NOWINY
    POLECAMY

    Ciekawostki ze świata sportu!

    Rozwiń
    NOWINY
    Zwiń

    Ciekawostki ze świata sportu!

    • Piękne pływaczki w kalendarzu
    • Kibice z Podkarpacia na skokach w Zakopanem
    • Żużlowcy z Rzeszowa spotkali się z kibicami

    Niegłosowanie lub głosowanie na "nie" byłoby nieszczęściem

    Niegłosowanie lub głosowanie na "nie" byłoby nieszczęściem

    ANETA GIEROŃ

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Krzysztof Zanussi -  wybitny reżyser. Swoje najlepsze filmy nakręcił w latach 70. Wtedy powstały m.in. : "Życie rodzinne", "Barwy

    <B>Krzysztof Zanussi </b>- wybitny reżyser. Swoje najlepsze filmy nakręcił w latach 70. Wtedy powstały m.in. : "Życie rodzinne", "Barwy ochronne", "Spirala" i "Iluminacja". Jako reżyser pracował też w Palermo, Bonn, Krakowie, Bazylei. Dyrektor Studia Filmowego "Tor". Konsultant Komisji Pontyfikalnej ds. Kultury w Watykanie i członek Europejskiej Akademii Filmowej. W Rzeszowie przebywał na zaproszenie Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania. ©KRZYSZTOF ŁOKAJ

    Rozmowa z KRZYSZTOFEM ZANUSSIM: - Zdaniem niektórych publicystów, Jan Paweł II wypowiedział się ostatnio pozytywnie o członkostwie Polski w UE, bo wierzy, że pozwoli ono za kilkadziesiąt lat utrwalić ewentualne pozytywne zmiany dokonujące się w kulturze. Jakie to mogą być zmiany?
    Krzysztof Zanussi -  wybitny reżyser. Swoje najlepsze filmy nakręcił w latach 70. Wtedy powstały m.in. : &quot;Życie rodzinne&quot;, &quot;Barwy

    <B>Krzysztof Zanussi </b>- wybitny reżyser. Swoje najlepsze filmy nakręcił w latach 70. Wtedy powstały m.in. : "Życie rodzinne", "Barwy ochronne", "Spirala" i "Iluminacja". Jako reżyser pracował też w Palermo, Bonn, Krakowie, Bazylei. Dyrektor Studia Filmowego "Tor". Konsultant Komisji Pontyfikalnej ds. Kultury w Watykanie i członek Europejskiej Akademii Filmowej. W Rzeszowie przebywał na zaproszenie Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania. ©KRZYSZTOF ŁOKAJ

    - Polska potrzebuje w tej chwili gwałtownej odnowy moralnej. Mam nadzieję, że nasz coraz bliższy kontakt z krajami, gdzie kultura postępowania publicznego i poszczególnych obywateli są zdecydowanie wyższe niż w Polsce, będzie dobrym impulsem do zmian. Liczę też, że polski entuzjazm, płomienność uda się przenieść do krajów Unii.

    - Często pan żartuje, że w zachodnioeuropejskich i amerykańskich galeriach sztuki ogląda pan architekturę budynków, bo artystyczna kupa piasku albo żelastwa na środku sali wszędzie jest podobna. Gdzie będzie szukać swojego miejsca polska sztuka?
    - Mam przekonanie, że świat prawdziwych wartości zawsze przebije się przez warstwę głupoty i pyłu. Problem Polaków często polega na braku niezależnych, oryginalnych opinii. Sami siebie oskarżamy, że jesteśmy papugą narodów. Przystępując do Unii mamy szansę zademonstrować naszą odmienność.

    - Odmienność... To znaczy co?

    - Nasz entuzjazm, ekstremizm, tę naszą niechęć do średniości. Nasza kultura, to bardziej kultura skrajności niż solidnej średniej.

    - Eurosceptycy, wskazując na zagrożenia wypływające z Unii, obok utraty tożsamości kulturowej wskazują też na upadek polskich wzorców i autorytetów osobowych...

    - To odwieczny problem. My w ogóle mamy wąskie elity. W Polsce istnieją olbrzymie rozpiętości kulturowe oparte na różnicach w wykształceniu. W wielu krajach Unii Europejskiej prosty człowiek jest o wiele bardziej światły i lepiej wykształcony niż w Polsce. Świadomość przeciętnego obywatela odnośnie jego obywatelskich praw i obowiązków, wpływu na decyzje publiczne, jest tam dużo większa niż w Polsce.

    - Skąd te olbrzymie rozpiętości?

    - Polacy stracili wiek XIX. Nie przeżyli początków nowoczesności sprzed 150 lat, na których swoje podstawy budowały kraje Europy Zachodniej.

    - Ma pan poczucie, że straciliśmy także ostatnie 14 lat?

    - O tych 14 latach nigdy nie myślałem, jak o straconym czasie. Może dlatego, że jestem realistą i nie miałem niebosiężnych oczekiwań. Oczywiście, jak na nasze marzenia o Polsce, może pojawić się uczucie zawodu. Polacy zawsze mają wysoki pułap marzeń i małą wytrwałość. Łatwo gaśniemy, ale i łatwo zapalamy się wielkim płomieniem. Stąd nurt żalu, że tak pięknie zabłysnęliśmy w "Solidarności", a teraz taka mizeria.

    - Te 14 lat nowych doświadczeń pozwoli bez szoku wejść do Unii?

    - Ten czas można było wykorzystać dwa razy lepiej, ale można go było o wiele bardziej stracić. Najważniejsze sprawy posunęły się ogromnie naprzód. Jesteśmy krajem, gdzie kształci się dwa razy więcej ludzi niż jeszcze 14 lat temu. To największy polski zryw, którym nie umiemy się chwalić. Także liczba inicjatyw gospodarczych, przy ogromnym zniszczeniu ekonomicznym naszego kraju, jest rewelacyjna.

    - Podobny zryw i przełom towarzyszy kulturze?

    - I tak, i nie. Przełom ustrojowy spowodował wielkie upodmiotowienie się społeczeństwa. Coraz większa liczba ludzi czuje, że ma wpływ na swoje życie i przedsięwzięcia, ale to wciąż za mało. Ważnym elementem kultury jest świadomość ludzka. Ta wciąż się podnosi, poprawia. Nad kulturą artystyczną też nie można załamywać rąk. Liczba dostępnych i czytanych książek ciągle rośnie. Ludzie nie chodzą do teatru, bo ich na to nie stać, ale swoją świetność wciąż przeżywa Teatr Telewizji. Myślę, że mamy skłonność do popadania albo w euforię, albo w samobiczowanie. Bilans ostatnich 14 lat uważam za pozytywny, choć daleki od moich marzeń.

    - To dlatego weźmie pan udział w referendum?

    - Uniknę nieszczęścia, jakim byłoby niegłosowanie lub głosowanie na "nie".

    - A jeżeli Polacy powiedzą "nie"? Co wtedy?

    - Wyobrażam sobie taką alternatywę. Mogę nawet dać jej praktyczny przykład: jeżeli nie wejdziemy do UE, to za kilka lat średnia emerytura przy tych samych cenach co dzisiaj wyniesie około 200 zł. Nasza gospodarka będzie się zrównywała z gospodarką Ukrainy albo Białorusi.

    - Ale może "nie" wyrażone przez niektórych Polaków w referendum, to ich "nie" dla tego, co obecnie dzieje się w polskiej polityce?

    - Nie można łączyć tych dwóch rzeczy. Choć nie zmienia to faktu, że ludzie muszą nauczyć się reagować. Jeżeli chcą zmian, muszą inaczej wybierać w trakcie wyborów parlamentarnych. I przypuszczam, że do takich zmian dojrzewamy. Teraz jest dobry moment, żeby pojawiły się nowe siły polityczne, nowe nazwiska. Nowe fale ludzi, którzy weszliby do polityki i zastąpili tych, którzy już się zużyli. Może czas sięgnąć po tych, którzy jakiś czas temu zeszli ze sceny politycznej, albo sięgnąć po zupełnie nowych?

    - Myśli pan, że podobna wymiana potrzebna jest w kulturze, filmie? Ostatnio często pojawiają się zarzuty, także pod pańskim adresem, że czas m.in. Wajdy i Zanussiego minął...
    - To jest schematyczne myślenie. Przecież w wolnej Polsce powstały najgłośniejsze, najsławniejsze polskie filmy, a ich reżyserzy nie należeli do debiutantów. Np. Krzysztof Kieślowski, który wtedy nakręcił "Trzy kolory".

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo