Obrócisz się w popiół za 600 zł

Maciej Chłodnicki
Wprowadzenie zwłok do pieca w krematorium.
Wprowadzenie zwłok do pieca w krematorium. Fotorzepa
Udostępnij:
W Rzeszowie za dwa lata będzie działało krematorium. Powstanie przy kaplicy na cmentarzu w Wilkowyi.

Urny będą zakopywane obok kaplicy. Będzie też można je umieszczać w specjalnym murze.

Palenie ciał bliskich to znak naszych czasów. Na zachodzie Europy, zwłaszcza w USA, kremacja jest zjawiskiem normalnym. Wprowadzono ją głównie ze względów ekonomicznych, bo na tradycyjne cmentarze brakowało już miejsca. Problem ten zaczyna pojawiać się i u nas.

Projekt w tym roku

Największy rzeszowski cmentarz na Wikowyi w ciągu dwóch lat będzie zapełniony. Wyjścia są dwa: albo miasto dokupi kilkadziesiąt hektarów ziemi, albo kupi znacznie mniej i wybuduje krematorium. Władze zdecydowały się na ten drugi wariant.

- Jeszcze w tym roku ma być gotowy projekt spalarni - mówi Urszula Kukulska, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta. - Zostanie wkomponowana w rozbudowywaną kaplicę cmentarną. Oprócz pomieszczenia, w którym znajdzie się urządzenie do wprowadzania trumny do pieca, będzie również sala pożegnań. Część terenu obok kaplicy zostanie przeznaczona na zakopywanie urn. Na trawie będą tabliczki z nazwiskami. Urny będzie też można umieścić w specjalnym murze.

Krematorium ma być gotowe za dwa lata.

Kościół zezwala

Kościół zezwala

Kodeks Prawa Kanonicznego Kościoła Rzymsko-Katolickiego o kremacji: Kanon 1176 § 3. Kościół usilnie zaleca zachowanie pobożnego zwyczaju grzebania ciał zmarłych. Nie zabrania jednak kremacji, jeśli nie została wybrana z pobudek przeciwnych nauce chrześcijańskiej.

(Znowelizowany Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku, zatwierdzony przez papieża Jana Pawła II).

Inne miasta już wybudowały

Spopielarnia zwłok w Częstochowie powstała w 2003 r. Tydzień temu otworzono krematorium w Łodzi. Jest jednym z dziewięciu w kraju. Wybudowała je prywatna firma.

- Gdy władze ogłosimy pomysł budowy krematorium, zaczęli protestować mieszkańcy z najbliższej okolicy. Obawiali się przykrych zapachów i szkodliwego dymu - mówi Ireneusz Leśnikowski, rzecznik Urzędu Miasta w Częstochowie. - Dzisiaj już nikt o tym nie pamięta. Krematorium to supernowoczesny budynek i takie same urządzenia. Przyjeżdżają do nas wycieczki urzędników z innych miast, żeby podpatrzeć, jak to funkcjonuje.

Przygotowanie zwłok odbywa się podobnie jak w przypadku tradycyjnego pochówku. Można zrezygnować z typowego ubrania zmarłego i owinąć go płótnem - tzw. całunem. Zwłoki wkładane są do specjalnej trumny - bez farby, lakieru i ozdób. W środku można umieścić również osobiste rzeczy zmarłego.

Proces spopielania odbywa się w specjalnym piecu. Następnie prochy umieszczane są w urnach. Urny mają różny kształt, można je wybrać.

Na godzinę przed spopieleniem w kaplicy organizowane jest pożegnanie. Bliscy zmarłego mogą obserwować wprowadzenie trumny do pieca. Po spopieleniu rodzina otrzymuje świadectwo kremacji i może odebrać urnę z prochami. Czas oczekiwania to ok. 2 godziny.

Pola urnowe albo mur pamięci

Urna z prochami może być złożona na tzw. polu urnowym. To równo wykoszony teren z betonowymi otworami, w których umieszczane są urny, przykryte tabliczką z imieniem i nazwiskiem zmarłego. W jednym z takich otworów może się zmieścić kilka urn. To coś w rodzaju grobowca rodzinnego. Urny mogą być też umieszczone w tradycyjnych grobach, albo w specjalnym murze z niszami.

- Na naszym cmentarzu są do wyboru wszystkie te warianty - mówi Jarosław Wydmuch, dyrektor Cmentarza Komunalnego w Częstochowie. - Kremacja staje się coraz bardziej popularna. Z roku na rok mamy coraz więcej chętnych. W ub. roku skremowaliśmy ok. 1400 osób. Cena takiego pochówku jest ok. 30 procent niższa od tradycyjnego. U nas kosztuje ok. 600 zł.

Dlaczego chcemy się kremować

- Niedawno zmarła moja teściowa - opowiada Andrzej, mieszkaniec Rzeszowa. -Jej życzeniem było, abyśmy spalili jej zwłoki. Uszanowaliśmy to życzenie. Zwłoki musieliśmy jednak przewieźć do krematorium aż na Śląsk.

Tadeusz z Rzeszowa również chce, aby w przyszłości spopielono jego zwłoki.

- Mamy rodzinny grób, ale normalna trumna już się w nim nie zmieści. A chciałbym spoczywać z najbliższymi - tłumaczy.

Natalia Tomala, psycholog, mówi, że chcemy kremować się z różnych powodów: - Przenosimy na nasz grunt zachowania, które podpatrujemy u innych narodów. Coraz więcej podróżujemy i osiedlamy się w innych krajach. Jednak większość chce być pochowana w rodzinnych stronach. Kremacja to ułatwia. Część ludzi obawia się, że może obudzić się w grobie. Medycyna zna takie przypadki - stwierdzono zgon, a osoba była tylko w głębokiej śpiączce. A część ludzi chce się poddać kremacji ze względów ekologicznych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie