nie lekceważyłbym Millera

    Nie lekceważyłbym Millera

    JAROMIR KWIATKOWSKI, PAWEŁ KUCA

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Nie lekceważyłbym Millera

    ©ARCHIWUM

    Rozmowa z KRZYSZTOFEM MARTENSEM, liderem podkarpackiego SLD: - Czy podziela pan pogląd, że rząd Leszka Millera już nie rządzi, tylko czeka na referendum europejskie?
    Nie lekceważyłbym Millera

    ©ARCHIWUM

    - Obserwuję takie zjawisko. Jeśli wygramy referendum, będzie to świetny moment na "nowe otwarcie", które pozwoli podjąć odważne decyzje dotyczące naprawy finansów publicznych.

    - Z premierem Millerem czy bez?

    - Nie wiem. Los rządu będzie zależał od wyników referendum, chociaż nie chciałbym, by referendum przekształciło się w plebiscyt poparcia dla rządu.

    - Student politologii Marcin Jurzysta napisał w "nowinach", że Miller na pewno odejdzie. Pytanie brzmi, kiedy.

    - Nie lekceważyłbym Leszka Millera. On mi imponuje odpornością psychiczną. Ja bym umarł po trzech miesiącach tak ciężkiej pracy, jaką wykonuje.

    - Józef Oleksy w ujawnionej niedawno prywatnej rozmowie z Moniką Olejnik mówił, że Miller stracił decyzyjność, nie słucha informacji o aferach i uważa, że wyniki badań są sfałszowane.
    - To ogląd Józefa Oleksego. W tej chwili trzeba uczciwie przyznać, że worek tzw. afer się wysypał, łącznie z atakiem na Mariusza Łapińskiego i jego absolutnie histeryczną reakcją.

    - Po tej reakcji można sądzić, że dziennikarze "Rzeczpospolitej" trafili bardzo celnie.
    - Uważnie czytałem ten tekst. 9 mld zł, które wydajemy na leki, to ogromne pieniądze. Zarobki firm farmaceutycznych są gigantyczne, porównywalne do handlu narkotykami. Łapiński naruszył wiele interesów, zmuszając firmy farmaceutyczne do obniżenia cen. Wyjął im z kieszeni 1 mld zł. Podkarpackiej służby zdrowia uczyłem się 3 miesiące, bo chciałem się wziąć za jej porządkowanie. W efekcie miałem telefony z pogróżkami.

    Mentalność jak w "gangu złodziei"
    - Ostatnio SLD wyciągnął zgraną kartę Telegrafu i zaczyna wojnę z PiS na komisje śledcze. Może te działania oznaczają, że szefowie Sojuszu nie mają już żadnej strategii działania i dlatego walą na oślep?

    - Zgadzam się, że puszczają im nerwy. Kiedyś SLD był postrzegany jako partia, która załatwia wewnętrzne spory we własnym gronie. Dziś są one załatwiane w mediach. Natomiast PiS to dla mnie ferajna, która działa na zasadzie "gangu złodziei". Nie mówię, że oni sami są gangiem złodziei, ale że panuje tam taka mentalność. Bracia Kaczyńscy prawdopodobnie brali pieniądze poprzez Telegraf, Art B i jednocześnie cały czas krzyczeli "łapać złodzieja".

    - Niech pan to udowodni.
    - Nie jestem w stanie. Gdybym miał taki dowód, to powinienem natychmiast udać się do prokuratury.

    - Dlaczego więc oskarża pan bez dowodów?
    - W taki sposób działają bracia Kaczyńscy. Wiecie panowie, że pan Maciej Zalewski, niegdyś prominentny działacz PC, został skazany w I instancji przez sąd za ostrzeżenie szefów Art B przed aresztowaniem i wzięcie od nich sporej łapówki. Znalazłem też wypowiedź Andrzeja Drzycimskiego, rzecznika prasowego prezydenta Lecha Wałęsy, że prezydent na bieżąco otrzymywał z prokuratury i UOP informacje o zamierzonych aresztowaniach w aferze Art B. Sprawę powierzył Lechowi Kaczyńskiemu, który był szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Szefem kancelarii prezydenta był Jarosław Kaczyński. Obaj mieli dostęp do tajnych informacji, również do informacji o zamierzonym aresztowaniu Bagsika i Gąsiorowskiego. W procesie Zalewskiego udowodniono, że Art B miało powiązania z Telegrafem. Pan Zalewski pracował wtedy w randze sekretarza stanu w BBN lub w kancelarii, był więc podwładnym Kaczyńskich.
    Teraz na podstawie hipotez formułowanych przy okazji afery Rywina, ja mogę ukuć hipotezę w sprawie braci Kaczyńskich. Możemy założyć, że pan Zalewski dostał telefon z nieba z informacją o planowanym aresztowaniu szefów Art B. Postanowił się wzbogacić, więc udał się do obu panów z tą informacją. Lecz czy nie bardziej prawdopodobna jest hipoteza, że Zalewski, jako podwładny Kaczyńskich, został przez nich wysłany do szefów Art B, a informację o aresztowaniach miał nie tylko pan Zalewski, ale przede wszystkim pan Kaczyński?

    - Hipoteza hipotezą, ale od tamtej pory minęło 10 lat i jakoś nikt jej jeszcze nie udowodnił.
    - Udowodnił. Panu Maciejowi Zalewskiemu.

    - Pan mówi, że Zalewski działał na zlecenie Kaczyńskich. Na to jednak dowodów nie ma. Porównuje pan też tę sprawę z aferą Rywina. W sprawie Rywina wielu prominentnych działaczy obozu lewicy lub z nim związanych zostało przyłapanych na jawnych mataczeniach. To duża różnica.
    - Wydaje mi się, że swoich poleceń nie pamiętają także bracia Kaczyńscy. I biorę odpowiedzialność za te słowa.

    Lawina nie jest jedynym świadkiem
    - Czy pana nie dziwi, że Anatol Lawina, b. wysoki urzędnik NIK, od którego zeznań zaczęła się wymiana ciosów między SLD i PiS, przypomniał sobie te sprawy dopiero teraz?

    - Pan Lawina zeznawał w czasach, kiedy rządziła AWS. Jeśli chodzi o finansowanie z FOZZ, nie jest jedynym świadkiem. Jest jeszcze np. pan Pineiro.

    - Pineiro był bohaterem propagandowego filmu "Dramat w trzech aktach", wyemitowanego przez telewizję publiczną w czasie kampanii wyborczej w 2001 r. To niewiarygodny świadek.
    - W oczach pana Kaczyńskiego.

    - Nie tylko. Stowarzyszenia dziennikarskie podważyły ten film z punktu widzenia rzetelności dziennikarskiej. Kiedy TVP puściła ten film w czasie kampanii wyborczej, nawet prezydent Kwaśniewski miał powiedzieć do prezesa Roberta Kwiatkowskiego: "Ty wiesz, co puściłeś?!". Tak podawały gazety.
    - Rozumiem. Ale problem znowu jest taki: "łapać złodzieja". W chwili, kiedy pojawiają się jakieś fakty dotyczące panów Kaczyńskich, natychmiast jest kontratak. Pineiro - niewiarygodny, Lawina - przypadek medyczny itd.

    - Lawina zeznał, że z FOZZ brały pieniądze wszystkie partie oprócz PSL. Brała więc także SdRP. A liderzy SLD chcą sprawdzać tylko Kaczyńskich. Po drugie, wiadomo, że Lawina chciał sprawą FOZZ zainteresować właśnie Kaczyńskich. Po co, skoro według pana byli w to zamieszani?
    - Myślę, że Lawina zwraca się z całą swoją wiedzą do tych, którzy aktualnie rządzą i nie mogą mu zaszkodzić. Jeśli są wątki dotyczące SdRP, trzeba je wyjaśnić.

    - Tu się pan znacznie różni od swoich kolegów z Warszawy. Oni chcą sprawdzać tylko PC. To też zasada "łapać złodzieja".
    - To odpowiedź na strategię, którą od lat stosują Kaczyńscy.

    - Zeznania Lawiny mogą uruchomić lawinę, bo za chwilę Kaczyńscy wyciągną wam "moskiewskie pieniądze". Sprawę umorzono za rządów SLD.
    - Możliwe. Twierdzę jednak, że afera FOZZ zdecydowanie nadaje się do zbadania przez komisję śledczą.

    - Znowu ma pan inne zdanie od władz SLD. One nie chcą badać FOZZ, lecz finansowanie PC.
    - Ta zmiana nastąpiła po wypowiedzi Kaczyńskiego, że jesteśmy grupą przestępczą. Najpierw był wniosek w sprawie FOZZ, potem wypowiedź Kaczyńskiego, wreszcie SLD zawęził wniosek do sprawy Telegrafu.

    IV Rzeczypospolita to mrzonki
    - Ostatnie afery świadczą o tym, że stan polskich elit jest fatalny.

    - Zgoda. Szybka poprawa tej sytuacji nie jest możliwa. Dlatego postulaty budowy IV Rzeczypospolitej to mrzonki.

    - III RP naprawić się nie da. IV RP zbudować się nie da. Ślepy zaułek.
    - Nie da się wymienić całej klasy politycznej. To wyborcy mogą spowodować, że zostanie dopuszczona "świeża krew". Dzisiaj wygląda na to, że będzie to polegało na dopuszczeniu do władzy Samoobrony i LPR. Dopiero po katastrofie ich rządów będzie możliwa wymiana elit.

    - Coś jednak można zrobić już dziś. Szefem TVP jest wasz człowiek, któremu w sprawie Rywina ufa zaledwie kilka proc. Polaków. Dlaczego nie wyślecie ozdrowieńczego sygnału i go nie odwołacie?
    - Myślę, że jeśli dojdzie do nowego otwarcia, będzie to jeden z jego elementów. Natomiast do nowego otwarcia nie dochodzi, ponieważ istnieje w SLD przekonanie, że jeśli uczynimy wyłom w naszym murze, to "hordy dzikusów" wedrą się do naszego zamku i rozpoczną jego grabież. Był moment, że poseł Lewandowski z SLD sam zaapelował o dymisję Kwiatkowskiego. Natychmiast ze strony opozycji pojawiło się żądanie kilkunastu następnych dymisji w rządzie, KRRiT.

    - Niektórzy liczą na to, że wejście Polski do UE wymusi zmianę elit.
    - Nie zgadzam się. Nie wiem nawet, czy nie będzie pogorszenia stanu elit. Polityka jest teraz tak irytująca, że coraz mniej wartościowych ludzi ma na nią ochotę. Wyobraźmy sobie, że z obecnych polskich polityków do Parlamentu Europejskiego zostanie "wyjętych" 50 osób. Załóżmy, że z Podkarpacia wyjedzie do Brukseli trzech poważnych polityków: Stanisław Zając z ZChN, Jan Tomaka z PO i Aleksander Bentkowski z PSL. Na ich miejsce będzie bardzo trudno znaleźć polityków podobnego kalibru.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo