Nie uprawia, ale podatek musi płacić

Dorota Mękarska
Do gospodarstwa pana Kiczorowskiego można dostać się przez kładkę, ale maszyna przez nią nie przejedzie.
Do gospodarstwa pana Kiczorowskiego można dostać się przez kładkę, ale maszyna przez nią nie przejedzie. Fot. Dorota Mękarska
Eugeniusz Kiczorowski musi płacić podatek rolny, choć nie może uprawiać pola, bo nie ma do niego dojazdu. W takiej samej sytuacji jest tu wielu gospodarzy.

Kiczorowski ma w Dębnej, w gminie wiejskiej Sanok, gospodarstwo rolne - ojcowiznę: 1,60 hektara. Roczny podatek rolny - 164 zł.

- Gospodarstwo było zamieszkałe do 1980 roku - mówi. - Nigdy nie było do niego dojazdu, ale póki ziemię obrabiało się koniem, w polu się robiło. Teraz koni nie ma, a ciągnikiem tam nie dojedzie. Pole było przez jakiś czas pastwiskiem, teraz stoi odłogiem. Nie ma możliwości, by je uprawić.

Potok zagradza drogę

Gospodarstwo leży przy samej szosie, ale drogę przedziela potok. Kilkanaście lat temu wybudowano kładkę. Człowiek przejdzie, ale maszyna tu nie wjedzie.

- W 2004 roku zwróciłem się do wójta gminy Sanok, by na potoku gmina zrobiła przepust - mówi Kiczorowski. - Odpowiedzieli, że nie ma pieniędzy. Poradzono mi, bym kupił cześć działki sąsiada lub uzyskał zgodę na ustanowienie drogi służebnej. Mogę też wystąpić do sądu o taka drogę. Dlaczego mam się sądzić z sąsiadami, skoro dojazd można zrobić, scalając grunty? Niech gmina się za to weźmie.

Będzie scalenie, będą drogi

- Od wielu lat trwają rozmowy z mieszkańcami Dębnej. W wyniku scalenia zostaną wytyczone drogi dojazdowe do wszystkich gruntów, nie tylko rolniczych - tłumaczy Małgorzata Mielnik, kierowniczka Referatu Rolnictwa UG w Sanoku. - Wtedy można się starać o dofinansowanie na drogi poscaleniowe z Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych.

W takiej samej sytuacji jak Kiczorowski są inni mieszkańcy Dębnej, który w tym rejonie mają pola. Ich grunty, w sumie około 30 ha, też leżą odłogiem.

Nie uprawiasz, ale płać

- Nie mam z tego pola żadnego pożytku. Dlatego zwróciłem się o umorzenie dwóch rat podatku rolnego za rok 2006 - mówi Kiczorowski. - Otrzymałem odpowiedź, że brak drogi dojazdowej nie może stanowić podstawy do umorzenia zaległości podatkowych.

Jeśli mieszkańcy Dębnej nie chcą płacić podatków na darmo, muszą wystąpić o scalenie gruntów. Najpierw trzeba złożyć wniosek do starosty sanockiego.

- Dobrze by było, by takie wnioski złożyło ponad 50 procent posiadaczy gruntów - wyjaśnia kierowniczka Mielnik. - Jeśli ludzie mają wątpliwości, niech zapytają mieszkańców Strachociny i Mrzygłodu, jakie są korzyści ze scalenia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie