Niebo kryje wiele tajemnic

Jakub Hap
Kosmiczna rodzina w komplecie ;-) Jakub Hap
Poznajcie rodzinę Moskalów z Jasła. To ludzie zakręceni na punkcie astronomii!

Jak powiedział Antoine De Saint-Exupery, autor Małego Księcia, „Kochać to nie znaczy patrzeć na siebie, lecz patrzeć razem w tym samym kierunku”. W życiu dwojga małżonków z Jasła tym kierunkiem jest niebo, lecz... również w znaczeniu dosłownym. Jadwiga i Wacław Moskalowie to zapaleni pasjonaci astronomii. Kiedy Kowalski odpoczywa przed TV, oni jadą w Bieszczady, kładą się na trawie i godzinami obserwują gwiazdy.

Bratnie duszeTajemnice astronomii skradły ich serca w różnym czasie oraz odmiennych okolicznościach. Zacznijmy od Wacława, który pochodzi z Krosna. - Ta pasja tkwiła we mnie chyba od zawsze. Rodzice opowiadali, że nie mając jeszcze roku oglądałem lądowanie na Księżycu. Ja tego nie pamiętam, ale może to był bodziec? W 1975 r. śledziłem Sojuz-Apollo, czyli połączenie się na orbicie amerykańskiego statku kosmicznego z radzieckim, następnie podboje kosmosu Hermaszewskiego. Te wydarzenia odcisnęły na mnie silne piętno. W międzyczasie, jako stały czytelnik szpalty astronomicznej we wtorkowych numerach pisma Świat Młodych oraz entuzjasta podobnych publikacji w Kalejdoskopie Techniki czy Młodym Techniku zgłębiałem podstawy astronomii. Będąc uczniem drugiej albo trzeciej klasy podstawówki, udałem się do siedziby krośnieńskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii (obecnie jest jego prezesem - przyp. red.), gdzie odtąd stałem się częstym gościem. W tej organizacji rozwinąłem wiedzę o kosmosie. Dzięki wnikliwej lekturze Vademecum Miłośnika Astronomii idąc na spotkanie PTMA wiedziałem już, co chcę zobaczyć na niebie. Z czasem zacząłem uczestniczyć w obserwacjach o większej wartości naukowej - śledzeniu komet i meteorów, mierzeniu momentów, w których Księżyc zakrywa gwiazdy. To były doświadczenia możliwe do wykonania tylko w określonych miejscach, inspirujące, pozwalające nie tylko coś ciekawego zobaczyć, ale i odkryć. Przy zakryciu Tytana przez Księżyc można było stwierdzić, że ma on atmosferę, sprawdzić, czy gwiazda, która w katalogach widniała jako pojedyncza, nie jest przypadkiem podwójna. Mogłem gołym okiem przekonać się, że gwiazdy nie gasną nagle. Wszystko to stanowiło wyższy stopień wtajemniczenia - opowiada pan Wacław.

Pasja, którą w sobie rozwinął, przetrwała próbę czasu. Astronomia towarzyszyła mu na każdym z etapów życia, mimo że nie związał się z nią zawodowo - studia skończył z zakresu elektrotechniki, pracuje jako informatyk. Obserwacje sekretów nieba stanowią dla W. Moskala odskocznię od problemów związanych z tym, co powszednie, pozwalają oczyścić umysł, naładować baterie.

Jadwiga wywodzi się z Cieszyny koło Frysztaka. W astronomii zatraciła się nieco później niż mąż. - Podczas studiów geograficznych, w grupie przedmiotów obowiązkowych miałam podstawy astronomii w geografii. To było mało ciekawe - odnosiło się do stricte matematycznych obliczeń. Czym innym okazały się zagadnienia, które mogłam zgłębiać na czwartym roku w ramach seminarium - a zdecydowałam się właśnie na astronomiczne. Dzięki rozmaitym obserwacjom, m.in. w obserwatorium na Suhorze, liznęłam prawdziwej astronomii i bardzo ją polubiłam. Po ukończeniu studiów zostałam nauczycielem w jasielskiej „dziewiątce” i moja styczność z tą dziedziną przez szereg lat ograniczała się do tych zagadnień astronomicznych, które zawarte są w programie nauczania geografii w szkole. Zjawiska na niebie podziwiałam sporadycznie, podczas wycieczek, które organizowałam w ramach prowadzonego przeze mnie szkolnego kółka turystycznego „Hamak”. Na więcej astronomicznych przygód musiałam poczekać do 2004 r., kiedy to zaangażowałam się wraz z uczniami w międzynarodową imprezę Venus Transit, której ideą była obserwacja przejścia planety Wenus przed tarczę Słońca. Gdy szukałam przydatnych mi informacji z zakresu astronomii, z pomocą przyszedł mój przyszły małżonek i jego koledzy. Wtedy lepiej się poznaliśmy. Można przypuszczać, że gdyby nie astronomia, nasze ścieżki nie przecięłyby się. Wszystko musiało być zapisane w gwiazdach - śmieje się Jadwiga Moskal. Jej mąż przytakuje. - Znalezienie wśród miłośników astronomii kobiety nie jest rzeczą łatwą. Gdy udało mi się spotkać taką pokrewną duszę, która nie tylko nie będzie narzekać na moje nocne ślęczenie przy teleskopie, lecz nawet się przyłączy, grzechem było nie skorzystać z okazji... - śmieje się W. Moskal.

Pobudzają młodychAkcja Venus Transit była dla Jadwigi mocnym impulsem do otworzenia się na kolejne tego typu przedsięwzięcia, a w rezultacie drzwiami do wielkiego świata astronomii. Wprowadziła tam uczniów (z powstałego w miejscu SP nr 9 gimnazjum nr 2, a następnie także ISP nr 12 - obie placówki tworzą dziś ZSM nr 3 - przyp. red.), którzy od dekady spotykają się na zajęciach kółka astronomicznego „Przez trudy do gwiazd”. Może pochwalić się mnóstwem obserwacji (np. meteorów), wycieczkami (m.in. do ośrodków badawczych), spotkaniami z ważnymi osobistościami z „branży” astronomicznej, z którymi utrzymuje stały kontakt, ale przede wszystkim sukcesami. Najjaśniejszym blaskiem mieni się dziesięć odkrytych przez młodzież planetoid. Teraz przed podopiecznymi J. Moskal wyścigi robotów marsjańskich - próba badawcza na aplikacji symulującej życie na Marsie. Nagrodą może być staż w ABM Space. - W Polsce już teraz brakuje dwustu specjalistów inżynierii kosmicznej. Młodzi są nadzieją, wierzę w moich uczniów - mówi pani Jadwiga.

Jej mąż, który swą działalność astronomiczną realizuje obecnie w jasielskim obserwatorium, chętnie wspiera małżonkę w astronomicznych wyzwaniach z uczniami. - Dzieci najbardziej wciągają się w astronomię poprzez zabawę oraz eksperymenty. A z nimi związane są anegdoty. Raz, jak wystrzelaliśmy w niebo rakietę na wodę, cały zostałem spryskany błotem - uczniowie mieli ubaw. Z prywatnych przygód astronomicznych również mamy z Jadzią śmieszne wspomnienia. Pewnego razu zorganizowaliśmy obserwację na mostku w Bieszczadach. Rano podnosimy głowy, a nad nami krowa. Nie zapomnimy też, jak lekko „zmęczeni” Słowacy odkryli w naszej obecności... dziury na Księżycu - śmieje się W. Moskal.

Jako że astronomia to dla naszych bohaterów chleb powszedni, „choroba” ta nie mogła oszczędzić ich dzieci. 9-letnia Kinga i 7-letni Antek wiedzę o ciałach niebieskich mają sporą, choć nabywają ją mimowolnie... np. przykuchennym stole. Dziewczynka na koncie ma już własne asteroidy, prowadzi obserwacje Słońca, których wyniki publikowane są w prasie branżowej. Chłopca ciągnie do robotów. - Jesteśmy rodziną, która pewnie najlepiej czułaby się na Księżycu. Podziwianie go z Ziemi musi nam wystarczyć, choć kiedyś, kto wie (uśmiech). Na ten moment mam przyziemne marzenie, związane z kółkiem astronomicznym. Niebawem będzie w Warszawie świetna wystawa o kosmosie, chciałabym, aby znalazł się św. Mikołaj, który za sponsoruje dzieciom wyjazd - kończy Jadwiga Moskal.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie