reklama

Nie żyje Adam Wójcik. Zmarł wybitny polski koszykarz

Michał Rygiel, JEWZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Zmarł Adam Wójcik. Dolnoślązak i wybitny polski koszykarz miał 47 lat. Od dłuższego czasu zmagał się z białaczką. Swoją ostatnią w tym życiu walkę przegrał w sobotę 26 sierpnia wczesnym rankiem. To tragiczna informacja nie tylko dla samych kibiców, ale także dla milionów Polaków, w tym wielu Dolnoślązaków, którzy przez lata kibicowali popularnemu "Oławie" i wspierali go na parkiecie i poza nim.

Adam Wójcik w czasie swojej koszykarskiej kariery występował na pozycjach silnego skrzydłowego i środkowego. Uczestniczył w czterech turniejach mistrzostw Europy, zdobył również osiem tytułów mistrza Polski i jeden mistrza Belgii. Miał na swoim koncie 149 występów w biało-czerwonych barwach.

Adam Wójcik urodził się 20 kwietnia 1970 roku w Oławie. Miał starszego brata, Mariana (urodzonego 1 lipca 1967 roku), który uprawiał siatkówkę, przez wiele lat grając w zespole Moto Jelcza Oława. Rodzice znanych sportowców pochodzili z Wołynia.

Adam Wójcik 25 kwietnia 1998 roku rano, przed meczem ligowym z Bobrami Bytom, wziął ślub z Krystyną (z domu Paluch), która również uprawiała koszykówkę.

Adam Wójcik był od zawsze związany z Dolnym Śląskiem, a przede wszystkim z Oławą i Wrocławiem. W sobotę prezydent Rafał Dutkiewicz pożegnał tego fantastycznego zawodnika i człowieka na swoim profilu na Facebook'u:

ADAM WÓJCIK - SYLWETKA WYBITNEGO KOSZYKARZA I WSPANIAŁEGO CZŁOWIEKA:

Urodził się za wcześnie i to podkreślają zgodnie niemal wszyscy, którzy widzieli Go w akcji. Gdyby wkraczał do dorosłej koszykówki dziesięć lat później, to On, a nie Marcin Gortat mógłby być pierwszą polską gwiazdą NBA. Mógł zrobić karierę na miarę Dirka Nowitzkiego, ale trafił na złotą erę amerykańskiego basketu, czasy dream teamu, czasy ligi raczej zamkniętej na obcokrajowców.

Dwudziestu koszykarzy, szesnastu czarnoskórych, trzech białych no i On – mierzący 208 centymetrów, ważący niewiele ponad sto kilo Wójcik, który w 1993 roku nie znał angielskiego. Los Angeles Clippers wzięli wtedy gracza, o którym słuch zaginął, a Wójcik przywiózł do Polski zestaw sprzętu, z którego wszyscy zapamiętali wtedy te słynne skarpetki z logiem NBA.

W Jego życiu tak wiele było kuriozalnych historii, że mógłby je rozdzielić na kilku koszykarzy. We Włocławku rzucano w Jego kierunku śmieciami i butelkami. Rozdając autografy podpisywał szkolne usprawiedliwienia, uznawane przez nauczycieli. Dostał puchar za rozegranie 150 meczów w reprezentacji Polski, choć według oficjalnych statystyk rozegrał ich... 149. Swoich pierwszych punktów w zawodowej koszykówce najzwyczajniej w świecie nie pamiętał. Swojego pierwszego meczu z orzełkiem na piersi także. Dla Wójcika był to mecz jak każdy inny.

- Gram w basket, a ponieważ gram jak gram, to jestem tam gdzie jestem, czy to w klubie, czy to w reprezentacji – mówił w swoim stylu. Skromnie, naturalnie, zwyczajnie.

Żył koszykówką – dyrekcja Zespołu Szkół Mechanicznych nr 1 we Wrocławiu pisała, że Jego życie to jeden wielki w-f, na dodatek spędzany poza szkołą. Zachowanie oczywiście nieodpowiednie. Ale na parkiecie zazwyczaj potrafił zachować spokój. Zdyskwalifikowany został tylko raz, w Stalowej Woli.

A wcale nie musiał zostać gwiazdą basketu, bo sam nie był do końca przekonany. Oglądając swój pierwszy mecz koszykówki oświadczył tylko, że jego też będą kiedyś pokazywać w telewizji. Nie wiedział jedynie, czy jako koszykarza, czy może kolarza, piłkarza, siatkarza...

Gdy Adam Wójcik przyszedł na świat 20 kwietnia 1970 roku mierzył 53 centymetry. Trzynaście lat później już 174, ale ważył zaledwie 48 kilogramów. „Wyglądał dziwnie. Najpierw nogi, potem głowa. Tułowia w ogóle nie miał” – śmiali się jego koledzy z Gwardii Wrocław. Na koszykówkę namówił go Krzysztof Walonis. Od początku wiedział, że będą z „Oławy” ludzie.

Wójcik swój pierwszy oficjalny mecz w juniorach spędził w szpitalu - CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Wójcik swój pierwszy oficjalny mecz w juniorach spędził w szpitalu, bo z podekscytowania rozbił sobie głowę o futrynę bramy, chwaląc się wyskokiem. Był rok 1983. Już sześć lat później debiutował w kadrze Polski. Aż dziw, że dopiero w wieku 25 lat po raz pierwszy został mistrzem kraju grając dla Mazowszanki Pruszków. Wcześniej miał na koncie dwa wicemistrzostwa Polski i jeden brązowy medal. I mnóstwo efektownych wsadów, z których słynął. Potrafił szybować w powietrzu lepiej niż ktokolwiek inny. Latał, zanim pojawił się Adam Małysz. Zresztą pisało się, że gdyby nie skoczek z Wisły, to za sprawą Wójcika, Zielińskiego czy Tomczyka, najbardziej popularną zimową dyscypliną byłaby koszykówka.

A gdy już sięgnął po złoto, to nie zamierzał przestawać. Mówiło się, że chcąc zdobyć mistrzostwo, trzeba mieć w składzie Adama Wójcika. Był najlepszym zawodnikiem na parkiecie nawet z zapaleniem spojówek – potrafił w takim stanie zdobyć 26 punktów. Nic zatem dziwnego, że w trakcie swojej kariery jako jeden z dwóch zawodników w historii polskiej koszykówki zdobył ponad 10000 ligowych punktów. Byłoby więcej, gdyby nie europejskie wojaże – Belgia, Włochy, Grecja czy Hiszpania.

Najlepiej wspominał pobyt w Italii, tam nazywali go „El Capitano” i „El Profesore”, a włoscy kibice zapamiętali go na lata.

Jemu samemu najbardziej w pamięci zapadły dwa listopadowe wieczory w Stalowej Woli w 1990 roku. To miał być zwykły ligowy mecz Gwardii z miejscową Stalą, ale w Dzień Zaduszny Adam poszedł na kawę do Maxima, gdzie poznał Krystynę Paluch. Dzięki koszykówce znalazł miłość swojego życia, która pomagała mu w najtrudniejszych momentach. Niektórzy mówią, że bez niej takiej kariery by nie zrobił. Pół roku po pierwszym spotkaniu z Krystyną szukał Go cały kraj, a on leżał chory w jednym z warszawskich akademików, choć powinien być wtedy w Zakopanem na zgrupowaniu reprezentacji.

W kadrze nie osiągnął zbyt wiele, już podczas pierwszego występu na Eurobaskecie, w 1991 roku, zajął z kadrą 7. miejsce. Ten rezultat powtórzył sześć lat później, gdy był już jedną z największych gwiazd polskiej koszykówki. Kilka miesięcy później podpisał kontrakt ze Śląskiem Wrocław i zaczął pisać wielką historię w barwach WKS-u. W cztery lata cztery mistrzostwa Polski, trzy razy w najlepszej piątce sezonu, dwa razy MVP finałów. I te jego blond włosy, rozpoznawalne w całym kraju.

- W Polsce było kilku zawodników, którzy wiele osiągnęli, ale dokonali tego ciężką pracą, a Adam był po prostu talentem czystej wody, największym w Polsce. Owszem, był też świetnie wyszkolony technicznie, miał umiejętności i parametry fizyczne, bardzo pracował na sukces, a przede wszystkim miał prawdziwy dar do tego sportu – mówił o nim Muli Katzurin, były selekcjoner reprezentacji Polski.

„Ludzie go lubią. Wierzą mu. Człowiek legenda. Claudia Schiffer koszykówki.” W USA każdy chciał być jak Jordan, a w Polsce młodzi koszykarze chcieli być jak Adam Wójcik. Prawdziwa legenda, król wrocławskiego i polskiego basketu. „Adam is the best” – napisano sprayem na jednej z wrocławskich klatek schodowych. Więcej dodawać nie trzeba.

2013 rok, 26 sierpnia (dokładnie 4 lata temu) ADAM WÓJCIK wypowiada się jako asystent trenera polskiej kadry: - Mamy najsilniejszy skład od lat

ZOBACZ TEŻ:

7 MARCA 2012: ADAM WÓJCIK ŁAMIE HISTORYCZNĄ BARIERĘ 10 TYSIĘCY PUNKTÓW ZDOBYTYCH NA KOSZYKARSKICH BOISKACH POLSKIEJ EKSTRAKLASY!

Wielka galeria zdjęć z historycznego meczu Adama Wójcika

Zaledwie 6 minut potrzebował Adam Wójcik, żeby zrealizować cel, o którym wszyscy mówili już od tygodni. Udało się! Nasz koszykarz ma już na swoim liczniku 10 tys. punktów, mało tego, mecz zakończył z wynikiem 10012 oczek.

PRZECZYTAJ: "RZUT BARDZO OSOBISTY" - FRAGMENTY BIOGRAFII ADAMA WÓJCIKA autorstwa Jacka Antczaka

"Adam Wójcik. Rzut bardzo osobisty" - biografia znanego kosz...

Już jako 20-latek Adam Wójcik chciał grać najefektowniej w Polsce

"Adam Wójcik. Rzut bardzo osobisty". Cheerleaderki i bajery ...

Materiał oryginalny: Nie żyje Adam Wójcik. Zmarł wybitny polski koszykarz - Gazeta Wrocławska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 115

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Piotrek

Niezapomniane mecze Wrocław-Pruszków, żegnaj Mistrzu, choć pamięć po Tobie pozostanie . . .

m
mieszkańców

niestety prawda pewnie taka, że to "naturalna selekcja". po tylu latach choroby typu aids lub rak powinny być pewnie wyleczalne 2-3 tabletkami. tylko wtedy byłoby nas z 20 miliardów... a tak naukowcy coś tam niby robią, firmy farmaceutyczne coś tam niby produkują - głównie gówniane suplementy diety od których lepsze jest jedno jabłko lub gruszka i tak się świat kręci. wielki żal, mimo, że nie chodziłem ani nie żyłem nigdy koszem, to Wójcik, Zieliński, Tomczyk, Krzykała, Zyskowski czy później Hyży to były nazwiska znane raczej każdemu we Wrocławiu. Szacunek.

K
Kondolencje

Żegnaj, jako się rzekło...

w
wrocko

Panie ADAMIE, bo tak mi nakazuje moja maluczkość koszykarska się do Pana zwracać!!
Dziękuję , dziękuje i jeszcze raz -dziękuję. Miałem ten zaszczyt kilkadziesiąt razy obserwować CIĘ w akcji. Raz jeszcze dzięki. Wiem, że odszedłeś, bo jest potrzeba , by dziurawić jakiś Boski Kosz. I na pewno dasz radę. Bo nic nie dzieje się bez przyczyny. Żegnaj, Mistrzu Polskiego Kosza.....

A
A.B.

Racz mu Panie dać wieczny odpoczynek a światłość wiekuista niech niechaj mu świeci na wieki wieków. Amen.

P
PAweł

[*]
Ale ta reklama piwa z imprezą (przed video) trochę nie na miejscu artykułu

(*)(*)

(*) (*) (*)

R
Realista

Szkoda, że nie ty.

o
ojciec dyrektor

a co Twoja babcia ma do tego.Wuju z olawy byl od nas.Do szkoly ze mna chodzil.

k
komentator

Za to co robi z ojczyzną

k
komentator

Szkoda że nie kaczyński :/

C
Ciekawy

Kim jest xielinski i komu niby się sprzedał?

W
WROCLAW 9

Prawda nigdy sie nie sprzedal jak xielinski

Z
Zdenek Smetana

To ta bezradna tzw. "medycyna" przegrywa na kazdym kroku z wszelakimi nowotworami i chorobami przewleklymi i nic sie w tym temacie nie zmienia przez dekady...
"Nie ma chorob nieuleczalnych, nasza wiedza jest po prostu niewystarczajaca" mawial prof. Aleksandrowicz. A jak wiekszosc absolwentow medycyny staje sie receptopisarzami wypelniajacymi chore procedury, zupelnie odpornymi na wiedze spoza lawki akademickiej, to jak ma sie tu cokolwiek zmienic. Od lekarza do grabarza.... chcialoby sie rzec... Chore czasy...

O
Ola

Żegnaj na zawsze .... wyrazy współczucia dla rodziny

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3