Nie sztuka się bić (video)

Alina Bosak
Udostępnij:
Kilkunastu mistrzów sztuk walki z całego świata przybyło do Rzeszowa na otwarcie tradycyjnej szkoły kung fu.

Czy mistrz kung fu obroni się przed każdym napastnikiem? Nie ma niepokonanych - uśmiecha się sifu Piotr Osuch.

- Ale rzadko się zdarza, żeby ktoś napadł mistrza. Nie sztuka się bić, sztuka starcia uniknąć.

W sobotnie popołudnie, w dużej sali przy ul. Bardowskiego w Rzeszowie spory tłum. To tu mieści się szkoła Polskiego Towarzystwa Chow Gar Kung Fu. To miejsce jest dumą Tomasza Płazy, nauczyciela 100-osobowej grupy adeptów chińskiej sztuki walki z Podkarpacia. Przez 8 lat działalności towarzystwa kursy odbywały się w wynajętych salach.

Teraz mają wreszcie własny lokal. I dziś nastąpi jego otwarcie. Spóźnione, bo mistrzowie z Niemiec, Singapuru i Chin mieli być już wczoraj, ale w Niemczech odwołano lot i dotarli dopiero przed chwilą.

Dla przodków kadzidła

Rzeszowska szkoła należy do tradycyjnych. Ze ścian patrzą portrety przodków - chińskich mistrzów. Podczas otwarcia u ich stóp stawia się stół z potrawami. Pomarańcze to złoto, mięso - bogactwo, ryż - ziemia.

Każdy, kto uczestniczy w ceremonii, może też zapalić pod obrazem kadzidełko, by przodkowie łaskawie spojrzeli na tych, którzy kontynuują ich dzieło. Najpierw hołd oddają mistrzowie: z Niemiec - sifu Frank Greinacher, z Singapuru - sifu Michael Ek Eng Guan, z Grecji - sifu Josef Tilentsidis, z USA - sifu Derek Johnson.

Jest ich tu wielu. Przyjechał też Piotr Osuch, wiceprezes Polskiego Związku Wushu, które zrzesza wszystkie szkoły kung fu w Polsce.

- Tak uroczyste otwarcia szkół nie zdarzają się w Polsce często. Dlatego dla naszego środowiska jest to prawdziwe wydarzenie - przyznaje sifu Osuch, dodając:

- W Polsce chińską sztukę walki ćwiczy około 10 tys. osób. To dużo. Oczywiście nie da się tego porównać do Chin, gdzie tylko prowincja, w której znajduje się słynny klasztor Shaolin, jest w stanie wystawić 44 tysiące.

- Choć dziś w Chinach i tak nie ćwiczy już tylu ludzi, co kiedyś - żałuje sifu Set Chor Thong. - Młodzi chińczycy nie mają czasu. Czas pochłania im nauka, praca, komputer. Za to kung fu podbija serca młodych Europejczyków i oni chętnie podróżują nawet do Chin, żeby się tej sztuki nauczyć.

Na złe moce - taniec lwa

Wushu w dosłownym tłumaczeniu oznacza Sztukę Wojenną (wu - wojenna, shu - sztuka). W wielu opracowaniach używany jest nieprawidłowy termin kung fu (gong fu), oznaczający ni mniej ni więcej tylko "umiejętność". Dopiero gdy dodamy nazwę stylu lub techniki (np. chow gar kung fu), zyskuje on znaczenie, do jakiego jesteśmy powszechnie przyzwyczajeni. http://www.hunggar.republika.pl

Na środku podłogi budzi się lew. W jego roli instruktorzy niemieckiej szkoły Shaolin Hung Choy z Niemiec, w której Tomasz Płaza ma swojego nauczyciela. Ubrani w niezwykle bogaty, "lwi" kostium, który przyjechał tu prosto z Chin (i już zostanie jako prezent dla rzeszowskiej szkoły), w rytm uderzeń bębna wykonują niezwykły taniec. Doskonale, choć teatralnie naśladują lwie ruchy.

- To obok tańca smoka bardzo ważny w Chinach rytuał, tradycja licząca tysiące lat - tłumaczy Tomasz Płaza. - Jest nieodłącznym elementem obchodów Chińskiego Nowego Roku i ceremonii otwarcia nowych, tradycyjnych szkół. Symbolizuje odpędzenie złego losu i przywołanie szczęścia.

- Niech rzeszowska szkoła rozwija się od tej chwili jak kwiat - uśmiecha się sifu Frank Greinacher, prezydent Niemieckiej Federacji Tradycyjnego Kung Fu.

Będę mistrzem

- Bardzo nam się podobał ten taniec lwa - słychać w grupie 9-latków. Najodważniejszy od razu podnosi palec, że chce się wypowiedzieć do prasy. To Michał Baran z Łańcuta:

- Zacząłem ćwiczyć kung fu pół roku temu. Sam chciałem, bo lubię się bić, no i oglądałem różne filmy kung fu. Marzę, żeby zostać nauczycielem.

- Jestem dużo sprawniejszy niż kiedyś - przyznaje 10-letni Konrad Kluz, który trenować zaczął 3 lata temu.

- Jeszcze nie wiem, jak daleko chciałbym zajść.

Brat Mikołaja i Kacpra Fedorków z Rzeszowa ćwiczył karate, a oni wolą kung fu. Ich koledze, Arkowi najbardziej w tej sztuce podoba się to, że jest dużo ruchu. Mamy chłopców przyznają, że dzieci chętnie chodzą na treningi.

- A my jesteśmy zadowolone, że ta masa energii, jaka w nich drzemie jest wykorzystywana na zajęciach, które rozwijają fizyczną sprawność - tłumaczą.

Wushu na olimpiadzie

Ponad 30 lat temu chińskie sztuki walki pokazał światu Bruce Lee. To wtedy zaczęła się moda na kung fu.

- Byłem wówczas w Niemczech jedynym przedstawicielem białej rasy, który zajmował się kung fu - opowiada Frank Greinacher.

- Dziś nad Renem jest już mnóstwo szkół i instruktorów. A im więcej szkół, tym więcej ludzi chce ćwiczyć.

Piotr Osuch zauważa, że popularność kung fu wraca. Pewnie po części sprawiły to filmy: "Przyczajony tygrys, ukryty smok", "czy "Hero" oraz takie gwiazdy, jak Jackie Chan czy Jet Lee. - Ale do wushu najbardziej przybliżyła ludzi perspektywa udziału w olimpiadzie w 2008 roku - zauważa.

- Odkąd Międzynarodowy Komitet Olimpijski uznał tę sztukę walki za sport, wielu chce trenować i rozwijać swoje umiejętności.

Czy Polska będzie miała kogo wystawić na olimpiadę?

- Jeśli chodzi o tradycyjne sztuki walki, prezentujemy poziom światowy - zapewnia Osuch. - A czy ktoś z Polski pojedzie, okaże się po Mistrzostwach Świata, które odbędą się w listopadzie w Pekinie.

Kung fu zmienia życie

Kung fu, czy raczej wushu, to nie tylko technika walki, sposób na skuteczne pokonanie przeciwnika. Narodziło się, bo - jak powiedział mnich Bodhidharma, kluczowa postać w rozwoju klasztoru Shaolin - aby trenować umysł, trzeba najpierw trenować ciało.

W sztuce wushu bardzo ważnym elementem jest trening energetyczny. Wystarczy popatrzeć, jak mały chłopiec z niemieckiej szkoły popisuje się przed rzeszowską publicznością i wyprowadza w pustą przestrzeń cios. Na końcu jego pięści skupia się energia, która mogłaby powalić osiłka.

- Mistrzowie kung fu nie muszą pokazywać swoich umiejętności na ulicy - zapewnia Osuch. - Posiedli umiejętność unikania takich sytuacji.

- Co mi dało kung fu? Wewnętrzną dyscyplinę, spokój ducha, po prostu zmieniło moje życie - uśmiecha się łagodnie jak dziecko Michael Ek Eng Guan z Singapuru.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie