Nowy trener Ciarko PBS Bank Sanok: w hokeju nie może być...

    Nowy trener Ciarko PBS Bank Sanok: w hokeju nie może być demokracji

    Marian Struś

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Milan Stas to 52-letni Słowak z Preszowa ostatnio pracował w Słowackiej ekstralidze, w zespole HC Bańska Bystrzyca. Jego CV jest bardzo bogate - jako

    Milan Stas to 52-letni Słowak z Preszowa ostatnio pracował w Słowackiej ekstralidze, w zespole HC Bańska Bystrzyca. Jego CV jest bardzo bogate - jako zawodnik (napastnik) występował w ZPS Presov (do 1980 roku), później w VSZ Kosice (do 1982), Dukli Trenczin (1982-84) i znów trafił do Koszyc, gdzie występował od 1984 do 1990 roku). Został mistrzem Czechosłowacji w 1986 i 1988 roku. Następnie notował roczne epizody w Serbii (Partizan Belgrad), Francji (St. Gervais), Austrii (HC Zeltweg), Niemczech (EHC Pfronten), Węgrzech (FTC Budapeszt), by w 1997 roku wrócić jeszcze do HC VTJ Wagon Trebiszów. W reprezentacji Czechosłowacji rozegrał 13 spotkań, m.in. na mistrzostwach świata w Moskwie w 1986 roku. We wspomnianym Trebiszowie Stas zaczynał karierę trenerską jako grający asystent, by już po roku trafić do Budapesztu na pierwszego trenera. W 1999 roku wrócił jednak do Koszyc, gdzie prowadził juniorów, był asystentem pierwszego trenera, co łączył to z pracą w reprezentacjach młodzieżowych. W 2008 roku trafił do Bańskiej Bystrzycy, gdzie pracował aż do końca sezonu 2011/12. Zdobył tam brązowy medal w 2011 roku, a w ostatnim sezonie jego zespół zajął w Tipsport Extralidze 8. miejsce i na ławce trenerskiej zastąpił go Vladimir Orszagh. ©Marian Struś

    Rozmowa z MILANEM STASEM, nowym trenerem hokeistów CIARKO PBS BANK SANOK.
    Milan Stas to 52-letni Słowak z Preszowa ostatnio pracował w Słowackiej ekstralidze, w zespole HC Bańska Bystrzyca. Jego CV jest bardzo bogate - jako

    Milan Stas to 52-letni Słowak z Preszowa ostatnio pracował w Słowackiej ekstralidze, w zespole HC Bańska Bystrzyca. Jego CV jest bardzo bogate - jako zawodnik (napastnik) występował w ZPS Presov (do 1980 roku), później w VSZ Kosice (do 1982), Dukli Trenczin (1982-84) i znów trafił do Koszyc, gdzie występował od 1984 do 1990 roku). Został mistrzem Czechosłowacji w 1986 i 1988 roku. Następnie notował roczne epizody w Serbii (Partizan Belgrad), Francji (St. Gervais), Austrii (HC Zeltweg), Niemczech (EHC Pfronten), Węgrzech (FTC Budapeszt), by w 1997 roku wrócić jeszcze do HC VTJ Wagon Trebiszów. W reprezentacji Czechosłowacji rozegrał 13 spotkań, m.in. na mistrzostwach świata w Moskwie w 1986 roku. We wspomnianym Trebiszowie Stas zaczynał karierę trenerską jako grający asystent, by już po roku trafić do Budapesztu na pierwszego trenera. W 1999 roku wrócił jednak do Koszyc, gdzie prowadził juniorów, był asystentem pierwszego trenera, co łączył to z pracą w reprezentacjach młodzieżowych. W 2008 roku trafił do Bańskiej Bystrzycy, gdzie pracował aż do końca sezonu 2011/12. Zdobył tam brązowy medal w 2011 roku, a w ostatnim sezonie jego zespół zajął w Tipsport Extralidze 8. miejsce i na ławce trenerskiej zastąpił go Vladimir Orszagh. ©Marian Struś

    - 30 kwietnia podpisał Pan 2-letni kontrakt na pracę w roli I trenera drużyny mistrza Polski CIARKO PBS BANK KH SANOK. Z jakimi planami, zamierzeniami i nadziejami?

    - Jest to pewne wyzwanie, jakie stawiam przed sobą, chcialbym więc, aby okazało się, że podjąłem dobrą decyzję. Stanie się to wówczas, jeśli praca będzie się układać, drużyna będzie robiła ciągłe postępy, osiągając zamierzone cele. Mam tu na myśli zdobycie Pucharu Polski i powtórne sięgnięcie po mistrzostwo w polskim hokeju.

    - Na kibicach duże wrażenie zrobiła informacja, że grał Pan w reprezentacji Czechosłowacji. Wszak ćwierć wieku temu to była światowa czołówka...

    - To był rok 1986. Grałem wtedy w drużynie Koszyc, która zdobyła historyczny tytuł mistrza Czechosłowacji. Musielismy grać dobrze, skoro 6 zawodników z naszego klubu znalazło się w składzie reprezentacji na Mistrzostwa Świata w Moskwie. Miałem zaszczyt być jednym z tych sześciu. Ale nie były to dla nas udane mistrzostwa, gdyż zajęliśmy dopiero 5 miejsce. W reprezentacji CSRS rozegrałem 13 spotkań, strzelając zaledwie jedną bramkę.

    - I wtedy to miał Pan pierwszy niezbyt chlubny bezpośredni kontakt z polskim hokejem. Czy tak?

    - Owszem. Właśnie wtedy w Moskwie przegraliśmy z reprezentacją Polski 2-1.

    - Czy może Pan powiedzieć, że zna Pan polski hokej?

    - Myślę, że tak. Graniczymy ze sobą jako kraje, więc często dochodzi do kontaktów sportowych. Wielokrotnie graliśmy z Podhalem Nowy Targ, a nie tak dawno bo przed niespełna rokiem moja drużyna HC 05 Bańska Bystrzyca, na prośbę zarządu klubu i trenera Milana Jancuski, wystąpiła w turnieju w Sanoku. Stąd mogę powiedzieć, że znam nie tylko polski hokej, ale i sanocki, a także sam Sanok.

    Taktyka winna być dostosowana do przeciwnika

    - A z zawodników?

    - Martina Vozdeckyego i Zoltana Kubata.

    - Polski hokej na lodzie chce się dźwigać z poziomu do jakiego spadł. Wszyscy uzdrawiacze mówią: trzeba poprawić szkolenie w klubach! Mają rację?

    - Oczywiście, że mają. Praca w klubach musi być solidna, a trening twardy, gdyż inaczej nie ma co marzyć o tym, żeby osiągnąć progres. Jeśli tę prawdę rozumieją wszyscy: szkoleniowcy i zawodnicy, wówczas jest duża szansa, że drużyna będzie robiła postępy.

    - A jeśli trener okaże się zbyt wymagającym, drużyna zrobi zebranie i za chwilę dochodzi do zmiany trenera...

    - Gdzie tak jest? Trener wyznacza natężenia treningowe i to on decyduje ile i jak należy trenować. Treningi muszą być twarde, a zawodnicy nie mogą płakać, że zbyt ciężko pracują. Praca treningowa nie może opierać się na zasadach demokracji. Tutaj każdy za coś odpowiada. Zawodnik przed trenerem, trener przed prezesem, czy zarządem. Proste!

    - Czy jest Pan zwolennikiem ofensywnego stylu gry drużyny, czy też strategii opartej na mocnej defensywie i obronie własnej bramki?

    - Ja uważam, że taktyka winna być dostosowana do przeciwnika. Tu jednak chcę zaznaczyć, że to my będziemy starali się narzucać swój styl gry, a nie dostosowywać się do stylu przeciwnika. To musi być wyważone. Oczywiście, wymagam od zawodników dużo ruchu na tafli, dużo podań, dużo strzałów, bo to jest cały urok hokeja.

    - Ma Pan ogromne doświadczenia w pracy z młodzieżą. Dotyczy to zarówno pracy szkoleniowej w klubach, jak i w reprezentacji...

    - Owszem, bo to naprawdę wielka przyjemność i satysfakcja, gdy młody zawodnik wyskakuje na lód i gra jaka wielki mistrz. U mnie nie ma tak, że nastoletni zawodnik grzeje ławę, bo jest za młody. U mnie nawet 19-latek może grać w pierwszym ataku, jeśli na to zasługuje. A tak było w Bańskiej Bystrzycy, którą w ostatnich latach prowadziłem. I tak będzie w Sanoku, jeśli tylko taki diament się trafi.

    Mogę zaczynać już dziś

    - Czy ma Pan już gotowy plan szkoleniowy na Sanok? Czy założył Pan zeszyt z napisem: CIARKO PBS BANK - przygotowania do sezonu 2011/2012?

    - Oczywiście, mogę startować już dziś!

    - Dziś oficjalnie podpisał Pan kontrakt na najbliższe dwa sezony. To dobrze, że na dwa?

    - Uważam, że bardzo dobrze. To pozwoli mi pracować systemowo, a chciałbym po sobie zostawić w Sanoku jakiś ślad. Startujemy 21 maja z przygotowaniami letnimi, a końcem lipca wejdziemy na lód. W planach mam rozegranie 8-9 meczów kontrolnych, przy czym chciałbym mieć za sparingpartnerów mocne zespoły. Jeśli słowackie, to z ekstraligi. Prawdopodobnie w ramach przygotowań wyjedziemy na turniej do Szwajcarii. Może do Drezna. Zobaczymy.

    - Czy wszczepił Pan w swoje dzieci bakcyla do uprawiania sportu?

    - Nie mogło być inaczej. Syn poszedł w moje ślady i grał w hokeja. Jednak w wieku 15 lat nabawił się kontuzji, która skończyła się dość poważnym zabiegiem kolana. To go trochę zraziło. W wieku 18 lat postanowił zawiesić łyżwy na kołku i wybrał studia, nie związane ze sportem. Córka natomiast dość długo grała w koszykówkę. W pewnym momencie zmieniła jednak basketball na tzw. siatkonogę. Dziś gra w reprezentacji Słowacji, zresztą całkiem nieźle.

    - Nie czuje się Pan zbyt samotny w Sanoku?

    - Nie, poznałem to miasto jeszcze rok temu podczas turnieju, więc nie jest mi ono obce. Zauważyłem też, że zaczynam być rozpoznawalny. Coraz częściej kibice hokeja mnie pozdrawiają, probują ze mną rozmawiać, okazując swą sympatię. To miłe.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo