Niecodzienne mandaty

Andrzej Matys
Nie zdajemy sobie sprawy, iż taryfikator mandatów zawiera opis wielu naszych nieprawidłowych zachowań, za które policjant może nam wlepić mandat.
Nie zdajemy sobie sprawy, iż taryfikator mandatów zawiera opis wielu naszych nieprawidłowych zachowań, za które policjant może nam wlepić mandat. ARCHIWUM
Nie każdy wie, że taryfikator wykroczeń zawiera również takie pozycje jak śmiecenie lub zbyt gwałtowne hamowanie.

Dostać mandat - "ludzka to rzecz", z pewnością wielu kierowców zna to nieciekawe uczucie, gdy na horyzoncie pojawia się policjant, zapraszający jednoznacznym gestem lizaka na poufną rozmowę.

Przekroczenie prędkości, złe parkowanie, brak pasów - nie powinno się zdarzać, ale zdarza się. Mandaty z tego powodu to, można powiedzieć, codzienność. Jednak wnikliwe przeczytanie taryfikatora uświadamia, że prawo drogowe jest nader rygorystyczne i obejmuje sytuacje drogowe, o których na co dzień nie mamy pojęcia.

Nie wyłaź na drogę!

Wyobraźmy sobie hipotetyczną choć, biorąc pod uwagę stan dróg, wielce prawdopodobną sytuację: dziura grożąca urwaniem koła zmusza nas do gwałtownego hamowania i zjechania na przeciwległy pas. Manewr jednak udał się nie do końca i po kontakcie koła z wyrwą, tracimy kołpak. No cóż, trzeba się zatrzymać i poszukać zguby.

Przyglądającego się naszym wyczynom policjantowi z pewnością przydałby się kalkulator, by obliczyć sumę mandatu za szereg wykroczeń, których dopuściliśmy się takim intuicyjnym działaniem.

Już pierwszy gwałtowny manewr może nas kosztować nawet 400 zł. Powód: gwałtowne hamowanie, które stanowi zagrożenie bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienie - od 100 do 300 zł i brak włączonego kierunkowskazu podczas zmiany kierunku ruchu - 100 zł.

Nie udało się uniknąć dziury i bez zachowania należytych środków bezpieczeństwa, wysiedliśmy z auta, by poszukać zgubionego kołpaka - suma mandatu może wzrosnąć o kolejne 600 zł.

Od 50 do 200 zł za zgubiony kołpak, czyli zaśmiecanie drogi publicznej (choć w tym przypadku oczywiście jest to przesadna kara, nie mniej jednak warto pamiętać, że niefrasobliwe wyrzucenie gumy do żucia lub niedopałka przez okno może być bardzo kosztowne - zaśmiecanie to jedno, a naruszenie zakazu palenia tytoniu lub spożywania pokarmów w czasie jazdy to dodatkowe 50 zł), 100 zł za zatrzymanie przy lewej krawędzi jezdni i 150 zł za pozostawienie auta na chodzie i oddalenie się od niego w terenie zabudowanym.

Jeśli jeszcze przyszło nam do głowy wejść na jezdnię spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi i przebiec przez jezdnię, to doliczmy kolejno 100 i 50 zł.

Nie hałasuj!

Nie ograniczajmy jednak wyobraźni i teoretyzujmy dalej. A co się stanie, jeśli nasz sprowadzony z trudem i ogromnym zachodem ropniak dodatkowo trochę dymi lub ma dziurawy tłumik?

Bądźmy gotowi na dalsze 300 zł mandatu za używanie pojazdu na obszarze zabudowanym w sposób powodujący uciążliwości związane z nadmierną emisją spalin do środowiska lub nadmiernym hałasem.

Zapomnieliśmy po niedawnej rejestracji auta odkleić dumny znaczek "D"? Umieszczenie na pojeździe znaku określającego inne państwo niż to, w którym pojazd został zarejestrowany, kosztuje 100 zł...

Wpuszczaj autobus!

Ile razy zdarza się, że trzeba podjechać nagle z żoną do pobliskiego supermarketu? Zapinać pasy na te parę minut...Pomijając kwestie bezpieczeństwa (corocznie taka niefrasobliwość - "kilka ulic dalej, jadę wolno..." - kończy się tysiącami uszkodzonych kręgów szyjnych i poważnych urazów głowy), to może być spore uszczuplenie domowego budżetu.

Za jazdę bez zapiętych pasów kierowcy grozi bowiem 100 zł kary, ale mandat płaci każdy w aucie, kto także nie zapiął pasów. Pasażer otrzymuje 100 zł mandatu, a kierowca - za to, że nie dopilnował zapięcia pasów - płaci dodatkowe 50 lub 100 zł (nie wspominając o punktach karnych).

A podczas takiej krótkiej wycieczki do sklepu, ile w dużym mieście mijamy przystanków? I ile razy przejeżdżamy ostentacyjnie obok usiłującego się włączyć do ruchu autobusu (którego kierowca bezskutecznie sygnalizuje zamiar zmiany pasa ruchu lub wjechania na jezdnię z oznaczonego przystanku)?

Takie niegrzeczne, ale i niezgodne z prawem lekceważenie pojazdów komunikacji miejskiej, kosztuje 200 zł.

Grzecznie słuchaj

Prędzej czy później jednak spotkanie z policjantem staje się faktem. Ot, choćby nie zauważyliśmy, że kierowcy jadący z naprzeciwka dają sygnały światłami (co bardzo altruistyczne z ich strony, bo narażają się tym samym na dwustuzłotowy mandat za korzystanie ze świateł drogowych w sposób niezgodny z przepisami).

Zatem, kiedy to spotkanie dojdzie do skutku i stoimy z nim oko w oko, to nawet przekonani o naszej racji, niewinności i święcie oburzeni nie podnośmy na niego głosu i nie używajmy pochopnie nawet najbardziej delikatnych inwektyw. W najlepszym wypadku rachunek podskoczy o parędziesiąt/paręset złotych za obrazę funkcjonariusza, w najgorszym - możemy mieć nawet rok na studiowanie kodeksu drogowego i nowego taryfikatora w więziennej celi.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dr. Butz
A jeśli policjantowi ze zdziwienia spadnie czapka, to następne parę latek... ;-(
W
Wojteq
Tego rodzaju przepisy to czysta głupota. Jak tak dalej pójdzie to policja będzie wlepiać mandaty za przypadkowe wejście lewą nogą na trawnik, i od razu badać trzeźwość delikwenta. Chodzi o faktyczną troskę o bezpieczeństwo obywateli czy o szybkie windowanie słupków wykresu statystyk wykrywalności przestępstw i karania ich "sprawców" ?! Tu jawi sie w kiepskich "kolorach" nowe oblicze naszego wymiaru sprawiedliwości. Ponoć temida jest ślepa ...
Dodaj ogłoszenie