Nikt na pogrzebie nie wstydził się łez

Dorota Mękarska
- Karolinka woła do nas: przestańcie czynić zło, uczyńcie świat przyjazny dzieciom - zaapelował w czasie pogrzebu ks. Piotr Rymarowicz.Na zdjęciu młodsza siostra żegna Karolinkę.
- Karolinka woła do nas: przestańcie czynić zło, uczyńcie świat przyjazny dzieciom - zaapelował w czasie pogrzebu ks. Piotr Rymarowicz.Na zdjęciu młodsza siostra żegna Karolinkę. Fot. Dariusz Delmanowicz
Przed pogrzebem 5-letniej Karolinki, zastrzelonej we Włoszech, przed kościołem w Trepczy zawisły dwie flagi: polska i włoska.

Na znak, że rodzice dziewczynki przebaczyli rodzinie mordercy.

Do tragedii doszło 4 maja. Karolinka zginęła z rąk Włocha, pobitego w barze przez dwóch Polaków, znajomych jej ojca. Morderca z zemsty ostrzelał mieszkanie imigrantów. Jedna z kul śmiertelnie raniła.

Pogrzeb dziewczynki odbył się w piątek w Trepczy, skąd pochodzi jej ojciec Jan. Trumnę na miejsce wiecznego spoczynku odprowadziło blisko 300 osób.

Żałoba też we Włoszech

Przed ceremonią dziadek Karolinki, Bronisław Zdziarski, wywiesił przed kościołem flagi: polską i włoską, obie przystrojone żałobnym kirem.

- Włosi po tej tragedii okazali rodzinie Janka dużo serca - podkreśla mężczyzna.

W mieście San Paolo Belsito, gdzie doszło do tragedii, zarządzono żałobę. Mieszkańcy przychodzili pod dom Karolinki, by wspólnie odmawiać różaniec.
Po zabójstwie rodzina mordercy poprosiła rodziców dziewczynki o wybaczenie. Tak się stało. Symbolem pojednania są właśnie te wiszące flagi.

W czasie pogrzebu ks. Piotr Rymarowicz, proboszcz z Trepczy, w imieniu rodziców Karolinki podziękował wszystkim za pomoc.

- Szczególnie Janek jest wdzięczny, mógł wziąć udział w pogrzebie - zaznaczał kapłan. - Karolinka woła do nas: przestańcie czynić zło, uczyńcie świat przyjazny dzieciom - zaapelował w czasie pogrzebu.

List gończy

Dla Jana Z. powrót do Polski, oznacza bardzo poważne konsekwencje. Przed wyjazdem do Włoch wszedł sześciokrotnie w konflikt z prawem. Był m.in. karany za włamanie, naruszenie miru domowego oraz za jazdę w stanie nietrzeźwym i bez uprawnień.

W 2001 roku został skazany za zniszczenie mienia na rok i 4 miesiące więzienia. Sąd odroczył wykonanie kary na okres próbny dwóch lat. Jan Z. w tym czasie ponownie naruszył prawo, orzeczono więc karę do wykonania. Uciekając przed więzieniem, wyjechał do Włoch, gdzie ściągnął całą rodzinę.

Podczas jego nieobecności, zaczęły się toczyć przeciwko niemu dodatkowo dwa postępowania: za jazdę w stanie nietrzeźwym i za groźby karalne. Rozesłano za nim list gończy.

Pod policyjnym dozorem

Po śmierci dziecka, Jan Z. wystąpił przez konsulat polski we Włoszech, o uchylenie aresztu. Sąd Rejonowy w Sanoku, zważywszy na tragiczne okoliczności, przychylił się do prośby. Dzięki temu Jan Z. mógł wrócić do Polski i spokojnie pochować dziecko.

Zabrano mu jednak paszport i ustanowiono dozór policyjny. Mężczyzna ma zakaz opuszczania kraju. Pięć razy w tygodniu musi zgłaszać się na policję.

Do Italii rodzina Jana Z. nie zamierza wracać. Włosi żegnając się z Polakami, przekonywali, że ich dom jest we Włoszech.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie