Niebawem mieszkańców Podkarpacia będzie "leczył” robot da Vinci

Andrzej Plęs
Andrzej Plęs
W Polsce operacje za pomocą robota da Vinci przeprowadzane były m.in. w Wielkopolskim Centrum Onkologii. Grzegorz Dembiński
Od maja robot medyczny da Vinci będzie wspierał leczenie pacjentów onkologicznych z województwa podkarpackiego. Nie wszyscy tu są entuzjastami tego pomysłu.

Z wyliczeń branżowego pisma Puls Medycyny wynika, że w 2019 na świecie wykonano 1,25 mln zabiegów operacyjnych przy pomocy robotów medycznych. Tego samego roku w Polsce wykonano ich zaledwie niespełna 900, a rok wcześniej – tylko 60.

Do niedawna Narodowy Fundusz Zdrowia nie refundował terapii przy użyciu sprzętu robotycznego, toteż popularność tej metody wśród pacjentów była niewielka. Przed ponad rokiem NFZ przystał na współfinansowanie takich zabiegów, stąd ten nagły wzrost liczby operacji.

Zwolennicy tej metody chirurgicznej zapewniają, że wprawdzie droższa jest od metod chirurgii tradycyjnej, ale jej zalety są nie do przecenienia: minimalizacja powikłań, niska utrata krwi pacjenta, bez porównania mniejsze blizny pooperacyjne, więc szybsza rekonwalescencja pooperacyjna.

Jednak dostępność do operacji robotem da Vinci wciąż niska: w Polsce jest ich zaledwie 14, z czego 7 na Mazowszu, a na tzw. ścianie wschodniej jednym aparatem dysponuje jak dotąd Podlasie. Piszemy jak dotąd, bo niebawem ma się on pojawić także w Rzeszowie. Umowę na operowanie robotem podpisał z prywatną krakowską spółką Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 1 w Rzeszowie.

Czas wejść w XXI wiek

- Jesteśmy regionem, który stawia na innowacje - przypomina marszałek województwa Władysław Ortyl, zdeklarowany zwolennik „robotyzacji” podkarpackiej chirurgii. - Wprowadzenie robotyki do naszych szpitali było naszym celem już kilka lat temu. Teraz staje się rzeczywistością.

Przypomina też, że już w 2015 r. władze samorządu wojewódzkiego starały się sprowadzić robotykę medyczną do regionu, ale na przeszkodzie stały głównie finanse: brak dedykowanego finasowania w ramach NFZ. Ale też brak wysokiej klasy specjalistów.

Pierwszy problem został w Rzeszowie rozwiązany: zabiegi dla pacjentów będą realizowane bezpłatnie, dzięki umowie na świadczenie usług medycznych z operatorem robota da Vinci, dotacji z urzędu marszałkowskiego i refundacji z NFZ – zapewnia marszałek Ortyl.

Podkreśla, że w sytuacji, kiedy najczęstszym zabójcą Polaków są nowotwory, wczesna diagnostyka i sprawna chirurgia winna być priorytetem w zapewnieniu społeczeństwu poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego.

Mieszkańcom Podkarpacia ma w tym pomóc Program Podkarpackiego Centrum Chirurgii Robotycznej i da Vinci, na którym na świecie przeprowadza się obecnie ponad 170 typów zabiegów chirurgicznych.

W Polsce operacje za pomocą robota da Vinci przeprowadzane były m.in. w Wielkopolskim Centrum Onkologii.
W Polsce operacje za pomocą robota da Vinci przeprowadzane były m.in. w Wielkopolskim Centrum Onkologii. Grzegorz Dembiński

Pierwsza operacja przy użyciu robota w Rzeszowie ma być przeprowadzona w maju. W KSW nr 1 w Rzeszowie powstanie nowe Podkarpackie Centrum Chirurgii Robotycznej, które skoncentruje się na zabiegowym leczeniu schorzeń onkologicznych prostaty, dróg moczowych, macicy oraz jamy brzusznej.

Kontrowersje wokół rzeszowskiego da Vinci

Sposób sprowadzenia do stolicy Podkarpacia robota wywołał kontrowersje wśród radnych Sejmiku. Nikt na sali obrad nie kwestionował zalet robota i faktu, że jest przyszłością chirurgii, wątpliwości niektórych budziły jednak szczegóły umowy, podpisanej przez szpital z prywatną krakowską spółką.

Przygotowując się do wdrożenia programu chirurgii robotycznej szpital analizował dwa modele: samodzielny, związany z zakupem własnego robota oraz partnerski, bazujący na sprzęcie, kadrze i doświadczeniach w zakresie chirurgii robotycznej partnera projektu.

W modelu samodzielnym szpitala niezbędny byłby zakup robota da Vinci oraz rekrutacja kadry posiadającej odpowiednie kwalifikacje. Uznano, że obecnie korzystniejszy jest model partnerski, w którym szpital zleca wykonanie części zabiegów onkologicznych robotem da Vinci krakowskiemu partnerowi przy współfinansowaniu ich przez NFZ.

Po stronie partnera pozostają koszty związane ze sprzętem, serwisem, wynagrodzeniem personelu wykonującego zabiegi, w tym lekarzy operatorów, anestezjologów, pielęgniarek anestezjologicznych, pielęgniarek operacyjnych oraz koordynatora ds. pakietu onkologicznego. W najbliższej przyszłości Podkarpackie Centrum Chirurgii Robotycznej miałoby pozyskać już własny robot medyczny, a przeszkolony w umowie partnerskiej personel byłby gotów do jego obsługi.

- Dzięki partnerstwu z wybranym do projektu operatorem tworzymy niepowtarzalną szansę na zapewnienie dostępu do kapitału intelektualnego i kompetencji w zakresie robotyki, budując solidne fundamenty dla rozwoju innowacyjności i trwałej przewagi konkurencyjnej naszego regionu – obiecuje marszałek Ortyl.

Nie przekonał jednak wszystkich radnych, ci sceptyczni utrzymywali, że brzmienie umowy z prywatną spółką jest dla szpitala i budżetu Podkarpacia niekorzystna. Tym bardziej, że zarząd województwa zamierzał przeznaczyć na realizację tej umowy 3,8 mln zł.

Niektórzy mówili wprost: to wyprowadzenie publicznych pieniędzy do prywatnej spółki i element strategii prywatyzacji szpitala przy ul. Szopena w Rzeszowie.

- Są pewne przesłanki, że chodzi o wyprowadzenie dużych pieniędzy z budżetu szpitala – podzielił się z opinią społeczną refleksjami Andrzej Szlęzak, przewodniczący komisji rewizyjnej Sejmiku.

Jeszcze dalej w krytyce umowy poszedł radny Jacek Kotula.

- W myśl umowy ze spółką szkolenie naszego szpitalnego personelu będzie polegało tylko na przeprowadzaniu procesu mycia, czyszczenia i sterylizacji narzędzi, wykorzystywanych przy zabiegach robotem da Vinci – wyliczał.

Bardziej stonowany w swoich osądach był członek zarządu województwa Stanisław Kruczek:

- Nie jestem przeciwny robotyzacji chirurgii, ani prywatyzacji, ale tego rodzaju wprowadzenie prywatnej spółki do publicznego szpitala oznacza koszty po stronie szpitala, a zyski zostają przeniesione do układu prywatnego – zdiagnozował. - Dla mnie taka formuła jest absolutnie nie do przyjęcia.

I przytacza, że prof. dr n. med. Ryszard Gutkowski, były zastąpca dyr. ds. medycznych oświadczył mu, iż został dyscyplinarnie zwolniony z pracy, bo sprzeciwiał się takiej formie współpracy z prywatną, krakowską spółką.

Tymczasem zwolennicy takiej umowy wyliczają: szacowany wynik dla szpitala w projekcie partnerskim to 1 mln zł. W modelu samodzielnym szpital poniósłby 2 mln zł straty z uwagi na wyższe koszty związane z koniecznością wykształcenia i pozyskania kadry oraz konieczność zakupu robota da Vinci.

Mimo wątpliwości niektórych radnych robot da Vinci już niebawem zacznie „leczyć” w Rzeszowie.


ZOBACZ TEŻ: Robot Da Vinci użyty w Poznaniu w operacji raka głowy i szyi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie