O aferze podkarpackiej i kulisach filmu „Pętla“ napiszę w książce - zapowiada były oficer CBŚP w Rzeszowie

Andrzej Plęs
Andrzej Plęs
Daniel Śnieżek po raz pierwszy publicznie odnosi się do zarzutów, poprzedzającego je śledztwa i doniesień medialnych na ten temat. Pierwszą część wywiadu opublikowaliśmy w piątek, 15 stycznia 2021 roku.
Daniel Śnieżek po raz pierwszy publicznie odnosi się do zarzutów, poprzedzającego je śledztwa i doniesień medialnych na ten temat. Pierwszą część wywiadu opublikowaliśmy w piątek, 15 stycznia 2021 roku. 123rf
Film miał, jak wynikało z zapowiedzi, wstrząsnąć polską sceną polityczną, więc nie ma się co dziwić, że wywołał pewne reakcje w kręgach władzy - mówi o „Pętli“ Patryka Vegi Daniel Śnieżek, były naczelnik Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Ekonomicznej rzeszowskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego Policji. Dziś - w głośnej tzw. aferze podkarpackiej - współoskarżony o przyjmowanie korzyści od właścicieli agencji towarzyskich i… bohater „Pętli”. Przedstawiamy drugą część ekskluzywnego wywiadu.

POLECAMY PIERWSZĄ CZĘŚĆ ROZMOWY Z DANIELEM SNIEŻKIEM: Afera podkarpacka. Sekstaśmy nie istnieją. To tylko teorie spiskowe - twierdzi były oficer Centralnego Biura Śledczego Policji w Rzeszowie

Patryk Vega chwalił się, że ma taśmy z agencji towarzyskich na Podkarpaciu i rzekomo emitował ich fragmenty w materiałach promujących swój film „Pętla”, którego jest pan współbohaterem.

Vega nigdy nie powiedział, że ja mu przekazałem jakieś taśmy. Z drugiej strony stwierdził, że pozyskał do współpracy nad filmem jego głównych bohaterów. Z zestawienia tych okoliczności może wynikać, że taśmy mógł dostać np. ode mnie. Nie mogłem mu przekazać czegoś, co nie istnieje. Na szczęście organa ścigania i służby w to nie uwierzyły, bo w przeciwnym wypadku zarówno on, jak i osoby z jego ekipy filmowej, z pewnością również ja, mielibyśmy już po pierwszym zwiastunie przeprowadzone przeszukania celem ich odnalezienia. A może Patryk na to liczył? To dopiero byłaby promocja filmu. Chyba oczywistym jest, że prokurator przesłuchał mnie na te okoliczności i głównie dzięki temu do tego nie doszło. Zapanowała pewna psychoza w związku z tymi taśmami.

To jakie taśmy ma Patryk Vega?

To już pytanie do niego, nie chcę tego komentować. W swojej wizji promocyjnej ma prawo korzystać z różnych zabiegów marketingowych i robi to w specyficzny sposób. Może wedle zasady, że cel uświęca środki. Ze mną nie uzgadniał takiej formy promocji, to był jego pomysł. Patryk myśli, że to ja przekazałem informacje do prasy, że taśmy zostały nakręcone na potrzeby filmu. Tymczasem zrobiła to prokuratura, co było wyraźnie w artykule napisane. Film miał, jak wynikało z zapowiedzi, wstrząsnąć polską sceną polityczną, więc nie ma się co dziwić, że wywołał pewne reakcje w kręgach władzy. Zwłaszcza że na podstawie tego, co pisała prasa, istnienie tych taśm wydawało się bardzo realne.

CZYTAJ TEŻ: Podkarpacka seksafera. Agenci, politycy i panienki, czyli dobry temat na film

Ile z afery podkarpackiej znalazło się w „Pętli”? Bo pan osobiście „mignął” w filmie w jednej scenie i przedstawiony został w niekoniecznie korzystnym świetle.

Główne wątki, czyli taśmy i śmierć Kosteckiego, zainspirowane zostały nieprawdziwymi przekazami medialnymi. Magia kina jest taka, iż zdecydowana większość ludzi wierzy, że to prawda. Nawet niektórzy aktorzy, z którymi rozmawiałem podczas premiery, byli przekonani, że te wszystkie wątki są prawdziwe. W życiu Kosteckiego widziałem dosłownie kilka razy, w tym raz na jego walce. Dosłownie raz z nim zamieniłem kilka zdań na przesłuchaniu, kiedy o jego autograf poprosił jeden z szefów CBŚ. Żony „Cygana” nie widziałem na oczy. Sam Patryk zawsze podkreślał, że nie jest to film dokumentalny ani biograficzny, tylko fabularny. Nie ja pisałem scenariusz, na oczy go nie widziałem. Może dosłownie kilka scen oparto na zdarzeniach, które miały miejsce, z tego, co opowiedziałem Patrykowi. Reszta to dzieło wyobraźni autorów scenariusza. Moja postać była chyba tylko potrzebna do promocji filmu. W filmie przedstawiono ją tak, jakie było zamierzenie scenarzystów i ich pomysł na fabułę. Skrajność głównego bohatera, który się nawraca. Ale, jak to się mówi, poszli po bandzie. Fanów kina Vegi chyba ten film nie zawiódł i z tej perspektywy trzeba go oceniać. Przyznam się, że zanim zdecydowałem się na „współpracę”, nigdy wcześniej nie widziałem żadnego filmu Vegi. Po obejrzeniu bodajże dwóch, miałem mieszane uczucia. Jeden z krytyków napisał, że historia do filmu jest świetna i gdyby go nakręcił Martin Scorsese, to powstałby film światowego formatu. A tak to wyszło, jak wyszło.

CZYTAJ TEŻ: Dawid „Cygan” Kostecki. Burzliwe życie i tajemnicza śmierć rzeszowskiego boksera

Wracając od magii kina do realu: teorie spiskowe mają pożywkę, skoro bracia R. „dostali” taki niskie wyroki za ciężkie przestępstwa handlu ludźmi, czerpania korzyści z cudzego nierządu, korumpowania policjantów. Za taki zestaw rok więzienia dla jednego, półtora dla drugiego, to jak „rok nie wyrok, dwa lata, jak dla brata”.

Historie, że kobiety do tego typu „przybytków” są porywane, sprzedawane, przetrzymywane, zmuszane do nierządu to mit. Jeśli coś takiego się zdarza, to bardzo rzadko. U braci R. takie przypadki nie miały miejsca. W większości agencji ich właściciele często zajmują się inną przestępczością - m.in. handel narkotykami czy bronią. W klubach braci R. nie dochodziło do takich przestępstw. Z tego, co mi wiadomo, początkowe zarzuty, np. dotyczące handlu ludźmi, zostały im umorzone, a to były zarzuty najcięższego kalibru, jakie im postawiono. Zbrodnia karana jest pozbawieniem wolności od trzech lat w górę. Jakieś medialne sugestie, że jakoby ten „niski” wyrok miał być orzeczony w zamian za przekazanie „taśm” są kolejną dziennikarską brednią. Wyrok wydał niezawisły sąd.

Dla uzupełnienia: zasądzony wyrok był efektem porozumienia braci R. z prokuraturą. Natomiast sugeruje pan, że jest ofiarą zemsty politycznej.

Sam nie wiem. Niektóre osoby z mojego otoczenia też tak uważają. To dlatego, że nadzorowałem sprawy hazardowe, śledztwo w sprawie SKOK Wołomin, sprawę nadużyć w przedsiębiorstwie olejowym byłego wicemarszałka województwa. Trudno mi jednoznacznie powiedzieć, czy tak jest w tym przypadku i ile jest polityki w sprawie przeciwko m

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie