Nie płaczemy, że jest źle

    Nie płaczemy, że jest źle

    JAROMIR KWIATKOWSKI

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Rozmowa z KAZIMIERZEM JAWORSKIM, wójtem gminy Chmielnik: - Na początku lat 90. red. Stefan Bratkowski kilkakrotnie pisał w "Rzeczpospolitej", jak bezskutecznie próbował zainteresować dziennikarzy warszawskich tym, co się wówczas działo w gminach Doliny Strugu. W poniedziałek Dolina Strugu zaprezentowała się w Sejmie, agenda ONZ przygotowała raport na wasz temat. Przebyliście daleką drogę...
    pełni funkcję wójta gminy Chmielnik od 1990 r., czyli już czwartą kadencję. Jest członkiem zarządu stowarzyszenia "Dolina Strugu".

    pełni funkcję wójta gminy Chmielnik od 1990 r., czyli już czwartą kadencję. Jest członkiem zarządu stowarzyszenia "Dolina Strugu". ©JANUSZ WITOWICZ

    - Na zainteresowanie ze strony dziennikarzy nie mogliśmy narzekać. Materiały na nasz temat ukazywały się w prasie centralnej i regionalnej. Faktem jest, że medialnie trochę zmarnowaliśmy nasz sukces telefoniczny.

    - Przypomnijmy, o co chodziło.

    - O to, że przełamaliśmy monopol telekomunikacyjny państwa w tzw. demoludach. Telekomunikacja zawsze była nerwem w ustroju totalitarnym i z tego tytułu monopol państwa był pełny. Nam, mieszkańcom czterech gmin wchodzących w skład Doliny Strugu: Chmielnika, Tyczyna, Błażowej i Hyżnego, udało się praktycznie skorzystać z możliwości, jaką dawały znowelizowane przepisy ustawy o łączności, które umożliwiały niezależne operowanie. Powołaliśmy do życia Okręgową Spółdzielnię Telefoniczną w Tyczynie, z siedzibą w Chmielniku.
    Spółdzielnia uruchomiła centrale cyfrowe, o wiele bardziej nowoczesne niż w Rzeszowie. Zastosowaliśmy największą liczbę światłowodów na wiejskim terenie wśród kilku okolicznych województw. Te urządzenia umożliwiały nie tylko całą gamę usług dla abonentów-członków spółdzielni, ale przede wszystkim ośmieliły nas. Uwierzyliśmy, że wspólne działanie jest możliwe. To był rok 1992.
    Bratkowski zauważył to, opisał w centralnych mediach, a my za jego zgodą zapożyczyliśmy tytuł jego reportażu "Sami sobie" dla naszego programu.

    - Na czym polega ten program?

    - Na wypracowaniu strategii rozwoju, wybraniu z naszego potencjału rzeczy, które są możliwe do zrealizowania i na ich realizacji. Punktem wyjścia tego programu było przejście do systemu demokratycznego, zwiększające się bezrobocie, utrata rynków zbytu na produkty rolne, beznadzieja, pijaństwo.
    Mieliśmy wtedy dwa wyjścia: albo będziemy skansenem, "sypialnią" dla Rzeszowa, albo będziemy sprzedawać nasze "zacofanie", czyli gospodarstwa tradycyjnie ułożone, bez chemii itd. Poczuliśmy, że to drugie jest dla nas szansą.
    - Od tamtego czasu minęła dekada. Pokuśmy się o mały bilans.
    - W raporcie ONZ napisano, że telefony spowodowały efekt "kuli śnieżnej". Trzeba jednak podkreślić, że to wszystko samo się nie toczy. Realizacja programu w duchu ekonomii społecznej wymaga ogromnego zaangażowania ludzi, determinacji w działaniu, ale także sporych środków.

    - Skąd je braliście?

    - Samorządy z Doliny Strugu wykorzystały niezły czas dotacyjny z różnych źródeł, szczególnie europejskich. Te środki zainwestowaliśmy w bardzo zapóźnioną infrastrukturę. Dość powiedzieć, że drogi były wówczas kiepskie, kanalizacji, gazyfikacji, wodociągów również w wielu miejscowościach nie było.
    W Chmielniku zainwestowaliśmy ogromne pieniądze w ekologię (oczyszczalnia ścieków, kanalizacja), przez co inne rzeczy zostały trochę na boku. Pewnie trochę inaczej wyglądałyby drogi gminne, gdybyśmy przeznaczyli więcej pieniędzy na ten cel.
    - Program "Sami sobie" to także nowe miejsca pracy.
    - W związku z realizacją tego programu pracuje u nas prawie 500 osób. Najwięcej przy sprzedawaniu lokalnych produktów spożywczych, ale też przy ich wytwarzaniu, przetwarzaniu, w spółdzielni telefonicznej.

    - Wytwarzanie i sprzedaż lokalnych produktów spożywczych - co ma pan na myśli?

    - Piekarnie, ciastkarnie, rozlewnię wody mineralnej "Alfred", czyli firmę "Chmielnik Zdrój".

    - Gdzie sprzedajecie te produkty?

    - Dostarczamy je do rodzin w miastach i wioskach woj. podkarpackiego, w rejonie Krakowa, mamy też sporo klientów np. w Lublinie.
    Chciałbym podkreślić, że te 500 osób pracujących przy realizacji programu "Sami sobie", to są osoby zatrudnione na etatach. Poza tym jest grupa gospodarstw, która rozpoczyna produkcję pod zamówienia "Chmielnika Zdroju" (ziemniaki, warzywa, owoce, miód, jajka).

    - Na ile program "Sami sobie" rozwiązał w gminie problem bezrobocia?

    - Nie mówimy, że załatwiliśmy w ten sposób problem bezrobocia. Jest ono nadal spore, spośród gmin Doliny Strugu najmniejsze w naszej - ok. 13 proc. Program "Sami sobie" pokazuje jednak, jak w kompleksowy sposób można dotknąć najważniejszych problemów - bezrobocia, uzależnień, migracji. Chcemy, żeby zostali u nas wszyscy, szczególnie ci najbardziej aktywni. Program jest dopiero na półmetku, wiemy, co mamy robić, ale mamy jeszcze wiele do zrobienia.

    - Sukces zawsze budzi różne komentarze. Odzywają się też wrogowie. U was też?

    - Jak to w życiu bywa, odzywają się ludzie, którzy nie wierzą w nasze prezentacje. Np. samorządowcy z innych gmin. Pewnie dlatego, że my nie prezentujemy się poprzez płacz. Bo że jest źle, to my wiemy. Że nie ma pieniędzy - też wiemy. Ale żaden rozmówca, szczególnie ze sfer rządowych czy europejskich, nie chce słuchać, że się nie da. Trzeba mu pokazać, że mamy sposób, by się udało.

    - Czy zatem te głosy krytyczne wynikają z zawiści tych, którzy potrafią tylko płakać, jak to jest źle?

    - Może nie z zawiści. Raczej z normalnej zazdrości.
    - A wśród mieszkańców gminy jest powszechna akceptacja waszych działań?
    - Nie. Może dlatego, że na razie udało się stworzyć miejsca pracy tylko dla nielicznych. Gdyby program dał każdemu pracę, umożliwił sprzedaż wszystkich produktów rolnych, to dopiero wtedy mielibyśmy prawo być zaskoczeni głosami krytycznymi.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo