Nie napawam się sobą

Andrzej Piątek
KRYSTYNA BARANOWSKA
Rozmowa z JACKIEM BRACIAKIEM: - Po sukcesach w filmie "Edi" i Teatrze Powszechnym w Warszawie - nagle Rzeszów, gdzie pełną parą idą próby sztuki Neila La Bute "Kształt rzeczy" w reżyserii Tomasza Mana, z panem w roli Adama. Jak do tego doszło?

- Sprawcą tego jest właśnie Tomek, który jako student reżyserii w Akademii Teatralnej w Warszawie zaprosił mnie do swojego spektaklu - egzaminu: "Zbrodni i kary" wg. Dostojewskiego. Kiedy został kierownikiem literackim i reżyserem w Teatrze Siemaszkowej zaproponował mi zagranie w Rzeszowie.

- Udało się to pogodzić z zajęciami w Teatrze Powszechnym i telewizji?

- Tak. Ponadto spotkałem się w Rzeszowie z życzliwością - zwłaszcza dyr. Zbigniewa Rybki, dostałem na okres mojej pracy mieszkanie, do którego zechcę sprowadzić żonę z najmłodszą z moich trzech córeczek, dwumiesięczną Marysią.

- Kim jest Adam?

- Młodym człowiekiem poszukującym kogoś, kto go zaakceptuje. Akceptacja jest czymś, czego wszyscy potrzebujemy. Jeśli jesteśmy akceptowani, stajemy się zdolni do wielu czynów. To m.in. chce nam powiedzieć La Bute w "Kształcie rzeczy": premiera 27 września.

- Dwa cytaty z "Ediego": Raj jest tam gdzie idziesz, piekło tam gdzie stoisz, i drugi z pana kwestii: Wigilia jest zawsze wtedy, kiedy my tego chcemy. Czy bardzo się pan zżył z rolą Jureczka?
- Kiedy pan to czytał, ciarki mi przeszły po krzyżu. To świadczy, że nadal jestem emocjonalnie z tą rolą związany. Chociaż nie należę do osób, które napawają się sobą - ilekroć oglądam "Ediego" za każdym razem wynajduję coś, co bym mógł poprawić. Ale kIedy dostałem tę rolę, ucieszyłem się, bo między mną, a Jureczkiem jest pewne podobieństwo.

- Czego dotyczy?

- Wrażliwości i zachowań. Miewałem w życiu kłopoty, że za szybko i często źle reagowałem w niektórych sytuacjach. To jest film o miłosierdziu. Jeśli w tym pojęciu mieszczą się miłość i wybaczenie.

- W jakich okolicznościach dostał pan tę rolę?

- Piłem całą noc na imprezie. Rano wsiadłem do taksówki, wdałem się w awanturę z taksówkarzem, który podbił mi oko. Z takim okiem, cuchnący wódą udałem się na casting. Stan w jakim byłem i wygląd okazały się przydatne. Ale za dwa tygodnie był drugi casting, już na trzeźwo. Byłem niespokojny, czy tym razem się sprawdzę. Ten casting również wygrałem, reżyser Piotr Trzaskalski zaakceptował mnie i tak dostałem rolę Jureczka.

- Grał pan z Henrykiem Gołębiewskim, idolem młodych widzów seriali lat siedemdziesiątych: "Stawiam na Tolka Banana" i "Pan Samochodzik i Spółka". Jak wam się pracowało?
- Istotą jego i mojej roli było to, by być zawsze na odpowiednio wysokim poziomie emocji. Myśmy porozumiewali się z reżyserem monosylabami, to nie były żadne wnikliwe rozmowy. Moim zdaniem, aktorstwo musi być poparte prawdą. Forma jest tylko rysunkiem, jego wypełnienie powinno być najbardziej prawdziwe. Moja współpraca z Heniem Gołębiewskim - Edim, przemiłym, otwartym, nie obfitowała w przygody, ani anegdoty. Była dość prozaiczna, ale co przeżyliśmy i co potem w związku z tym filmem nas spotkało, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania.

- A było to pięć nagród na Festiwalu Filmowym Gdynia 2002 - jedna dla pana za najlepszą rolę drugoplanową. Ponadto nagroda "Orła" 2003 w Warszawie. Było kilka nagród w USA, chociaż nominacji na nominowanie do "Oscara" "Edi" nie otrzymał?
- Nie można nominować filmu z Europy, w dodatku z Polski, bez masy pieniędzy na promocję.

- Skąd pan pochodzi?

- Urodziłem się i wychowałem w Rzekcinie. To wioska - 13 dymów, koło Gorzowa Wielkopolskiego.

- Wielkopolanin - twardy, nieustępliwy, przedsiębiorczy, zaradny. Czy jest pan taki?

- Oj, nie. Może dlatego, że poznańskie korzenie zostały przeplecione lubelską beztroską, marzycielstwem, fujarką wierzbową i bosymi nóżkami za krowami po trawie. Po czterech klasach podstawówki w rodzinnej wiosce, zbiorczej szkole gminnej i technikum mechanizacji rolnictwa zdawałem do Akademii Teatralnej w Warszawie. W dziadkowej koszuli ze lnu - na szczęście. I zdałem.

- Komisji przewodniczyli Wojciech Siemion i Franciszek Pieczka?

- Nie, była tam Maja Komorowska. Wybiegła po pierwszym etapie na korytarz, przejechała mi dłonią po twarzy i powiedziała: Dobrze, bardzo dobrze... Tym swoim nosowym głosem namaściła mnie.

- Dlaczego chłopak z wioski tak daleko od szosy zapragnął zostać aktorem?
- Chciał być w lepszym, piękniejszym świecie. Dopiero dużo później doszedł do wniosku, że to najcenniejsze jest w każdym z nas i trzeba tego szukać w sobie, a nie od siebie odsuwać.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3